Gwałcili, bo mieli na to przyzwolenie

Niesamowicie poruszył mnie reportaż, jaki przeczytałam w piątkowym „Dzienniku Bałtyckim” (nr 244, 2013 r.). Impulsem do powstania tekstu była prawdopodobnie rzeźba studenta ASP przedstawiająca radzieckiego żołnierza gwałcącego ciężarną kobietę (rzeźba pojawiła się – bez pozwolenia – w Gdańsku). Autorką reportażu jest publicystka Barbara Szczepuła. Niesamowicie oddziałała na moje emocje, którymi muszę się podzielić.

Historia ludzkości to historia różnych wojen. Uczymy się o nich w szkole, poznajemy daty, nazwiska. Nauczyciele rozwodzą się na temat strategii, ruchów wojsk, bohaterstwa dowódców itp. Wielkiej historii nie obchodzi Kaśka, Hilda czy Natasza. A podobno do największej liczby gwałtów w historii ludzkości doszło podczas II wojny światowej. Żołnierze  wszystkich armii to robili, mieli pozwolenie swoich przełożonych, którzy wręcz zachęcali do takiego działania. Stalin pytał, o co to całe halo. Przecież nie ma nic złego w tym, jak żołnierz po trudach walki ulży sobie na jakiejś dziewce. A nie ma znaczenia, czy ona ma 10 lat, czy 70.

Gwałcili Amerykanie, Niemcy, Francuzi, Rosjanie i Polacy… Żołnierze wszystkich armii to robili.

 Autorka reportażu podaje liczby. Podobno Amerykanie w latach 1942-1945 zgwałcili ok. 700 000 kobiet. Sowieci ok. 2 000 000 Niemek (do tego kobiety innych nacji). W Gdańsku zgwałcono ok. 40% wszystkich przebywających tutaj kobiet w wieku od 8 do 80 lat! Oczywiście większość tych kobiet była gwałcona po kilka lub kilkanaście razy.

Autorka opowiada historię kobiety – Rosjanki zgwałconej przez Niemca. Podobno po wszystkim szła i płakała, i uderzała rękoma w brzuch, bo tak bardzo nie chciała urodzić „Fryca”. Powiesiła się na najbliższym drzewie razem ze swoim nienarodzonym niemieckim bękartem. Takich historii w reportażu jest bardzo wiele. Kobiety – te, które przeżyły – opowiadały o tym, co widziały albo o tym, co uczynili im najeźdźcy lub wyzwoliciele.

Oczywiście żadna armia na świecie niechętnie przyzna się do tego, co robią jej żołnierze. Kobieta na wojnie jest tylko łupem. Służy do zaspokojenia zwierzęcych potrzeb. Rzuca się ją na stół, łóżko, ziemię, gwałci i straszliwie okalecza, pozbawiając jakiejkolwiek godności. I nie odbywa się to raz. O, nie! Do ofiary ustawia się kolejka. Kilku lub kilkunastu chętnych, by po tych wszystkich okropnościach, jakich dopuszczono się podczas działań wojennych, „zabawić się” z kobietą. O tym wielka historia milczy (z reguły). A potem te armie wracają do domów. Przytulają swoje córeczki, uprawiają seks z żonami, idą do pracy, budują domy i żyją sobie szczęśliwie, zapominając o bestialstwie, jakiego się dopuścili. Bo cóż właściwie zrobili? Nic złego przecież. Musieli sobie ulżyć. Ponadto wszyscy to robili, więc czemu nie. Zwycięskiej armii należy się łup.

Rzeźba studenta ASP oburzyła, bo bardzo obrazowo pokazuje los milionów kobiet na całym świecie. O pewnych rzeczach wolimy jednak nie wiedzieć. Niech sobie siedzą w zakamarkach historii i nie wyłażą na światło dzienne. Tak bezpieczniej. Można wtedy łatwiej dyskutować o ideałach, o słusznej i niesłusznej walce itp.

Czytając ten reportaż, miałam od razu w głowie piosenkę „Wojenko, wojenko, co żeś ty za pani, że za tobą idą chłopcy malowani”. To tak zamiast puenty. Z ironicznym uśmieszkiem historii.


* rzeźba Jerzego Bogdana Szumczyka

0 myśli na “Gwałcili, bo mieli na to przyzwolenie”

    1. A wiesz, że jak oglądałam “Różę”, to wkurzałam się na reżysera, że przesadził, że znów epatuje takim wyolbrzymionym złem. A w piątek jak czytałam reportaż, to właśnie o tym filmie myślałam. Straszne, To fakt.

      1. W Róży trzepnęło mnie jedno zdanie: “Zepsuli mi ją”. Tym większa tragedia, bo niejeden mąż tak uważał i pewnie cudzego wychowywać nie chciał.

        Skąd to oburzenie rzeźbą?! Nie tak właśnie było?

        1. Rzeźba pojawiła się nagle, bez pozwolenia i bardzo dosłownie ukazała to, co się działo. A ludzie nie bardzo lubią, jak tak wprost pokazuje się zło tego świata, lepsze są metafory.

          1. Doskonale Cię rozumiem. Ale aż we mnie kipi: jak metaforycznie pokazac gwałt na ciężarnej kobiecie? W ogóle na kobiecie? Jej emocje? Metaforycznie?!
            Czemu nie wprost? – acha, no tak, bo lubie nie bardzo lubią. Wiesz co? Myślę, że to ich problem.

            Wojny też nie dało się opisać za pomoca metafory. ani przedstawić metaforycznych zdjęć zagazowanych matek z dziećmi.

            Wiem Aniu, co chciałaś przez to powiedzieć tylko ja sie w środku i na zewnątrz nie zgadzam na takie nie lubienie prawdy, która za bardzo szokuje. Mam nadzieję, że Ty też rozumiesz o co mi chodzi.

          2. Ale ja się z Tobą całkowicie zgadzam. Ludzie wolą metafory, jak coś nie jest podane wprost, ale o niektórych sprawach chyba tak nie można.

  1. Straszna prawda, wynika z traktowania kobiety dokładnie tak jak to opisałaś. Niestety samcze poglądy w dzisiejszych czasach mało się zmieniły.
    W książce Folleta “Zima świata” jest opisany tego obraz. Przyznam rzetelnie.

  2. Niestety, każda wojna jest zła i zło w każdej postaci na niej wypływa. To nie tylko bohaterskie czyny i wygrane, czy przegrane bitwy, ale właśnie również takie działania. I niestety, można tylko z sarkastycznym uśmiechem mieć nadzieję, że kolejna wojna będzie atomowa, więc nikt nikogo nie będzie gwałcił, tylko po prostu wyparujemy…

  3. Jak się czyta książki historyczne, pisane przez młodych dociekliwych historyków a potem poszuka na ten temat informacji lub zerknie do źródeł, które przytaczają autorzy, to czasami zastanawiam, się czy watro było czytać, bo upadają wszystkie mity i wzorce mojej młodości. Pedofila w kościele to była normalka, podobnie jak na wielkich dworach, gdzie rodzice nieraz sami przyprowadzali dzieci spodziewając się profitów, nie tylko dla dzieci. Podobnie gwałty, nie tylko w czasie działań wojennych. Prawo pierwszej nocy… ja nie wyobrażam sobie jak musiała się czuć młoda kobieta, zgwałcona z przyzwoleniem “prawa” i jej prawie już zaślubiony mąż ze świadomością, że najpiękniejszy skarb został im odebrany. Nie mówiąc o godności.
    Jeden z papieży założył dom publiczny, i z niego finansował budowę o ile się nie mylę kaplicy sykstyńskiej, inni opodatkowywali te przybytki a dochód był przeznaczany na budowę kościołów. Do tej pory gwałt jest ciągle winą kobiety. Jest nawet jakieś przyzwolenie na ten czyn. Nawet w obliczu prawa to kobiety znoszą całe upokorzenie i to one uznane są za winne, niezależnie od tego jaki wyrok został wydany. Statystyki wojenne przerażają.

    1. Paradoks, bo akurat mam włączony telewizor i dziennikarka mówi o rozmowach, jakie przeprowadziła ze zgwałconymi kobietami (w czasach pokoju oczywiście) i one właśnie mówią z reguły o swojej winie, szukają jej w sobie. Straszne. Podobno tak samo jest z ofiarami pedofilii. Te dzieciaki przez wiele lat milczą, bo się boją, a więc stada takich zboków chadzają po wolności.

      1. dzieci dopóki nie pójdą do szkoły, do przedszkola, dopóki nie zaobserwują, jak żyją ludzie dookoła, nie wiedzą że życie w rodzinie wygląda inaczej. Czują się winne, bo i oprawcy im to wmawiają, że stało się tak, bo zasługują na karę albo zasługują na potępienie bo kto by chciał szanować tak zbrukana osobę.

  4. C’est la vie, niestety. Też czytałam ostatnio książkę, w której porusza się ten temat, w kontekście wojny w byłej Jugosławii, czyli całkiem niedawno. Jeszcze nieprzetłumaczona na polski i nie wiem, czy będzie. Margaret Mazzantini, “Venuto al mondo”.
    Jak widać, wcale się tak nie ewoluowaliśmy na przestrzeni wieków. Tak samo było w średniowieczu i jeszcze wcześniej, tak samo w XX wieku.

  5. Oglądałam w tv o tym reportaż.
    Jak najbardziej stoję po stronie artysty i autora tej rzeźby.
    U nas chcą tylko pokazywać wszystko co ładne i cacy, natomiast wszystko co złe zamiatać pod dywan.

  6. Nie mówi się o tym publicznie, natomiast moi dziadkowie i pradziadkowie nigdy nie mieli problemu, żeby przekazywać mi ich prawdę o wojnie, za co jestem im bardzo wdzięczna. Między ich wsiami przebiegała granica zaboru austriackiego i niemieckiego, na porządku dziennym były okrutne gwałty na kobietach i dziewczynkach, egzekucje na mężczyznach i wiele innych. Historie o tym, czym jest głód i jak smakuje czerstwy chleb z wodą, albo jak szybko chodzili spać, żeby brzuchy nie bolały, kiedy nie było co jeść… wszystkie te obrazy, które przede mną malowali wciąż mam przed oczami. Dzięki takim opowieściom rozumiałam, że pani A jest dziwna, bo ktoś ją strasznie skrzywdził, a pan G nie ma części twarzy, bo jak był dzieckiem i skradał się w krzakach do szkoły dopadli go strażnicy granicy… miałam wielki szacunek do tych osób. Jednak wciąż nie jestem w stanie czytać książek o tamtych czasach, bo przed oczami mam pradziadka ginącego w egzekucji, wujka w obozie koncentracyjnym, prababcię umierającą śmiercią głodową, aby dzieci miały co jeść..

  7. Każda wojna to jeden wielki, okrutny gwałt!!!

    W odniesieniu do tej rzeźby, jako wytworu sztuki- mam mieszane uczucia, czy w ogóle- jest nim, czy kieruje autorem inne przesłanie..pokazanie się? chwila na ekranie? zamieszanie? Będę obserwować tego artystę, może być interesująco i niekoniecznie pięknie

    1. Zadaniem sztuki jest między innymi szokowanie. Może pokazał w końcu to, o czym wszyscy wiedzą, a nie mówią głośno albo faktycznie kierował nim chęć zaistnienia. Czas pokaże.

  8. A gdzie jest mój komentarz???
    Bo pisałam, że wojna- to jeden wielki gwałt!!! Na całym społeczeństwie, nie tylko na kobietach…Ale co do rzeźby- to mam mieszane uczucia.Czy autor miał chęć szybkiego pokazania swojego wytworu i siebie szerokiemu gronu? Czy ten wytwór jest sztuką??? Bo sztuka- to piękno przecież, a może też brzydota???No, ale jak ty przedstawić gwałt i obraz wojny pięknie?

    1. Jest. Nie widzisz go? Nie wiem dlaczego, ale wymagał moderacji. Jest jednak widoczny na ekranie. Sztuka to nie tylko piękno. To przede wszystkim emocje. Wystarczy przypomnieć malarstwo Beksińskiego.

    1. Pozdrawiam również.
      A czas na pewno zweryfikuje wszystko. I albo ten młody człowiek zaistnieje jako artysta, albo nie. Tym bardziej, że przebić się jest bardzo trudno.

  9. Ja też mam mieszane uczucia co do rzeźby. Równie dobrze mógłby to być polski żołnierz z jakąś Niemką, ale jest moda na plucie na Rosjan. Niestety, bardzo często stosujemy logikę Kalego: jak ktoś Kalemu ukradnie krowę, to be, ale jak Kali komuś, to nie.

    1. To racja. Lepiej byłoby gdyby żołnierz był po prostu żołnierzem, nieważne jakiej nacji. To wtedy przekaz byłby uniwersalny, a tak znów nabiera podtekstów politycznych. A Polacy niestety też gwałcili. Robili to wszyscy. I z jednej strony hasło: Bóg, honor i ojczyzna, a z drugiej kobieta jako łup wojenny.

  10. Niestety, to nie jest tylko zamierzchła przeszłość i historia, II wojna światowa, bo potem była jeszcze Korea, Wietnam, Jugosławia, rewolty w krajach afrykańskich, Kuwejt, Irak, Palestyna, Afganistan, obecnie Egipt i zawsze w trakcie takich działań cierpią najsłabsi i ofiarami gwałtów padają kobiety. Pozostaje nam się cieszyć, że nie mieszkamy w rejonie konfliktów, choć marne to i egoistyczne pocieszenie. Właśnie teraz, kiedy my siedzimy sobie i klikamy spokojnie w klawiatury, tysiące niewinnych cywilów cierpi szykany

  11. Nic mi innego nie przychodzi do głowy jak to zdanie:Ludzie-ludziom zgotowali ten los….Jakim to trzeba być bydlakiem żeby innym wyrządzać krzywdę-i to w jakikolwiek sposób!

  12. Gwałt, o jakim piszesz, jest swoistą nagrodą dla żołnierza, to po prostu łup wojenny. Skoro jednak każemy żołnierzowi nawet zabijać, i za to go rozgrzeszamy …
    Oczywiście jest to karygodne, ale niestety każda kolejna wojna jest coraz straszniejsza. W Czeczeni na pancerzach czołgów wieziono przykutem tam żony i dzieci przeciwnika.

  13. A w Syrii snajperzy zabawiają się w strzelanie do ciężarnych, płacą im za to papierosami. Słyszałam nie dalej, jak wczoraj, ze zgłosił to jakiś lekarz…
    Skrzywdzenie kobiety wroga to jeden z najbardziej perfidnych sposobów “walki”.
    Mnie się wydaje, że u podstaw wszystkiego tkwi edukacja, ale to jest walka z wiatrakami. My sobie możemy nasze dzieci edukować, ale mamy niewielki (bądź żaden) wpływ na dzieci innych. Trudno jest uczyć szacunku dla drugiej osoby…

  14. Kilka lat temu był film fabularny ” Kobieta w Berlinie” -na podstawie znalezionego pamiętnika -Berlin ,kobiety i zwycięska armia -coś okropnego.

  15. Wojna to jeden wielki gwałt na humanizmie.
    To jest relatywizm moralny, a największą cenę płacą zawsze cywile – kobiety i dzieci. To jest jakaś paranoja, że walczy się w imię pokoju, a ramach zaniżania morale i wojny psychologicznej zabija i krzywdzi tych, którzy w teorii mają być bronieni i są bezbronni. W armii amerykańskiej na porządku dziennym są gwałty na żołnierkach tej armii i nie robią tego wrogowie, ale koledzy z oddziału. I stań tu z takim ramieniem przy ramieniu do boju…
    A pomnik jak najbardziej na miejscu. I w dupie mam, że dla kogoś niepoprawny politycznie. Boją się patrzeć prawdzie w oczy, ale to nie mój problem.

    1. Mocne słowa. 🙂 Ale masz rację. W sumie to dziwne, że przez wieki te okaleczone psychicznie i fizycznie kobiety nie doczekały się żadnej tablicy pamięci, nie wspomnę o pomniku. To nic im nie da, ale może będzie przypominać żyjącym, jakim złem jest wojna.

  16. kobiety były masowo gwałcone, straszne. mężczyźni byli natomiast masowo zabijani i taki szybki seks to odreagowanie stresu wynikającego z faktu że żołnierz na wojnie liczy swój życiorys nie w dniach ale w godzinach. nigdy nie wiadomo czy dożyje kolejnego dnia. napisz jeszcze że masowo gwałcone kobiety masowo abortowały niechciane dzieci i już obraz ofiar wojny będzie jasny z podziałem na płeć.

    1. Pewnie, że aborcje się odbywały. Jednak chyba nie chodzi tylko i wyłącznie o płeć, co? A tłumaczenie tego, że żołnierze “odreagowywali”, bo byli masowo zabijani, to chyba nie najlepsze stwierdzenie, bo masowo zabijano wszystkich. Wojna zawsze była i będzie złem, jednak ludzie je ciągle gdzieś toczą, a po ich zakończeniu głównie mówi się o dowódcach, bohaterach itp. Zapomina się o zwykłych ludziach, którzy w takich sytuacjach ponoszą chyba największą cenę. Dlatego takie reportaże robią wrażenie.

  17. Tak będzie dopóki będziemy na to wszystko patrzeć jak na działania zwierząt. Trzeba się przebić z tym ,że seks miedzy dwojgiem ludzi to przeżycie intymne, a nie jazda w stylu, kto więcej ,kto ma większe, czy dłuższe. Nie jestem pruderyjny, ale szkoda tego wszystkiego na zeszmacenie całego uroku w ubikacji na dyskotece. Szanujmy siebie sami to i nas będą szanować.

    1. Masz rację. Szkoda, że co niektórzy mają do tego takie podejście. Jednak w dalekiej (i nie tylko) przeszłości też nie było lepiej. Niby jakieś konwenanse obowiązywały, ale co się działo poza nimi, wiadomo. W ludziach niestety jest sporo ze zwierzęcia.

      1. w ludziach nic nie ma ze zwierzęcia, zwierze zabija kiedy musi, kiedy broni się, kiedy głodne jest, kiedy walczy o teren z pożywieniem i wodą, kiedy za dużo chętnych do jednego karmnika, kiedy walczą o przewodnictwo w stadzie ( tylko dlatego, że stadem musi rządzić najlepszy ).

  18. A najgorsze jest to, ze wciąż gwałty są, są wojny i znęcanie sie, bo czlowiek to bestia, okrutne monstrum….
    wciąż naiwnie zastanawiam sie jak reżimy moga kwitnąć, czy naprawdę nie mozna tego zakończyć?

    1. Też się zastanawiam, bo przecież wojna jest bolesna dla wszystkich jednakowo, a jednak i tak ludzie dają się w nią wciągnąć dla jakichś durnych “ideałów”.

  19. Witam,
    zawsze bardzo miło czytało mi się Twojego bloga. Po dzisiejszym artykule zastanawiałam się czy jest on nadal prowadzony przez tą samą osobę. Nie mam zamiaru Cię obrażać ale zastanawiam się jak wykształcona, oczytana osoba, w kwiecie wieku nie wiedziała wcześniej o takich rzeczach. Naprawde? Tak strasznie zszokował Cię przeczytany artykuł? Myślałaś, że wojna to tylko wycelowane w siebie karabiny i śmierć? Kiedy zagłębisz się bardziej w świadectwa ludzi, którym udało się przeżyć wojne, uzmysławiasz sobie, że ta śmierć to wcale nie było najgorsze co mogło spotkać ludność. Kobiety zawsze były poniewierane, zawsze miały mniej praw i to one zawsze w czasach wojny zostawały same, bezbronne i wystraszone. Kto niby miał ich bronić? Wielu z nas niestety jest potomkami dzieci powstałych z takich gwałtów. Sama jestem kobietą i gwałt a tym bardziej przez człowieka, który nie tylko chce mi odebrać “czystość” ale i kraj, wolność, ojczyzne jest niewyobrażalną krzywdą.
    Zastanowiło mnie to, czy naprawde pomimo swojego wieku nie miałaś o tym pojęcia, czy wolałaś nie przyjmować tego do świadomości? Ludzie od zawsze uważali, że czego nie widzą, to tego nie ma. Czy to rzeźba, czy faktyczny gwałt, czy molestowanie, czy też na końcu ale nie mniej ważna, świadomość o tym, że takie rzeczy naprawdę się dzieją. Nie tylko w filmach czy książkach.
    Nie chciałam Cię urazić, jeżeli tak to przepraszam. Jestem młodą kobietą i poprostu razi mnie ale i ciekawi tak mała świadomość ludzi na tematy wojen, obozów koncentracyjnych itd. Nie chodzi mi o daty, imiona i miasta lecz bardziej o uzmysłowienie sobie, że wojna to a stokroć więcej okrucieństwa niż możemy sobie wyobrazić. Rzucamy pojęciami jak wojna, bitwa, żołnież, najazd i przechodzą one nam płynnie przez usta. Nie zastanawiamy się nad tym ile one ze sobą niosą cierpień. W dzisiejszych wojnach np w Iraku ludzie cierpią tak jak kilkanaście lat temu nasze babcie i dziadkowie. My już tego nie pamiętamy- nie chcemy pamiętać. Burzymy się, że nikt nam nie chciał pomóc a wysyłamy swoich ludzi na taką samą wojnę. Gotujemy cywilom taki sam los jaki miały nasze rodziny. Czy to nie właśnie przez brak świadomości ?
    Pozdrawiam,
    K

    1. Wiesz, szczerze mówiąc, trudno mi odpowiadać na ten komentarz, bo zakładasz, że nie miałam o tym pojęcia. Napisałam tylko, jak duże wrażenie zrobił na mnie ten reportaż i liczby, które podała autorka. Nie wydaje Ci się, że można wiedzieć, czytać bardzo dużo na dany temat, a i tak będzie to robiło wrażenie? Wszytko uprościłaś i sprowadziłaś do braku świadomości. Masz prawo. A ja mam prawo pisać też o swoich wrażeniach. I nie wierzę, że wiesz już tyle na temat wojny, że przestały robić na Tobie wrażenia reportaże czy artykuły opisujące te zdarzenia. Na mnie będą robić wrażenie zawsze.
      I niby piszesz, że nie chcesz mnie urazić, ale to robisz swoim mentorskim tonem, zakładając od razu brak wiedzy na temat działań wojennych. Przykro, że się nie zrozumiałyśmy.

      1. Pewnie mój ton był zbyt “mentorski” jak to nazwałaś. Raczej nie tak chciałam brzmieć. Może zdenerwowało mnie to, co wziełam za pewnik- że nie miałaś o tym pojęcia.
        Może i troche wiem, ale na pewno nie wszystko. Uważam nawet, że niewiele i chyba tym bardziej mnie to podburzylo. Ale jak już powiedziałam… zbyt szybko wydałam osąd. Przepraszam.
        To wszystko zawsze mnie szokuje i zawsze wywiera wrażenie. Uważam też, że nam ludziom, którzy wojny nie przeżyli jest bardzo trudno o niej rozmawiać- bo nie mamy żadnej realnej świadomości o niej. To tak jak nomen omen wypowiadanie się w sprawach gwałtu przez osoby, które tego nie doświadczyły. I nie jest to absolutnie bicie teraz do Twojego wpisu. Wydaje mi się, że jedną z niewielu rzeczy, którą możemy zrobić to pamiętać i przekazywać świadectwa ludzi, który takie rzeczy przeżyli.
        I jak najbardziej w związku z tym za Twoim wpisem i jego przesłaniem jestem jak najbardziej tak. Im więcej ludzi wie- tym trudniej bedzie zapomnieć.
        Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieje, że nie będziesz się na mnie gniewać. Dowodzi to tylko (mnie samej przede wszystkim:)), że czasami lepiej poczekać i wszystko przemyśleć, niż pisać od razu pod wzburzeniem.

        1. Masz rację. Oczywiście, że się nie gniewam. To dowód na to, że jednak temat robi wciąż wrażenie. Po przeczytaniu tego reportażu nie mogłam sobie znaleźć długo miejsca, musiałam o tym napisać, bo liczby naprawdę mnie zszokowały. Kiedy czytasz książki o wojnie lub oglądasz filmy, to widzisz tragedię pojedynczych bohaterów i niby ma się świadomość, że “takie” rzeczy działy się nagminnie, to jednak trudno wyobrazić sobie ogrom nieszczęścia, a liczby czasami to oddają.
          Podobnie jest z czytaniem o obozie w Oświęcimiu, a co innego pojechać do muzeum i zobaczyć to miejsce na własne oczy. I niby przecież prawie wszystko się na ten temat wiedziało, a jednak nie można się na miejscu powstrzymać od łez.

          1. To wszystko prawda. Kiedy ja byłam w obozie to jedna z kobiet wyciągnęła kanapkę i zaczeła jeść. W przewodnika jakby diabeł wstąpił. Jak można jeść w miejscu gdzie tylu ludzi codzień walczylo ze śmiercią głodową. Wydaję mi się, że dlatego przeżywamy i płaczemy w takich miejscach bo mamy jako-taką wiedże o tym co się działo. Ile się słyszy o śmiejącej się młodzieży, sweet fotkach w komorach spalania itd. Dobrze ujęłaś to, że wydaje sie im ( i często nam wszystkim), że to były pojedyńcze przypadki a nie okrutna codzienność.

          2. Masz rację. Ostatnio byłam w Szymbarku i oglądałam wagony, którymi ludzi wywożono na Syberię. Przecież widziałam je kilka razy, a i tak łezka się zakręciła. I wiesz, co? Myślę, że dopóki są w nas emocje, dopóty jest w nas odrobina człowieka.

  20. Klik dobry:)

    Z którejkolwiek strony by nie patrzeć na wojny, to są straszne. I nie tylko w liczbach (kto to liczył i jak?), ale w losach każdego pojedynczego człowieka.

    Pozdrawiam serdecznie.

  21. Wspomniałaś o lekcjach historii, że uczymy się dat, strategii, ruchu wojsk a nie mówi się o codziennym życiu w danym czasie. Miałam akurat taką nauczycielkę, że lekcję zaczynała od wprowadzenie jaka była pora roku, jakie nastroje społeczne, czy był urodzaj czy susza, bo to też miało wpływ na wydarzenia. Wiele też mówiła o często przemilczanych konsekwencjach różnych konfliktów. Świetna kobieta, ale do tego niesamowicie wymagająca i niestety uczniowie bali się jej.
    A słyszałaś, że w Oświęcimiu był oddział puff, czyli potocznie zwany burdel dla przodowników pracy? Panie tam trafiały ponoć dobrowolnie, choć ciężko tu mówić o nieprzymuszonej decyzji jeśli mogły w ten sposób zarobić na lepsze jedzenie i opiekę lekarską a dzięki temu przeżyć.
    Wojna jest straszna.

    1. Oczywiście, że tak. Borowski w “Opowiadaniach” dokładnie opisał działanie obozu w Oświęcimiu. O Puffie też pisał. Mnie na historii takich rzeczy nie mówiono, od tego był polski. Mam właśnie takie wrażenia ze szkoły. Historia jest od dat, nazwisk, a polski od emocji zwykłych ludzi. Literatura “przechowała” cierpienie zwykłych ludzi.

  22. No widzisz, a ja miałam świetną polonistkę ale sprawiała wrażenie, że nic nie robi na niej wrażenia i czytając przeżywałam sama, bo omawianie na lekcji było drętwe 🙂 A jeszcze często materiał obu przedmiotów rozjeżdżał się w czasie i taki kontekst społeczny w wykonaniu historyczki był pomocny. Ale każdy nauczyciel ma swój sposób.
    Czytałam wcześniejsze komentarze. Na mnie też ogromne wrażenie robią niektóre opisy zdarzeń, mimo, że wiem o wydarzeniach to czasem świetny opis nawet dane liczbowe bywają szokujące.
    Byłam wstrząśnięta opisem losu dzieci z wrocławskich domów dziecka, które pod opieką sióstr zakonnych były transportowane do Niemiec a za plecami mieli już Rosjan. Niestety dopadli ich, wiele dzieci zmarło. Rosjanie ułożyli dzieci na peronie, niektóre ledwie żywe inne płaczące (miały od pół roku do trzech lat). Może dlatego, że teraz mam sama małe dzieci ale mam łzy w oczach na wspomnienie opisu. Mieszkańcy starali się ratować te dzieci, przerażał ich płacz maluszków.
    To też nieznany obraz wojny i pewnie jest jeszcze wiele takich tragicznych historii.

    1. Oczywiście, że pewnie dużo jest jeszcze takich historii. I każda z nich robi na człowieku duże wrażenie, pomimo że niby już tyle wiemy o wojnie. Ale to dobrze, że budzą emocje, tak chyba być powinno, bo jak przestaną nas szokować, to może będzie znaczyć, że się przyzwyczailiśmy do wszechobecnego zła.

  23. Straszne, okropne i niestety o tym się nie mówi – jakby to w ogóle nie miało miejsca. Ja również czytając twój wpis pomyślałam o filmie Róża ten film długo był komentowany w mediach i mam nadzieje , że ten reportaż ani rzeźba też nie umknie uwadze mediów – bo właśnie o takich sprawach trzeba mówić głośno.

  24. To jest straszne i okrutne, ale moim zdaniem takie historie powinny wypływać na światło dzienne. Tak jak piszesz – na lekcjach dowiadujemy się tylko jak dzielnie ktoś tam walczył czy jaką sprytną taktykę miała dana armia. O codzienności wojny nie wiemy nic. i to jest dopiero straszne.

  25. Witaj 😉
    Byłam bita najpierw przez ojca potem przez męża i jedno mogę powiedzieć na pewno, że do dziś gdzieś w środku mam poczucie winy ;(
    Gorzej, niekiedy nachodzą mnie myśli że może na to zasłużyłam. Ulubionym stwierdzeniem ojca było to że jestem nic nie warta i uwierzcie mi po traumatycznych wydarzeniach człowiek naprawdę zaczyna w to wierzyć. Podcięto mi skrzydła już na samym początku drogi życia a leczenie takich ran strasznie i długo boli. Nigdy tak naprawdę nie wzbije się wysoko ,tam gdzie bym naprawdę chciała. Przychodzą wieczory i sobie myśle, a może to była moja wina ;(

    1. Przykro mi. Tak podobno jest, że niestety ofiary mają poczucie winy, a sprawca czuje się w najlepsze.
      Trzymaj się Olu, bo fajna i wartościowa z Ciebie babka.

  26. O wojnach powiedziano już w komentarzach wiele… i trudno coś dodać. Może tylko, że Sapkowski w Świecie Króla Artura (nie dam głowy za poprawność tytułu) pisze, że te wszystkie mity o rycerzach okrągłego stołu i o tych dawnych rycerskich manierach powstały jako odpowiedź na zezwierzęcenie (tu przepraszam obrońców praw zwierząt) późniejszego rycerstwa. Rzecz w tym, że tzw. “rycerskość” była tylko wymysłem, pewnym “typem idealnym”, wzorem do naśladowania, ale wojny zawsze od strony frontu i zaplecza zawsze wyglądały tak samo.
    Jednak ja nie o tym chciałam. Ja o tych potworach, co to ustawiali się w kolejce do gwałconych kobiet a i czasami jeszcze “dodatkowe atrakcje” fundowali, a potem wracali do domów i znów byli wzorowymi mężami i ojcami. Ja już chyba rozumiem ten mechanizm. Od kiedy przeczytałam Efekt Lucyfera czyli dlaczego dobrzy ludzie czynią zło Philipa Zimbardo. Objaśnia to na przykładzie swojego Stanfordzkiego Eksperymentu Więziennego. Wiej, jak napiszę w skrócie to strywializuję, ale pisać więcej to już wyszedł by mi esej, dłuższy niż wpis Gospodyni. W każdym razie nasze postępowanie zależy od Sytuacji a te tworzone są przez System. Czyli Ja (mężczyzna w tym wypadku) u siebie jestem przyzwoitym człowiekiem, szanuję innych Ludzi w tym kobiety (tak bo “nasze” kobiety to też Ludzie), ale potem jadę na wojnę i ci, z którymi walczę to nieludzie, dlaczego więc ichnim kobietom, które zrodziły lub mogą zrodzić następnych nieludzi a tym samym zagrozić Nam w przyszłości ma się należeć szacunek? Tego mnie nauczyli wysyłając na wojnę i jak tu przyjechałem, to widzę, że to faktycznie nieludzie a w dodatku zabili mojego brata na wojnie, więc należy im się odpłacić.
    Nie, to nie jest konkretny przykład z książki i nie tylko do wojen odnosi Zimbardo swoje spostrzeżenia. W każdym razie od kiedy przeczytałam Efekt Lucyfera inaczej już patrzę zarówno na komendantów obozów koncentracyjnych a prywatnie dobrych mężów i ojców, jak i na ludzi, którzy przyłączają się do linczów. Nie usprawiedliwiam ale rozumiem. I boję się, że ja też kiedyś mogłabym stanąć po tej “złej” stronie.

    1. Masz rację. Wojna czy jakakolwiek ekstremalna sytuacja potrafi w człowieku wywołać zło i nie wiadomo, jak każdy z nas by się w danej chwili zachował, bo tak naprawdę niewiele przecież wiemy o sobie. Jednak miejmy nadzieję, że udałoby się nam zachować choć odrobinę człowieczeństwa. Przecież tacy ludzie – szlachetni w strasznych czasach – też się zdarzali.

      1. Tak, i za to też cenię wyżej omawianą książkę. Zimbardo podaje też przykłady takich bohaterów, którzy nijak bohaterami się nie czuli. Nawet w jego więziennym eksperymencie, gdzie już nie było uczestników eksperymentu tylko strażnicy, więźniowie i Zimbardo – naczelnik więzienia, pojawiła się jego doktorantka, która ku jego zdumieniu zadała “głupie” pytani: co wy robicie tym biednym chłopcom? Teraz, już od kilkudziesięciu lat to jego żona 🙂
        I na końcu książki są wskazówki, co robić by Sytuacja nie przejęła kontroli nad nami.

          1. Film jest starszy niż książka, jest inspirowany rzeczonym eksperymentem (książka pisana ponad 30 lat po eksperymencie, kiedy już Zimbardo przetrawił wnioski z niego i w dodatku zauważył, że te prawidła zadziałały m.in. pd Abu Grahib), ale zakończenie filmu nijak ma się do zakończenia samego eksperymentu. W “Efekcie Lucyfera” Zimbardo źle się o tym filmie wyraża. Mam na myśli niemiecki Das Eksperiment, amerykańskiej wersji nawet nie widziałam, podobno słabsza. Ale książka to opis jeszcze paru innych eksperymentów, niekoniecznie etycznych, których wyniki były niekoniecznie miłe dla ludzi. Eksperymentów pokazujących bezmyślność ludzi w stadzie i siłę autorytetu. Może o eksperymencie Milgrama z rażeniem prądem słyszałaś? Na jego podstawie zrobiono ostatnio chyba we Francji reality show…

          2. Muszę przeczytać tę książkę, bo mnie bardzo zainteresowałaś. O eksperymencie Milgrama słyszałam, ale o reality show na jego podstawie nie. Sam pomysł wydaje się lekko chory, żeby robić program. Ludzie są jednak dziwni i czasami zastanawiam się, co są w stanie jeszcze zrobić, by zwiększyć oglądalność.

  27. Ale to nie jest tylko problemem wojen z przed dziesiątek lat.
    Żołnierze ONZ na pokojowych misjach w krajach Afrykańskich również dopuszczali się gwałtów na kobietach które chcąc wyżywić dzieci oddawały się np. za 1 kg soi. A mamy XXI wiek.
    Albo jeszcze pod koniec XX wieku podczas masakry w Srebrenicy (największej ludobójstwo w Europie od czasów II WŚ – 8000 mężczyzn i chłopców) Serbowie też gwałcili wszystkie bośniackie dziewczyny a był to rok 1995 więc.
    Więc jak widać dużo się nie zmieniło od II WŚ… a nawet lepiej… bo wśród “tych dobrych” (ONZ) też dzieją się takie rzeczy…

    1. Niestety to dotyczy wszystkich wojen. I przerażające jest to, że tak samo żołnierze (co niektórzy oczywiście) zachowywali się w X wieku jak i w XX czy w XXI.

  28. śmieszy mnie jak na filmach pokazują żony oczekujące z tęsknotą na swoich bohaterów, którzy codziennie piszą listy do swoich rodzin. I ci ‘bohaterowie’ wracają, stają się z powrotem przykładnymi mężami, ojcami i przy okazji dzielą się z żoną… chorobami wenerycznymi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *