Występuję z szeregu analfabetów

Już jakiś czas temu wspominałam, że zapisałam się na język angielski, coby w końcu wystąpić z szeregu anglojęzycznych „analfabetów”. Miałam już pierwsze lekcje. Jestem bardzo zadowolona, bo lektorka świetna. Pełen profesjonalizm. Niewiele mówi do nas po polsku, ale jakoś na razie wiem o co chodzi, a jak nie, to się próbuję domyślać. W razie co pytam też sąsiadkę:

– Co to znaczy? (Ja)

– Nie wiem. (Sąsiadka)

– Acha. (Ja)

I wtedy też dla pewności pytam lektorkę. Ona odpowiada po angielsku i ja dalej się domyślam, ale może już wtedy bliżej prawdziwego sensu.

Za chwilę muszę odrobić zadanie domowe. Nawiasem mówiąc, obśmiane przez Jajo, które zapowiedziało kontrolę wykonanego zadania. Ha! Niech się cieszy, że matce może pomóc, a co mi tam. Ja potem się odwdzięczę i sprawdzę, czy Jajo zrobiło 20 zadań z matmy i przeczytało „Pana Tadeusza”. Taka zemsta będzie.

Pierwsze lekcje były kapitalne. Normalnie stwierdzam, że mam chyba wrodzoną zdolność do języków. Geniusz ze mnie wylazł. Albo może wlazł dopiero.

Dzisiaj chwalić się będę. Bo po pierwsze umiem alfabet! Po drugie potrafię liczyć! Po angielsku! Po trzecie umiem przeliterować swoje imię i nazwisko! A jest w nim trudna głoska „w”!!! Ha! Czapki z głów, nie? I nawet Jajo mnie odpytało i przyznało, że jest okej. Powoli, ale dobrze. Bo wiecie. Ja literuję mniej więcej w żółwim tempie. Literka, pauza, potem yyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyyy, literka i tak dalej. Ba! Nawet uczyłam się dni tygodnia. Nieźle, nie? Co prawda, muszę je poćwiczyć, bo już nie pamiętam nic oprócz piątku, ale co ja zrobię, że to najfajniejszy dzień w tygodniu i tak pięknie wpada w ucho. Na zajęciach lektorka dała nam karteczki, by ułożyć dni tygodnia po kolei. Praca w grupach! Wiecie, to taki wysiłek, że lepiej jak jest więcej niż jedna głowa. I co? Spoko. Udało się! Normalnie geniusz we mnie wstąpił. Prawie widziałam, jak podchodził do stolika i chwycił mnie w objęcia.

Nie wspomnę o tym, że przywitać się umiem i pożegnać. Kultura pełną gębą w dodatku po angielsku. Ba! Ja nawet wyjść po angielsku umiem! Ale to trenowałam przez lata, więc teraz się nie liczy.

No, kochani. To jeszcze parę miesięcy (i lat) i normalnie wymiatam jak nic. Ja i angielski to będzie jak… Dobra, poniosło mnie z tej radości. Ale zawzięłam się. Nauczę się. I nie będzie mi Jajo śmiało się w twarz! A jak pojadę za granicę, to normalnie sama sobie kawę zamówię, a co. No, ale to dopiero wtedy, jak się tego nauczę. Teraz biorę się za odrabianie lekcji, coby pały nie dostać.

0 myśli na “Występuję z szeregu analfabetów”

  1. Nooo tak. 😉 🙂 Na razie poćwicz t.zw. “mowę ciała” … gesty, mimika, szczególnie ważne są sprawne palce dłoni, no i podstawowe znaki głuchoniemych. Ale jest dobrze. 🙂 🙂 🙂 🙂

      1. Chyba, że niechcący zamówisz mrożoną. mi sie po polsku takie wpadki czasem zdarzają: miałam kupić mąkę poznańską i w sklepie poprosiłam o paczkę poznańską, a pani: to proszę na pocztę. wtedy zajarzyłam 🙂

  2. Gratuluję 🙂 Ja sobie odświeżam niemiecki, którego uczyłam się niby w LO, ale to co pamiętam jest wielce mizerne… Ale jakoś nie umiem wykrzesać w sobie takiego zapału jak Twój… Jakiś przepis masz na to? 🙂

      1. Ich auch, ich auch. I jeszcze na wypadek, jakby mnie kto po niemiecku na ulicy zagadał to: ich spreche nicht Deutsch albo nicht verstehen (to drugie to zdaje się nie tyle z lekcji niemieckiego, co z CK Dezerterów 😀 )

    1. W szkole nigdy się nie uczyłam. Kiedyś obowiązkowy był rosyjski, a w LO i na studiach uczyłam się niemieckiego. 🙂 I mam nadzieję, że teraz w końcu chociaż trochę się nauczę. 🙂

      1. z pewnością, bardziej miałam na myśli, że sposób nauczania języka w szkołach jest kiepski i mało praktyczny 😛 taki kurs jest dużo lepszy jeśli chce się znać język po to, żeby go używać a nie tylko mieć wpisany na świadectwie, czy w cv 🙂

        1. Ze szkołą też różnie bywa. Moje Jajo ma teraz angielski tylko w szkole. Sześć godzin i naprawdę dużo się uczy, jest bardzo zadowolona. No, ale ma świetną nauczycielkę (wychowawczynię przy okazji). 🙂

    1. A pewnie że tak. 🙂 Ja sama raczej bym nie dała rady, muszę mieć większą motywację, a kurs, konkretne godziny, zadania domowe to jest to, co może mnie zmotywować. 🙂

  3. Długo, długo się uczyłam angielskiego… I niektóre teksty piosenek nawet cokolwiek rozumiem.
    Gratuluję samozaparcia i życzę, żebyś za parę miesięcy mogła anglojęzyczne filmy oglądać bez napisów, lektorów czy dubbingu… A za rok to żeby to jednak już było jak być powinno: żeby to Kura egzaminowała Jajo z angielskiego. I z radością zauważała, że Jajo też potrafi ten język 😀

    1. Oj, Jaja nie dogonię pewnie nigdy. Jajo wymiata jeżeli chodzi o angielski. Czyta książki w tym języku, mnie wystarczy komunikacja na poziomie podstawowym. 🙂

  4. Wybrali się dwaj turyści w podróż dookoła świata.

    – Po kij my jedziemy? Nie znamy żadnego obcego języka. Z nikim nie dogadamy się. – Mówi pierwszy turysta.

    – Eeeeeetam, znajomość obcych języków niepotrzebna – mówi drugi.

    Na obcej ziemi kelner pyta, co podać. Turyści wybałuszają oczy, robią głupie miny.

    Kelner:
    – Sprechen Sie Deutsch?

    Turyści:
    – yyyyyyyyy… i robią głupie miny.

    Kelner próbuje nawiązać kontakt w różnych językach:
    – Do you speak English?
    – Parlez-vous français?
    – Parli italiano?
    – هل تتكلم العربية؟
    – Вы говорите по-русский?

    – Widzisz – zwraca się drugi turysta do pierwszego – zna tyle języków i nie może się dogadać z nami.

    No, to… po kij się uczyć?

  5. Hej

    Gratuluje wytrwałości, super się czyta o czyiś sukcesach i pasji. Tak pasji, bo chyba można już powiedzieć, że ten język CI się podoba i lubisz to robić. Życzę Ci wytrwałości..

    I hope that some day this blog will be written in english:)

    1. No, tylko bez takich wtrąceń po angielsku, bo nie wiem, czy się cieszyć, czy dziękować, czy co. 😉 🙂 Ja na razie na etapie powitań. 🙂

  6. :DDDDDDDDDDDDDDDD na trening :DDDDD

    An arab at the airport:
    -Name?
    -Abdul al-Rhazib.
    -Sex?
    -Three to five times a week.
    -No, no.I mean male or female?
    -Male, female, sometimes camel.
    -Holy cow!
    -Cow, sheep, animals in general.
    -But isn’t that hostile?
    -Horse style, doggy style, any style!
    -Oh dear!
    -No, no! Deer runs too fast.

    🙂

  7. Gratki za wytrwałość i przyznaję że też się nie uczyłem angielskiego ale kawę, piwo i jeszcze parę innych rzeczy kupię za granicą 🙂
    Arte, toż to totalne zboczeńce te araby 😀

      1. Czasem sytuacja zmusza nas do kreatywności na zagranicznych wojażach i wtedy polsko/rosyjsko/niemiecko/angielsko języcznym machaniem rąk kupujemy piwko i delektując się nim stwierdzamy jakimi to jesteśmy byczymi poliglotami 😀

  8. Witaj. Ostatnio słyszałam od znajomych, którzy szukają pracy :
    – jakie języki obce pan/pani zna?
    – język angielski- bardzo dobrze
    – my się pytamy jaki język obcy pan/pani zna?

    Okazało się, że angielski to dziś norma, nie ma się czym chwalić:)

    My mamy w pracy gratis ale ciężko idzie 🙂 Pewnie dlatego, że uczę się go głównie na tych lekcjach (2 x 1,5 godz ) i rzadko utrwalam to czego się nauczyłam

  9. Aniu,podziwiam Cię.Ja próbowałam się angielskiego nauczć z komputeraz i brak mi systematyczności:)Ja się jedynie umiem przedstawić po angielsku,francusku,niemiecku i po rusku.Lepsze to,niż nic:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *