Lakierowanie

Dziś najpierw hałas z powodu cyklinowania, a potem smrodek lakieru. Nie wiem, czy opary nie rzucają mi się na mózg i czy to, co napiszę będzie logiczne i po polsku. Pan cyklinował, a ja w tym czasie oszlifowałam drzwi u córki w pokoju. Chciała, żeby były w kolorze podłogi. Drzwi były stare, sosnowe. Pomalowałam je białą bejcą. Wymyśliła sobie, żeby były rustykalne, z zaznaczonymi słojami, ale żeby było widać drewno. Proponowałam po prostu białą farbę, ale nie byłoby odpowiedniego efektu. I tak nie wiem, co powie, kiedy wróci ze szkoły. Mam nadzieję, że to jest to, o co jej chodziło. Na zdjęciu przedstawiam drzwi przed i po bejcowaniu.

W kuchni niewiele się zrealizowałam. Odgrzałam zupę rybną, którą wcześniej przyrządził mój mąż. Nie wiem, jak ją robił. Nie chcę wiedzieć, to jego specjalność i niech tak zostanie. Dziś u córki nocuje koleżanka. Nie wiem, czy jada taką zupę, bo moje dziecko nie, więc zrobiłam dla nich kluski śląskie. Deser też będzie skromny. Jogurt ze zmiksowanymi truskawkami. Upiekę im też francuskie fornetki z jagodami. Mam gotowe w zamrażarce. Wystarczy je upiec. Jak widać dziś po najmniejszej linii oporu.

Stwierdzam, że chyba opary już mi rzuciły się na mózg, bo przez chwilę zastanawiałam się nad konstrukcją zdania. Musiałam aż skorzystać ze słownika, bo zgłupiałam. Nasztachamy się dzisiaj, że hej. Dodatkowo córka w piątek poprawia sprawdzian z fizyki, coś o sile odśrodkowej. Mąż ma tłumaczyć jej i koleżance. Kilka godzin w tych oparach, a nauczyciel fizyki będzie musiał zapytać ją, jak się nazywa. I jeżeli odpowie poprawnie, to będzie wielki sukces.

Już wgryza się smrodek w gardło. Kaszlemy. Nie wiem, czy to już agonia, czy jeszcze trochę pożyjemy. Pan ma jakąś maskę na twarzy, cwaniaczek. A my nic. Nagie oblicza i tak sobie siedzimy i wdychamy. Ciekawe, jakie będą skutki. Mam nadzieję, że czułka nam nie wyrosną, ewentualnie trzecia ręka. To zawsze się przyda. No, ewentualnie te czułka, zależy gdzie i komu by wyrosły. Może byłby z nich pożytek. Kto wie… No, tak już mi się mózg lasuje. Od razu zastrzegam, że dziś nie biorę odpowiedzialności za słowo pisane. Palce nie są zsynchronizowane z mózgiem. Zresztą nie wiem, gdzie mój mózg. Chyba się skurczył od oparów.  A jutro pan przychodzi, by zrobić powtórkę z rozrywki. Ciekawe, kiedy zostaje się nałogowcem. Dwa dni w oparach może wystarczą? A pojutrze tubka kleju i heja. O, rany, ale mi się rzuciło – nie tylko na mózg, ale chyba na płuco. Na razie chyba jedno, bo jeszcze dycham. Jak długo nie wiadomo. Gdyby jutro nie było na moim blogu żadnego wpisu, to sami wiecie…

0 myśli na “Lakierowanie”

    1. Zgadza się. Podłoga jest śliczna. Jeszcze dwa lakierowania. Mam nadzieję, że to jakoś przeżyjemy. “Wali” jak sto bandytów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *