Podsłuchane u sąsiadki

Siedzę sobie na tarasie. Właśnie kwiatki skończyłam podlewać. Teraz obserwuję jak rosną, bo wiadomo, pańskie oko konia tuczy.

I nagle słyszę, że sąsiadka dość głośno rozmawia z koleżankami. Nasze tarasy są położone w niewielkiej odległości od siebie, ale nie widzimy się, bo zasłania je wysoka ściana z jakichś drzewek iglastych.

Sąsiadka to kobietka około 60-70 lat. Zauważyłam, że raz w tygodniu odbywa się u niej spotkanie towarzyskie pań w jej wieku. Taki sabacik sobie urządzają. Nie wiem, ile ich wtedy tam jest, ale słyszę kilka głosów. Popijają sobie chyba winko i kawkę, jedzą ciacho. Tak się domyślam z rozmów, jakie toczą. I choćby nie chciało się ich słuchać, to i tak odgłosy rozmów docierają do moich uszu.

Z reguły plotkują, rozmawiają o pierdołach. Tym razem było podobnie. Nie słuchałam więc, tylko sobie pogaduszki ze swoim sierściuchem uskuteczniałam. I nagle do moich uszu dotarło:

– To dopiero był pogrzeb – powiedział jakiś kobiecy głos. – Nigdy tak się nie najadłam.

Zainteresowało mnie to, bo to naprawdę nietypowe, by zachwycać się tego typu uroczystością.

– Kotlety były super – odparł inny głos.

– A ciasto jadłaś? Normalnie niebo w gębie. Ciekawe, kto im piekł?

I panie jedna przez drugą wymieniały się wrażeniami smakowymi. Zaśmiałam się pod nosem, bo wydawało mi się, że na pogrzebie czy stypie powinny być istotne inne wrażenia. A panie chichrały się i opowiadały, jakby co najmniej na weselu były.

– Ile on ma lat? – znów dotarły do mnie szczątki rozmowy.

– Czekaj – tu rozpoznałam głos mojej sąsiadki – on musi mieć chyba 69.

– I do wzięcia teraz jest – ktoś rzucił z radością. I paniusie w śmiech. Chichrały się jak jakieś dzierlatki, wymieniając walory pana, który był teraz „do wzięcia”. Też uśmiechnęłam się pod nosem, bo rozmawiały o nim jak o dobrym towarze spod lady, który nieoczekiwanie jest na sprzedaż.

Wyszłam z tarasu i zajęłam się czymś w domu i nie wiem, o czym mówiły dalej. Ale zastanowiło mnie kilka rzeczy. Po pierwsze polskie stypy pod hasłem „najeść się i napić”, a wszystko pod pretekstem pożegnania zmarłego. Jeszcze tylko „Sto lat” powinno się mu odśpiewać i wznieść toast za jego zdrowie.

Po drugie, to ten pan „do wzięcia”. Normalnie jakby nowa zwierzyna pojawiła się w zasięgu ręki. Biedaczek, nie wie, co go czeka, jak tak zaczną łowić go wesołe wdówki.

 

0 myśli na “Podsłuchane u sąsiadki”

  1. Oooj, tak. Uroki mieszkania na blokowisku. 🙂

    A widać, że pani ma własne priorytety. Najeść się na stypie. Nie lubię chodzić na stypy. Po pogrzebie chyba nie byłabym w stanie w ogóle się odprężyć (a podobno bywają nawet stypy na których się tańczy!). Ale widać, sąsiadki przywykły już do stypowej atmosfery. A może akurat to pogrzeb jakiejś koleżanki był i można jakiegoś gorącego pana Władka poderwać?

    1. Ale było to bardzo sympatyczne, bo panie w dość zaawansowanym wieku, a cieszyły się jak nastolatki. Do styp pewnie przywykły, bo to z ich półki przecież biorą. 😉 🙂

  2. Ania ostatnio mam duży problem ze swoim blogiem – mianowicie podobnie jak Ty – jestesmy ujawnione w sieci – poprzez zdjęcie twarzy – Ty również z imienia i nazwiska, ja wciąż pod pseudonimem. To, ze się poniekąd ujawniłam w sieci blokuje mi pisanie tekstów własnie tego typu: Podsłuchane, bo ludzie najzwyczajniej w świecie się obrażają, sugeruja,by usuwac teksty, bo ktoś moze łatwo je powiązać z moją osobą. Nie wspomne już o innych rzeczach – ujawnienie powoduje np to, że musze trzymac język za zębami, bo jak coś naskrobie na temat np jakiejs instytucji – to jestem już skreslona tam zawodowo. Np Ty już chyba nie mogłabys się starac o prace np na poczcie! To, ze bloguje niesie za sobą wiele plusów i minusów, pisze o tym u Ciebie, bo moj blog na cenzurowanym, a problem się zrodził, bo tak naprawdę na ile to nasze blogowanie zaszkodzi nam, a na ile pomoże np w staraniu się i utrzymaniu pracy?

    1. Mnie się jeszcze taka sytuacja nie zdarzyła, żeby ktoś kazał mi coś usunąć, nie podaję przecież niczyich nazwisk. Fakt, że są tematy, które omijam (również ze względów zawodowych), ale mój blog jednak nie ma takiej siły, nie wszyscy go czytają (a nawet zaledwie niewielka grupka) i podejrzewam, że jakbym starała się o pracę na poczcie, nikt by nie wiedział, że ich skrytykowałam (chociaż też raz wychwaliłam 🙂 ) To zależy o jaką pracę się starasz, w jednej może pomóc, w innej zaszkodzić. Nie wszędzie się blogiem pewnie pochwalisz. A nie zauważyłam, żeby mnie ktoś poznał na ulicy. 😉 🙂

      1. Ja ze względów zawodowych musiałam usunąć ok 50% treści – najbezpieczniej chyba by było pisac o pogodzie. A wiesz, że teraz zanim Cię przyjmą do pracy to sprawdzają twoje życie w sieci i zanim Cię zatrudnią to sprawdzają profil na facbooku – krąg znajomych i tym podobne. Teraz nawet podobno banki przed udzieleniem pożyczki sprawdzają nie tylko klienta na fc ale i jego znajomych. Nawet fotka na fc w stroju kąpielowym może zaszkodzić. Ania a to ze nie masz fc to nie ma znaczenia – wystarczy ze ktos w google wpisze Anna Sakowicz i ma juz wszystko na tacy

        1. A niech sobie ma, przecież ja nic złego nie robię, a ze względu na mój cel, który staram się realizować zgodnie z założonym planem, dobrze, że może sobie mnie wygooglować, akurat mnie to pomaga. Inaczej bym się nie ujawniała. 🙂

  3. Mnie np smuci takie podejście do tego typu spraw. Jeśli tzw. stypa powinna być poruszana to w kontekście zmarłego, kim był, co po sobie zostawił (mam na myśli swoją osobowością) i jaki był, kim był dla nas m.in wspomnieć żegnaną osobę. Poruszanie smaku jedzenia jest dla mnie brakiem własnej kultury. Po za tym osobiście będąc na stypie chyba nie mogła bym myśleć o jakości jedzenia gdy przed chwilą widziałam jak kogoś grzebali w piachu…. Panie jak widać miały spory dystans do posiłku w sumie pożegnalnego.

    1. Miały dystans, ale może my w tym wieku też tak do tego będziemy podchodzić, nie wiadomo. Druga rzecz, że takie stypy to w ogóle poroniony pomysł.

      1. W sumie wypowiadam się jako młody berbeć i nie wiadomo jak będę podchodzić do tematu jak śmierć będzie coraz bliżej, racja.
        Odnośnie styp. Mi kiedyś babcia mówiła, że huczne stypy się urządza gdyż człowiek powinien się cieszyć iż nasz bliski jest już w domu Pana i liczymy na to, że razem kiedyś się znów spotkamy. Nie wiem ile miała w tym racji i czy to nie była typowa śpiewka odnośnie do mnie jako dziecka. Muszę podpytać.

  4. Myślę, że to jest pokłosie wprowadzanego na siłę “Multi-kulti”. Nie chodzi przy tym o zwyczaje, które nam wyjątkowo nie podpadają – np. pogrzeby cygańskie – ale o sposób kontaktowania się różnych kultur, środowisk, a nawet grup społeczno-zawodowych, o ile takie jeszcze istnieją.
    Moim zdaniem to nawet lepiej, gdy panie zajmują się nieboszczykiem, i jego spadkobiercami, niż gdyby miały “obrabiać” np. samotną “pannę z dzieckiem”. No i masz rację, każdy ma swoje “półki”.

    1. Tym bardziej, że nie było to wcale złośliwe, one świetnie się bawiły. Pomyślałam też, że to, iż się człowiek starzeje i trochę może dojrzewa, to tak naprawdę niewiele zmienia. Rozmawiamy o tym samym, cieszymy się, śmiejemy z głupot. 🙂

  5. A wiesz co, niech się kobitki chichrają jak dzierlatki, sławiąc przy tym catering na stypie. Przynajmniej świętej pamieć nieboszczyka z dobrym ciastem i kotlecikiem kojarzyć będą. Co i tak pewnie w pewnym wieku jest wyczynem, biorąc pod uwagę ilość styp i pochłoniętych ciastek jak i kotletów 😉 No i lepiej niech ohają i achają nad walorami kawalera z odzysku, niżby miały popadać w hipochondrię i obstalowywać sobie drewniane jesionki 🙂
    Niech trzymają kobity nie tylko zwarte biusty i poślady, ale i rezon do setki 🙂

  6. Bardzo dobry ten pomysł z huczną stypą. Też bym chciała taką mieć jak zejdę. Koniecznie z orkiestrą, tańcami i dobrym żarciem. Już zapowiedziałam mężowi i dzieciom, że nie chcę tradycyjnego pochówku, tylko kremację, a prochy niech rozsypią gdzie bądź. Pieniądze, które by na ewentualny pomnik mieli przeznaczyć niech lepiej przebalują.

    1. O to, to!
      Niech balują, niech wspominają między wódką a zakąską. Może nawet któryś z gości wyrwie połwkę z odzysku. Jak to śpiewała Rodowicz : “niech żyje bal … drugi raz nie zaproszą nas wcale ” 😉
      Mnie się podoba na ten przykład meksykańskie święto zmarłych – kraj przeca też katolicki, nie ma tego umartwiania i markotnego nastroju z obawy przed śmiercią jak i wymuszonego szacunku dla śmierci. Pozatym jak dotąd nie ma dowodów że ze “this is the end” 🙂
      Co do rozrzucania prochów, muszę Cię zmartwić. W Polsce prochów rozsypywać nie można, podlega to karze za profanacje zwłok :/ Pewnie między innymi daltego, że sutannowi za pochówek nie mogli by zaśpiewać.

    2. W naszym kraju rozsypać prochów niestety nie można, chociaż słyszałam, że coś w tej sprawie ma się zmienić. Jak na razie musisz urnę “pochować” na cmentarzu.

  7. Wiesz, stypa po pogrzebie mojej Babci, polegała owszem na obiedzie, ale dzięki mojej Mamie, był to moment, w którym każde z nas wspominało Babcię.

    Były ciekawe i śmieszne sytuacje, to co mądrego mówiła, były łzy, był śmiech i było wzruszenie.

    I tak myślę, że właśnie w ten sposób stypy powinny wyglądać.

    1. Oj, nie wiem dlaczego tak się dzieje. To najwyżej jak chcesz komuś odpowiedzieć, na początku napisz jego nick, wtedy będzie wiadomo. 🙂

  8. Nie lubię chodzić na stypy, bo tak to niestety wygląda najmniej liczy się na “tym przyjęciu” zmarły i pamięć o nim, po stypie wszyscy powielają jeden temat jedzenie, jakie było czy było i ile i najważniejsze jak kto był ubrany i jaką miał fryzurę, choć w temacie ubioru nie ma większych możliwości, pogrzeby są specyficzne bo czasami są to spotkania rodzin po latach więc jest o czym pogadać…. i kogo obgadać….
    My po śmierci córki zrezygnowaliśmy ze stypy…
    Ale nie ma co czasami można nie jedno usłyszeć odpoczywając na tarasie 😉

  9. Przepraszam że tak nie w temat ale mam prośbę czytałaś książkę Obsoletki, w końcu udało mi się dostać tą książkę, ale nie wiem czy przez nią przebrnę wiem że jest pisana jakby to powiedzieć niestandardowo.

    1. Nie, nie czytałam, ale czytałam o autorce. Nawet ostatnio był gdzieś z nią wywiad, teraz nie pamiętam gdzie i nawet mnie zainteresowała, więc pewnie kiedyś sięgnę po tę autorkę. 🙂

    1. Masz rację, w TS czytałam wywiad. Ale ta tematyka mnie trochę przeraża, bo ja nie chcę wracać myślami za bardzo do tego tematu. Sama wiesz, jak to boli,a odgrzebywanie ran, może nie jest najlepsze. Ale znając życie, pewnie tę książkę przeczytam, chociażby żeby zobaczyć, jakim style posługuje się autorka, bo podobno jest nowatorski. 🙂

  10. Fakt że pisząc bloga , komentarze , zostawiamy swoje myśli i przemyślenia . Niektóre firmy to wykorzystują i w łatwy sposób dowiadują się o naszych sekretach . Niestety , nie każdy może sobie pozwolić na szczerość i w pełni rozumiem sezonową . Wracając do tematu , powiem szczerze że stypy nie za bardzo trafiają w moje gusta smaku 🙂 Wszystko zależy gdzie ta impreza się odbywa , jeśli jest to zwykła restauracja to nie mam oporów ale jeśli taka przy cmentarzu to omijam z daleka . W zeszłym roku miałem pogrzeb sąsiada na Powązkach , stypa była w restauracji obok bramy , oczywiście odmówiłem udziału gdyż w tym dniu miałem też inną imprezę rodzinną . Po dwóch tygodniach dowiedziałem się że połowa osób która była na stypie się podtruła . Może twoja sąsiadka z grupą przyjaciół chodzi na przypadkowe pogrzeby a później uczestniczy w stypie ? Swoją drogą słyszało się o takich osobach które tak chodziły na wesela 🙂 Może teraz czas na stypy , tu nikt się raczej nie pyta kim było się dla zmarłego 🙂

    1. Dobre 🙂 Ale raczej myślę, że jakaś jej znajoma zmarła. Tylko ona już jest pewnie w takim wieku, że tych styp “zalicza” sporo. Ale dobrze, że jeszcze potrafi się śmiać i dobrze bawić. 😉

  11. hahahaha, babki mają dystans do życia i poczucie humoru
    to lepsze niż biadolenie czy obgadywanie – a widziałaś ją jak się ubrała, a tamta? plus przemaglowanie zachowań itp.itd
    a tak miłe wspomnienia kulinarne nie pozwolą zapomnieć o nieboszczyku 🙂

    a Sezonowa ma rację – w internecie lepiej zachowywać anonimowość, bo różnie bywa. A pracodawcy chętnie guglają.

    1. W internecie jednak zupełną anonimowość trudno zachować, bo nawet jak podasz pseudonim, a wstawiasz zdjęcie, to jaka to anonimowość. A ponadto po IP, jak ktoś chce Cię namierzyć i to tak namierzy. Akurat potencjalnego pracodawcy bałabym się najmniej. 🙂

  12. Dlatego unikam styp, bo nie znoszę, tej naszej polskiej mentalności do robienia z tego “imprezy” … a co gorsza upijania się. Dla mnie to powinien być dzień spokoju, połączenia z rodziną, wspomnień…

    A co do tego Pana, to zacytuję mojego sąsiada: “Wiesz czemu w naszym bloku jest więcej starszych kobiet niż mężczyzn?! Bo kobiety ich wszystkich wykończyły!” coś w tym jest

    1. Ha, ha 🙂 Myślisz, że kobiety są takie “zdolne”? 😉 🙂
      A co do upijania się, też tego nie znoszę. A w Polsce każda okazja niestety dobra.

  13. Wydaje mi się,że te stypy są w ogóle niepotrzebne,bo z tego się już właśnie przyjęcia robi.

    Co do sąsiadek,ja też czasem słyszę,co moi sasiedzi mówią.Mieszkam w króliczoku,więc nie sposób,nie usłyszeć.

  14. a dla mnie ta druga część rozmowy, o towarze spod lady, nasunęła myśl, że nie ważne ile ma się lat, a zawsze kobiety będą mieć oko na wolne towary 🙂 🙂 …

Pozostaw odpowiedź mama super5 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *