Na golasa po dżungli

Nastał wrzesień, w TV podobno nowe seriale zatykające dech w piersiach. Ostatnio w naszej regionalnej gazecie przeczytałam o serialu, który bije rekordy popularności w USA. To reality show. Ale jakże pomysłowi okazali się tym razem Amerykanie. Wysłali grupę ludzi do dżungli. Taka szkoła przetrwania na oczach widzów. Ale nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie to, że uczestnicy programu biegają po dżungli na golasa. Brudni, wystraszeni i nadzy. Survival na golasa to to, co ostatnio kręci Amerykanów. Pewnie niedługo zrobią reality show w kosmosie z gołymi kosmonautami, bo tego jeszcze nie było.

W gazecie nawet zamieszczono zdjęcia takich nagich brudasów w środku dżungli. Podobno też program będzie można obejrzeć w Discovery. Normalnie chyba poszukam i jeden odcinek z ciekawości o tych nagusach biegających po dżungli zobaczę.

I tak od razu oczyma wyobraźni ujrzałam siebie w czymś takim. Uśmiechnęłam się pod nosem. Oj, chyba należałoby najpierw potrenować, nie? Nagi instynkt trzeba by obudzić, bo pewnie gdzieś tam we mnie tkwił w zakamarkach duszy. I już prawie wybiegłam do swojego ogródka o zawrotnej powierzchni 30 metrów kwadratowych, by na golasa przetrwać w nim jeden dzień. W wyobraźni utonęłam w nim niczym w dzikiej dżungli. Najpierw barwy wojenne i posmarowanie ciała błotkiem, coby białym dupskiem nie świecić pomiędzy krzakami i nie straszyć sąsiadów. Potem jakiś listek na miejsce intymne, żeby poczuć się mniej goło. Akurat Mężuś zasadził jakieś drzewo, co ma spore liście. Nada się idealnie, a sznurek zerwę z powiązanych krzaczków. I już jest okej, galoty są. Co prawda dupsko dalej gołe, ale umazane błotem nie rzuca się w oczy. Następna rzecz: posiłek i woda. Jest po deszczu, więc mała beczka wkopana w ziemię jest wypełniona do połowy. Starczy. Jedzenie jest. Pomidory właśnie na krzaczkach dojrzewają, jest mięta, pietruszka, zioła. Kurczę, to nawet sałatka jakaś z tego wyjdzie. Zwierzynę upolować też można, bo zauważyłam sierściucha przedzierającego się przez chaszcze w postaci trawy. A i na pewno coś przypełźnie, dżdżownice podobno mają dużo białka. Nie jest źle. Skulę się w kłębuszek na tej trawce i gites. Jakoś do rana przetrwam.

I tak w wyobraźni biegam jako brudny golas po ogrodzie. Jednak z rozmarzenia wyrywa mnie Mężuś. Od razu wystraszyłam się, że jak by takiego gołego brudasa ujrzał wieczorem, to jeszcze kijem by obił i z domu pogonił. Pewnie nawet nie słuchałby wyjaśnień, że ja tak pobudzam swój nagi instynkt i pierwotne odruchy. Ej, coś widzę, że chyba mój trening raczej w ogródku nie może się odbywać. A może przeniosę się do lasu?

 

 

*zdjęcie © Discovery Channel

0 myśli na “Na golasa po dżungli”

  1. Już sobie wyobrażam jakbyś tak hasała :D:D:D:D

    A tak swoją drogą, to kreatywność ludzka nie zna granic, jeśli chodzi o programy… 😀

    1. Też się zastanawiam, skąd ludziom rodzą się takie genialne pomysły. Ale wiesz, co mnie jeszcze zastanawia? Jak i gdzie będą poustawiane kamery? Operator będzie wcinał hamburgera i popijał colą, a golasy będą właśnie zażerać jakieś robactwo? 😉 🙂

      1. Faktycznie… jak to ma w ogóle od strony technicznej wyglądać? Albo niech wezmą chudego operatora, co by ganiał za tymi dzikusami 😀

    1. U nas dzisiaj słoneczko, więc jest nadzieja na ładną pogodę. 🙂
      Ale masz rację, że może się okazać, że człowieczeństwa w nas niewiele. 😉 🙂

  2. 🙂 jak wyszukasz ten program na diskaverze – daj znać, sama go chetnie obejrzę 🙂 … przy czym, ja moge poszalec w razie W. … nasz ogród ma ponad 20 arów i trochę drzew w nim rośnie 😛

      1. kuźna, zapomnij – na Kasprowym śnieg wczoraj padał, a jak rankiem wczoraj zobaczyłam 4 stopnie na termometrze, to miałam ochotę wrócić pod kołderkę i czekać już do wiosny… a tu na golasa… na golasa… na prawie golasa to ja biegałam, kiedy było ciepło 😛

        1. 4 stopnie na termometrze? Oj, to masakra jakaś jest! Na początku września? Brrr. Aż mi się zimno zrobiło. U mnie za oknem na szczęście słoneczko. 🙂 Nie ma upału, ale jest przyzwoicie.

      1. Anzai chyba tak ma na stałe. Wczoraj moje bogu ducha winne bestyjki o niecne 69 podejrzewał 😉
        A tym Amerykanom w bitwie o widza w tyłkach się poprzewracało. Najwidoczniej surwiwal odzianych się opatrzył w przeciwieństwie do nagich półdupków – w tej kwestii twoje błotko na dupkę i nie tylko, prócz roli “odzienia ” spełniało by i ochronną. Wysmarowani błockiem i ichnimi mazidłami nie stanowią podobno tarczy strzelniczej dla insektów.
        Swoją drogą to się zastanawiam ile tym ludziom zapłacili za wątpliwą przyjemność powrotu do natury w taki sposób i okolicznościach.

        1. A widziałam ten komentarz u Ciebie. Zaśmiałam się pod nosem. Och, ci facecie. 😉 🙂
          A zapłacić pewnie musieli im sporo, chociaż niektórzy może robią to dla przygody. 🙂

  3. No,jakbyś tak ganiała na golasa po ogrodzie,to jakiś “życzliwy” sąsiad doniósłby na Ciebie i by Cię zamknęli:)U nas facet goły wyszedł na balkon.Nie wiem,dokładnie,co chciał tym osiągnąć,ale zdarzyło się to kilka razy.Widziały go dzieci,powiedziały rodzicom i się zaczęło.Policja go podobno zgarnęła.Także wiesz,uważaj z tymi doświadczeniami:)

    1. A widzisz, tej kwestii nie wzięłam pod uwagę. Mogliby mnie zamknąć za naruszenie porządku czy demoralizację. 😉 🙂

          1. Działasz po prostu na wyobraźnię 🙂 Założę się, że amerykanie jak i wiele polaków było by za takim programem. Bynajmniej było by to ciekawsze niż klan czy dlaczego ja 😛

  4. W zeszłym roku, pewnego pięknego poranka, zaprowadzając dzieci do szkoły ujrzałam gołego faceta wybiegającego z bramy. Potem zaczął zaczepiać przejeżdżające samochody, w końcu jakaś kobieta zatrzymała się i wpuściła go do auta. Może to jego żona była, zaalarmowana telefonicznie przez życzliwych sąsiadów, by wróciła z pracy po swojego golasa?

    1. A, pamiętam, jak pisałaś o plaży pełnej golasów. Też nieźle. Tylko ci pewnie czyści byli, bo ci amerykańscy to mają być “wystraszeni i brudni” 🙂 🙂

      1. Owszem, nie byli upaćkani błotem i strachu też nie wykazywali gdy tak z pieskiem biegali na golaska. Bardziej ja się bałam, że pies się pomyli i zamiast zabawki złapie pana za to coś co mu przed pyskiem dyndało 🙂

  5. Biorąc pod uwagę zapotrzebowanie na te programy, zastanawiam, co wymyślą za rok, czy za dwa. Jak to dobrze, że nie oglądam ostatnio telewizji, jeszcze bym przypadkiem trafiła na takiego golasa i pewnie zacząłby się niekończący się atak śmiechu z branży rozrywkowej:)

  6. wyobraźnia ludzi nie zna granic- ale ciekawe jest to, że ktoś chce w tym brać udział i jeszcze rzesza fanów która będzie oglądać każdy odcinek z zapartym tchem 🙂

    1. Ludzie zawsze lubili oglądać programy, w których inni robią z siebie wariatów. A ci, którzy się zgłaszają? Pewnie zakładają, że to przygoda życia. 🙂

  7. Nigdy nie cierpiałam na podglądactwo i nie kręci mnie oglądanie jakichkolwiek reality. Poza tym, w ich przypadku nawet nagość działa raczej zniechęcająco, albo ja jestem jakaś dziwna… 😉

    1. Takie golasy mogą być całkiem ciekawe. 😉 Wiesz, zależy kto to będzie 😉 🙂 A tak poważnie, to fakt, że te programy polegające na podglądaniu są “lekko” dziwne.

      1. Błeee… na golasa w dżungli!??? Kiedy byłam w Polsce widziałam Cejrowskiego w telewizji i mówił o pijawkach, które spadają z drzew na ludzkie plecy, nawet się nie obejrzysz i masz taką na grzbiecie.

  8. Ja na golasa po dżungli na szczęście nie biegałam, wtedy jak się szlajałam po tropikach. W sumie takie bieganie na glanca jest bardzo niebezpieczne. Nigdy nie wiadomo przecież na jakiego skorpiona można nadepnąć, tudzież pytona 😉

  9. Ha ha ha widziałam ten program w weekend, kawałek jednego odcinka. Akurat się trafiło, a trafiam jak córka włączy tv, ja nie mam takich dziwnych pomysłów 🙂 Jak dla mnie nuda, albo kiepski montaż albo nie wiem co. ale generalnie jakieś bez wyrazu. I wyszło na to, że przez trzy tygodnie zjedli jednego żółwia i jednego węża, takie niewypaśne sztuki, ale może ja źle oglądałam. Na dodatek po tym wężu pani cztery dni go zwracała, więc nie dość że w sumie nic nie zjadła to jeszcze oddała więcej niż wchłonęła . Co prawda pan zrzucił 20 kg a pani 12, ale dwa tygodnie nic? Przy jakimś tam wysiłku fizycznym, przy monsunowych deszczach trwających tydzień bez możliwości skutecznego rozgrzania się? Realizator na to pozwolił czy to ściema była i poza planem jednak jakieś kroplóweczki się sączyły? Z glukozą i minerałami na przykład…

  10. Oczywiście pani z panem oboje mają tylko genitalia osłonięte liśćmi czy czymś, pani jeszcze biust. Oczywiście to zupełnie obcy sobie ludzie. nago w ekstremalnych warunkach, ze świadomością, że ktoś to jednak obejrzy, hmmmm…. pomysł jak dla mnie niesmaczny no ale to się podaje co się sprzedaje

    1. Mnie też się wydawał lekko dziwny, nawet chciałam zobaczyć jeden odcinek, ale potem jakoś zapał mi minął. Amerykanie mają dziwne pomysły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *