Tyle radości

Że się podniecam różnymi rzeczami, to stali czytelnicy tego bloga doskonale wiedzą.

I znów nadszedł ten dzień, kiedy muszę dać ujście swojemu podnieceniu. W zasadzie jego bezpośrednim sprawcą był listonosz, który wczoraj przyniósł mi paczkę, i ku mojej radości, w środku były książki. Ale jakże niezwykłe. Antologia opowiadań, która powstała dzięki p. Magdalenie Kordel. A w środku moje opowiadanie, w dodatku rozpoczynające zbiór. Normalnie pełna radość. Moje imię i nazwisko, i w dodatku własne wypociny. Normalnie skrzydeł dostałam i trzeba było pozamykać okna, cobym nie wyfrunęła. W dodatku p. Magdalena w książce podziękowała mi za korektę. Co prawda nie można było zrobić w pełni profesjonalnej redakcji, ponieważ ona zawsze odbywa się w konsultacji z autorem, a tutaj było to nie do ogarnięcia. I jeszcze jedna ważna sprawa. Otrzymałam od p. Magdaleny jej książkę „Wino Malwiny” z dedykacją. Wzruszyło mnie to. Normalnie stwierdzam, że starość idzie, bo wzruszam się tak szybko!

Łezka otarta, biegi po domu zakończone, małpie skoki z radości również, skrzydła złożone. Ale jest moc, nadzieja i wiara, że mogę więcej. Bo mogę, prawda?

I jeszcze mnie taka refleksja dopadła, bo wymieniłam z p. Magdaleną Kordel kilka mejli, że są na świecie dobrzy ludzie. Pisarka zadała sobie trudu, by opublikować tę antologię, bo jak mówi, chce spełniać ludzkie marzenia. Ujęła mnie tym niesamowicie. W ogóle stwierdziłam, że to musi być niesamowita osoba. Taka energetyczna. Cieszę się, że mogłam ją „poznać”. I z tego miejsca dziękuję jej za książkę.

Jajo będzie dumne z matki.  

Ale to nie koniec dobrych wiadomości. Wczoraj licznik odwiedzin na moim blogu pokazał 2 miliony! Co prawda nie ma to żadnego przełożenia na moje życie czy zasobność portfela, ale i tak jakoś cieszy. Niby cyferka, ale zawsze! W ciągu dziesięciu miesięcy blogowania udało mi się osiągnąć taki wynik. Nieźle. Jestem z siebie dumna. Bo przecież człowiek taki malutki żuczek siedzi sobie gdzieś przy kompie na jakimś końcu świata, a jakiś inny mały żuczek na innym końcu to czyta i jeszcze mu się podoba, do tego pochwali i wróci, by znów coś przeczytać…

Ha! I jeszcze pracę mi zaproponowano. Na pewnym portalu. Byłoby super, gdyby nie to, że wynagrodzenie miało wynieść 0 złotych (słownie: ZERO), umowa, a jakże byłaby, na 3 miesiące (15 godzin tygodniowo) na… odbycie stażu. A po tych 3 miesiącach zaświadczenie i referencje. No, super. A rodzinie to obiad ugotuję z powietrza, doprawię go swoim poczuciem humoru. Jak ktoś studiuje, jest na utrzymaniu rodziny, to pewnie się skusi, ale ja matka dziecku, żona mężowi… do gara przecież coś wrzucić muszę. Mamusia i tatuś nie dadzą. No, ale i tak miło, że zaproponowali, bo przecież mogliby nie. Prawda?

I jeszcze wywiad ze mną wczoraj przeprowadzono. A jakże! Jak szaleć to szaleć. Niedługo podam link do tej rozmowy. Przepytywała mnie blogerka, która stawia innych blogerów „pod ścianą” i odpytuje. Miło.

Jak widać, mieliśmy z Mężusiem wczoraj powody do świętowania. Umililiśmy sobie wieczorek zieloną herbatką i świeżutkim serniczkiem migdałowym z malinami, a potem… Ha! Potem to już kurtyna milczenia zapada.

0 myśli na “Tyle radości”

  1. Pozostaje tylko pogratulować 🙂 Książki, tych 2 milionów (szkoda, że nie na koncie w banku 🙂 ) i pracy za piękny uśmiech 🙂
    Z tą pracą to chyba się wygłupili troszeczkę. To takie nie poważne proponować pracę z darmo kobiecie z rodziną i w ogóle komukolwiek. Świadczy to tylko o tym jak bardzo uważają ludzi za jełopów w dzisiejszych czasach.
    Ciacho jak zawsze rewelacja 🙂 ślinka cieknie 😛

    1. Dzięki. Też żałuję, że te dwa miliony nie w portfelu, chociaż dużo skromniejszą sumą bym się zadowoliła. 🙂

      1. Wiesz, jest pewna teoria, którą żyje mąż. Mówi: milion to za mało, dwa też. Kupiła byś dom i inne wtedy “potrzebne” Ci rzeczy, a co z resztą życia, a no właśnie. Z 20 milionami da się już żyć. Z dwoma pozostaje włożyć na lokatę i żyć z odsetek. 🙂 Mój mąż sęp i pazera 😀

  2. Ooooo to olbrzymie gratulacje!!!Hmmmm-malutki żuczek mówisz-jakoś ciężko to widzę patrząc w lustro(bo specjalnie poleciałam i myślę sobie-wypieprzę to bydlę bo pogrubia)A w szczególności gdy zeżrę kruche ciacho ze śliwkami,które już zaczęłam robić.Bo wracając do snów-przedwczoraj całą noc mi się śniło że je wcinam,rano wstałam z takim pypciem i śliną jak buldog,spokoju nie dawało i myślę w dupie z kaloriami(bo przecież wszyscy pamiętamy że to z owocami,więc dietetyczne będzie).A ta książka to od kiedy będzie w sprzedaży?

    1. A nie wiem, gdzie będzie można ją kupić. Ale jak się dowiem, to dam znać.
      A żuczek malutki, to tylko lustro oszukuje 😉

  3. Czy ja już mogę mówić, że znam kogoś sławnego? No chyba tak! 2 miliony wejść to już sława – bez dwóch zdań. I do tego książka. Tylko patrzeć kiedy wejdziesz do szkół w charakterze lektury szkolnej. Hmm… Ale to nie jest głupi pomysł. Temat fajny i opowiadania nie za długie. Mogłoby nawet zadziałać. Pomyślę…

  4. Kurko ja się nie dziwię,ze wydrukowano. Ja się dziwię, że tylko jedno opowiadanko:-). I gratuluję 2 mln, bo to znaczy,że żuczory (ja) codziennie zaglądają i czekają na więcej:-).

  5. To się cieszymy z książeczki razem. Kurcze, te dwa miliony na koncie by Ci się przydały, życzę tego z całego serca! Ale nawet na liczniku taka liczba jest powodem do radości 🙂
    Z tą pracą to rzeczywiście niepoważna propozycja. Wolontariuszy szukają, czy jak?

    1. Wiesz jeden popracuje 3 miesiące za friko, potem drugi, trzeci i jakoś się biznes kręci. 🙂
      A i oczywiście Tobie też gratuluję i cieszmy się razem. 🙂

  6. W 2002 r. miałem propozycję podjęcia pracy, głównie na kontentach, największej wówczas Gazety. O płacy nie rozmawialiśmy, bo pierwszym warunkiem było natychmiastowe zaprzestanie pisania na blogu (krytyka GW i TVN). Pisałem nadal, więc mój licznik zaczął się kręcić szybciej, ale … często do tyłu. Potem były awarie, na blog nie można było się dostać, albo coś się zawieszało, komentarze i notki ginęły, itd. Dzisiaj, po prawie 18 latach blogowania, mam na liczniku ok. 160 tys. wejść i masę wrogów od prawa do lewa. No i teraz nie wiem, gratulować, czy … W każdym razie życzę sukcesów i zadowolenia z każdej decyzji jaką podejmiesz.

    PS Pierwszą ofertę na e-portalu dostałem wtedy, gdy na nowym blogu po kilkunastu postach uzyskałem ok. 800 (osiemset) wejść.

    1. Dla mnie to sukces, bo blog powstał pod wpływem chwili, ot taka ułańska fantazja. 🙂 A sprawia mi wiele radości. 🙂

  7. Ojej, zazdroszczę. 🙂 Chciałabym kiedyś móc pochwalić się odbiorem podobnej paczuszki. I licznikiem też.

    A przez serniczek mam teraz ochotę na coś słodkiego…

    Zapraszam na swojego bloga, amatorskie recenzje w każdą sobotę – cup-of-art.blog.pl
    Pozdrawiam.

  8. Dwa miliony i staż za zero: HA HA HA ! (to wyśmianie było).

    Proponujący: za darmo to dziś można w mordę dostać, a nie tak poczytnej kobiecie pracę proponować, i to z UMOWĄ (HA HA HA) na 3 m-ce. 😀 Wstyd normalnie! To jakby Kaszpirowskiemu etat w państwowym szpitalu na onkologii proponować. Za darmo oczywiście.

    Uśmiałam się 😀 A Tobie życzę tych milionów, ale w portfelu (mega kupa chyba musi się przyśnić 🙂 ).

    Buziak! i Gratulacje! 🙂

    1. A nawet nie spojrzałam na liczbę komentarzy. Ale też jest ich sporo. Chyba jak dobije do 10 tysięcy, to też należałoby świętować. 🙂

  9. Dzien dobry pani Aniu 🙂 czytam pani bloga regularnie. Tematyka jest bardzo przyjemna i styl rowniez nie wymuszony.
    Gratuluje serdecznie i zycze dalszych sukcesow 🙂 🙂
    Oczywiscie nadal bede zagladac 🙂

    1. Dziękuję za miłe słowo. Zapraszam 🙂 I proszę nie “paniować”, po co tak oficjalnie, zaraz człowiek starzej się czuje 😉

  10. Ania gratuluję! A swoją drogą już od dawna jesteś królową Onetowych blogerek, podziwiam Twoje zaangażowanie w pisaniu, wytrwałość i życzę kolejnych sukcesów!

  11. Aniu gratuluję wszystkiego na raz i wszystkiego z osobna 😉 Jesteś niesamowita i boska 😉

    Fajnie, że chociaż u Ciebie dużo się dzieje bo u mnie ostatnio straszna nuda.

    Buziaczki

  12. W porząsiu, to była jedna (marna, bo niepłatna) oferta pracy, ale będą następne! Teraz jesteś w orbicie “zauważonych”, więc same dobre rzeczy Cię czekają.

  13. Aniu, z całego serca ci gratuluję:)Troszke mnie nie było,a tu takie szaleństwa,tyle siędzieje.Jesteś sławna:)Gratuluję również tylu wejść na bloga.Masz rację,to cieszy,kiedy ludziom podoba się to,co piszesz;)Bądź dalej sobą i pisz,a ja będę czytała:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *