Nałóg jak każdy inny

Jakiś czas temu w radiu wysłuchałam reportaż o seksoholikach. Jest to nałóg jak każdy inny, ale kiedyś słyszałam opinię jednego z panów, że jak już miałby być jakimś „-holikiem”, to wybrałby właśnie uzależnienie od seksu. I chyba każdy, kto nie ma styczności z takimi ludźmi raczej traktuje to lekko. Bo seks przecież przyjemny i prokreacji służy, i zbliża, i łączy partnerów itp. Jednak jak się jest od niego uzależnionym, to istny koszmar. Jeden z bohaterów opowiadał o tym, jak to się u niego zaczęło. Bo podobno to ważne, jaka jest inicjacja seksualna. I normalnie nie wiedziałam, czy dobrze słyszę, ale Mężuś słyszał to samo. U tego bohatera zaczęło się od kontaktów seksualnych z matką. Miał wtedy około 15-16 lat, kiedy mamusia zaprosiła go do sypialni i pokazała co i jak. A potem jeszcze kilka razy powtórkę robiła, coby sobie synek dobrze utrwalił tę lekcję. Normalnie szok. Bo z reguły molestowanie seksualne kojarzy się z facetami. A żeby kobieta? I to własnemu synowi?

Widocznie tak sobie do serca wzięła chęć zapewnienia pełnej edukacji synkowi, że nawet tej dziedziny nie pozostawiła przypadkowi. Jakaś chora baba była i tyle w temacie. Być może spaczyła psychikę własnemu synowi już na zawsze. Nie miała chłopa czy co? Albo może sama seksoholiczką była i szukała nowych podniet. A taki kazirodczy związek to przecież nie lada podnieta. Już Edyp o tym wiedział. Tylko ten sobie przynajmniej z rozpaczy oczy wyłupił i niekoniecznie (na początku) wiedział, kim jest Jokasta, a ta wyrodna matka, podejrzewam, że była z siebie bardzo zadowolona, że synka pięknie wyedukowała. Normalnie od razu człowiek staje się zwolennikiem eutanazji. Bo taką babę, to tylko…

A że każdy nałóg dezorganizuje życie, tak też jest z seksoholizmem. Podobno nawet w pracy tacy ludzie nie mogą się powstrzymać przed zrobieniem sobie przyjemności. Być może na początku jest fajnie, ciągłe poszukiwanie nowych podniet, eksperymentowanie, nowe doznania, emocje. Jednak potem okazuje się, że ciągle mało i mało.

Od razu postawiłam się w roli żony takiego gościa. Normalnie masakra, bo na pewno trudno zrozumieć, że to choroba i trzeba to leczyć. A potem co? Celibat do końca życia? Można żyć bez alkoholu, bez papierosów czy narkotyków, ale jak się nie przytulić do kogoś bliskiego, a jak się przytulić i nie myśleć o dotyku, delikatnej pieszczocie czy o seksie?

 

0 myśli na “Nałóg jak każdy inny”

  1. Mamuśka faktycznie z piekła rodem, choć w jej mniemaniu pewnie uważała się za cudowną, bo tak synkowi dobrze robiła 🙂
    Kiedyś oglądałam fragment programu o parze, która poddała się terapii bo mąż był seksoholikiem. Faktycznie stale tą kobietę nagabywał, ziemniaków nie mogła obrać bo już jej jęczał do ucha, że nie głodny, choć może głodny ale inaczej. Ale był też pomocny, zwłaszcza przy myciu podłogi, choć on to robił po swojemu 🙂

    1. Takie uzależnienie to koszmar. Bo facet pewnie ciągle niezaspokojony, a żona pewnie ledwo żywa. Jak słuchałam w radiu wyznań tych facetów, to byłam w lekkim szoku.

        1. No tak, kobiety mają chyba gorzej. Bo chyba z podrywem trudniej też niż u faceta, nie? Zresztą nie wiem, jak taka kobieta na głodzie, to pewnie i zdesperowana. Każdy nałóg pewnie niszczy życie, ten również.

      1. OKROPIEŃSTWO!!!
        FU.
        a na takie uzależnienie chyba tabletki mniejszające libido są najlepsze.
        Chociażby niedobrane antykoncepcyjne 😉 w wersji dla panów też się pewnie jakaś chemia znajdzieje..

        1. Nie wiem, czy tabletka załatwia sprawę. Na uzależnienia najlepsza jest terapia, bez niej chyba się nie obejdzie.

  2. Ta Baba,to jakaś niewyżyta seksualnie była.Czytałam kiedyś książkę,w której był opisany podobny przypadek,ze mama od małego wykorzystywała swojego synka.Tu miała być edukacja,tak,ale najpierw to by trzeba było tą matkę wyedukować.

  3. O molestowaniu przez kobiety ogólnie mało się mówi. Przyjęło się uważać, że taki facet czy też chłopak powinien się cieszyć, że jakaś babka chce z nim pójść (oczywiście nie piszę o związkach kazirodczych bo to już czysta patologia). To samo zresztą dotyczy pedofilii. Rzadko słyszy się głosy mówiące, że sprawcami molestowania były kobiety a jeśli już to, uważa się, że to znikomy procent.

    1. To prawda. Ale chyba to się rzadziej zdarza niż w przypadku facetów. Może też jest to w jakiś sposób temat tabu, bo burzy społeczny mit. Bo gdzie matka-Polka i molestowanie seksualne?

      1. Na pewno zdarza się to rzadziej ale uważam też, że jest rzadziej zgłaszane – zgodnie z tym co napisałem powyżej. Nie chodzi mi tu o związki kazirodcze tylko o molestowanie ogólnie.

        A jeśli chodzi o seksoholizm to jest to straszny nałóg. Taka osoba prawie zawsze jest samotna lub samotnie wychowuje dzieci bo praktycznie nie da się stworzyć z nią stałego związku zbudowanego na uczuciach. Poszukiwanie nowych doznań, zaspokajanie narastających potrzeb itp… Myślę, że nawet alkoholikowi jest łatwiej otrzymać jakąś tam formę związku partnerskiego niż seksoholikowi. Jedynym plusem jest to, że jeżeli osoba uzależniona potrafi się jako tako kontrolować to może stworzyć względnie normalny dom dla swoich dzieci tj. “nie przynosić pracy do domu”.

        1. To racja. Z innymi nałogami można sobie chyba trochę “łatwiej” poradzić, w tym sensie, że można po terapii wejść w miarę spokojnie w stały związek, bo żyć bez używek można (jak się oczywiście chce). Każdy z nas pewnie ma wokół siebie takich ludzi. A uzależnienie od seksu chyba skazuje na samotność.

  4. Normalnie taką babę to tylko udusić. Szok. Taka osoba ma totalnie zwichrowaną psychikę i powinno się ją zamknąć, żeby nie krzywdziła dalej innych dzieci. Pedofile to najobrzydliwszy gatunek przestępców, podobnie jak ci, co znęcają się nad dziećmi. Był kiedyś pomysł, żeby takich farmakologicznie kastrować, w kontekście facetów, ale babom zrobiłabym tak samo!

    1. Ja też 🙂 Ale czytałam gdzieś, że tacy “kastrowani” i tak sobie radzą, podobno przez internet zamawiają hormony, czyli najzwyczajniej w świecie oszukują i dalej są niebezpieczni dla otoczenia. Jedyna chyba pewna kastracja to fizyczna. 😉

  5. Fakt, brzydka sprawa i z holizmem i z tą kobietą. A jeśli się otrząśnie (ona ) z tego co zrobiła własnemu synowi, to jak z tym ciężarem dalej życ? Ale wynaturzeń w świecie jest bez liku… To akurat budzi kontrowersje i słusznie. Jest jednak cała masa takich, które uznawane są społecznie.

    1. Właśnie byłam ciekawa, co z tą matką było później i jakie potem były między nimi relacje, czy zdawała sobie w ogóle sprawę z tego, co zrobiła. W reportażu ten człowiek opowiadał o sobie, o swoim uzależnieniu i terapii, przez jaką przechodził.

  6. Rzecz jak zwykle w proporcjach. Potrzeby seksualne nie są wykształcone jednakowo, jedni potrzebują 2-3 razy na miesiąc, inni tyle samo, ale np. co kilka godzin. To jeszcze jest normalne. Gorzej, gdy występują zaburzenia w procesie zaspokajania seksem wewnętrznych potrzeb organizmu (pomijam fizjologię stosunku, gospodarkę hormonalną, metabolikę “po”, i tp.). Ale dramatem jest jak wszystkie te rozbieżności dotkną jedną parę. Dlatego ja zawsze jestem za “jazdą próbną” nie tylko przed ślubem, ale znacznie wcześniej, i nie w jakimś tam durnie ustalanym wieku, tylko w okresie faktycznego rozwoju osobniczego.
    Co do tego uświadamiania, to do tej pory stosują to ludy pierwotne Afryki (raz w roku w jakiejś ciemnej jaskini dzieci i dorośli robią to razem). Myślę, że jeżeli to dotyczy dorosłego już dziecka, i odbywa się za jego zgodą (syndrom zgodności bodźców), to nie powinno być karalne, ani przez prawo, ani przez opinię publiczną.
    Czy jest to szkoda dla dziecka? Tu nie ma sztywnych reguł, można cytować przypadki na jedną, jak i na drugą stronę. Moim zdaniem więcej edukacji, mniej nieuzasadnionego krytycyzmu.
    Dobrze, że poruszasz takie tematy.

    1. Trochę jestem w szoku i nie wiem, co odpisać. Z tego, co napisałeś, wynika, że dopuściłbyś w niektórych przypadkach związki kazirodcze. Nie mogę się z tym zgodzić. Bo, to że jakieś ludy afrykańskie tak robią, to dla mnie nie argument, w zasadzie idąc tym tropem, można by stwierdzić, że kanibalizm też nie jest zły.
      Temat trudny, fakt, ale ja absolutnie nie dopuszczam nawet do wyobraźni związków kazirodczych.
      Ponadto temperament można sprawdzić przed ślubem, owszem, ale seksoholizm to chyba bardziej złożony problem, to już choroba, a nie tylko zbyt wybujany popęd seksualny.

      1. Nie zamierzałem szokować, a tylko zwrócić uwagę, że jeżeli np. ktoś wyraża pogląd o dopuszczalności związków gejowskich, to nie trzeba od razu zakładać, że jest gejem. Nie bądźmy cyniczni, w rodzinach przemoc seksualna (nawet w stosunku do niemowląt), prowadząca do tragicznych skutkówi, nie jest wyjątkiem, a w Polsce jest to nawet dość duży odsetek, a molestowanie (podglądactwo) statystycznie jest uprawiane w co trzeciej rodzinie. W tym kontekście, i tylko tym (!) wolę już, aby rodzice dobrowolnie wykorzystywali swoje dorosłe (chociażby biologicznie) dziecko, niż je gwałcili, a nawet mordowali.
        Poza tym związek kazirodczy, a kontakt kazirodczy to zupełnie inne zagadnienia. Może sobie przypominasz to na Podkarpaciu jakiś facio narobił 6 wnucząt ze swoją córką! Wszystkie były ochrzczone. Prokuratura wytoczyła mu sprawę dopiero, gdy ujawniły się choroby genetyczne. Co to oznacza?
        Pozostawmy to milczeniem, bo temat wykracza chyba poza ramy nawet tak interesującego postu.

        1. Mam jednak trochę inne poglądy. To, że takie rzeczy się dzieją, jakby nie jest dowodem na nic, bo przecież ludzie też wzajemnie się mordują. Masz rację, że temat trudny i w zasadzie ciężko dyskutuje się o tak poważnych sprawach, pisząc komentarz pod postem.

          1. Ja wewnętrznie mam też nieco inne poglądy, ale te pisane na zewnątrz powinny być chyba takie a nie inne. Wydaje mi się, że lepiej kreować coś nowego, lepszego niż opisywać, a nawet kontestować zło totalne. Może jednak się mylę?

          2. Czasami nie wiem, czy żartujesz, czy piszesz poważnie. 🙂 Może Siwa ma rację, że Ty taki “adwokat diabła”? 😉

          3. Oczywiście, że Siwa ma rację (pozdrawiam). Może to nie są aż żarty, tylko zasygnalizowanie, że nie można kogoś oceniać poprzez wyrażane przez niego poglądy. Bo owszem liczą się słowa, ale także zamiary, i czyny. To, że gdybym był np. palaczem nie dyskwalifikuje mnie przecież jako przeciwnika nałogu palenia.
            A jednak statystyka na temat stosunków kazirodczych jest nieubłagana, to od 8 do 30% osób, które spotkały się z czymś takim.
            Tematu nie zgłębimy, więc przymrużmy lekko oczy.
            N.b. w sądownictwie działałem 27 lat. 🙂

          4. Staram się nie oceniać po poglądach, jednak w życiu, zauważ, że dobieramy sobie grono znajomych o poglądach podobnych do naszych, czyli jakiejś oceny dokonujemy, to normalne. A jak ktoś ma inne poglądy to też przecież nie znaczy, że jest gorszy czy lepszy. 🙂 Każdy ma prawo do własnego zdania. Oczywiście czyny są ważniejsze, ale one bardzo często są projekcją tego, co myślimy. 🙂
            I pewnie masz rację, że czasami może trzeba włożyć kij w mrowisko. Zapamiętam sobie, że Ty jesteś taki adwokat diabła z doświadczeniem w sądownictwie. 😉 😉 😉

  7. Wydaje mi się, że Anzai pisze całkowicie teoretycznie i może nawet czasem jest “adwokatem diabła” (po ang. devil’s advocate), czyli osobą, która przedstawia poglądy ludzi, z którymi się nie zgadza, ale po prostu chce wywołać dyskusję.

  8. Nie wyobrażam sobie mieć kogoś uzaleznionego od seksu… Jak z każdym nałogiem trzeba walczyć, ale faktycznie… Rzucając alkohol, narkotyki czy fajki to cos zupełnie innego niż… Kontakt fizyczny z drugą osobą…

    1. Czasami człowiek sobie pewnych rzeczy nie wyobraża, a życie płata różne figle. W sumie to jakimkolwiek -holikiem można zawsze zostać samemu, nie? Różnie to bywa.

  9. Z tymi uzależnieniami niestety to jest tak, że tego nie kontrolujemy. Gdybyśmy kontrolowali to sami byśmy wiedzieli, że źle robimy.Bo w którym momencie to zaczyna być chorobą? W jednej chwili już nie potrafimy oprzeć się alkoholowi, nikotynie, narkotykom czy własnie sexie. Wszystko to mamy na wyciągnięcie ręki. Kiedyś usłyszałem a propo sexu że owszem mam w domu z żoną ale za mało regularnie 😉
    Związki kazirodcze…hm to prawdopodobnie zależy od kultury w której się wychowaliśmy, ale to zaczęło się chyba od początku(jeśli brać Stary Testament na serio i dosłownie) bo dzieci Adama i Ewy nie mieli wyboru 😉
    Ale nie jestem za takim relatywizmem. Bo zaraz byśmy usprawiedliwiali morderców, gwałcicieli czy pedofilów (to nic że mój ulubiony serial to Dexter) Uważam, że ci wszyscy uzależnieni w którymś momencie swojego życia nie otrzymali odpowiedniej pomocy, nie zostali w porę zauważeni że maja jakiś problem.Zabrakło rozmowy z jednej i drugiej strony.

    1. Wiesz, jeszcze musi być tak, żeby ten uzależniony chciał pomocy. Bo czasami tak bywa, że nie chce jednak przyjąć do świadomości, że ma problem i wtedy nie chce pomocy. Tak mówią, że uzależniony dowiaduje się o swoim uzależnieniu na samym końcu. Coś w tym jest. Ale masz rację, może reakcja w odpowiednim momencie wiele by zmieniła.
      A co do “regularności” seksu. To też chore, nie? Bo co to znaczy seks mało regularny? Robi się to wtedy, gdy ma się ochotę, a trudno poddać regularności ochotę. 🙂

Pozostaw odpowiedź ~Anka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *