O sikaniu na przystanku autobusowym

Ostatnio objuczona zakupami wracam do domu. Jęzor na wierzchu tak, że prawie po chodniku go ciągnę. Pot po tyłku stróżką sobie zasuwa. Ledwo żyję, ale przecież zakupy przytachać do domu trzeba. Mężuś w pracy. Samochód razem z nim, więc ja skazana na komunikację miejską jestem. Doczłapałam się do przystanku. Za wiatą sobie stanęłam, siatki postawiłam przy nogach, coby się nie przewróciły. Pot ocieram. Ledwo dyszę, bo upał potworny.

Nagle widzę, że coś się dzieje w wiacie przystanku.

Matka-Polka z trójką dzieci. Jakieś inne kobitki, a wśród nich dama w różowym kostiumie, w kapeluszu na głowie i koronkowych rękawiczkach na dłoniach. Elegantka. Taka starej daty. Chyba z siedemdziesiątkę lekko miała. Ale widać, że dama.

Nagle matka-Polka ściąga gatki swojemu maluchowi (może miał 2 latka) i wysadza go, nie wychodząc spod wiaty. Pomijam szczegół, że trawnik dwa metry dalej. I nagle jak dama w kapeluszu nie krzyknie z oburzeniem, aż dziw bierze, że w takich wątłych płucach tyle siły się skrywało (przez szybkę usłyszałam):

– Jak pani może? Tu ludzie siedzą!

– A co mam zrobić? Dziecko siku chciało – odpowiada matka-Polka już w pozycji pitbulla gotowa w obronie latorośli do gardła się rzucić.

– Jak to co? – pyta retorycznie dama. – Wystarczyło pójść trochę dalej, na trawę lub pod drzewko, a nie tutaj, gdzie siedzą ludzie.

Przyglądam się tej akcji zza szybki. I faktycznie szczyt wszystkiego sikać pod wiatą. Teraz dzieciak mały, ale kiedyś może po piwku też siusiu na przystanku zrobi, bo przecież mamusia nauczyła, że tak można. Próbuję dociec, dlaczego nie udała się na trawkę. Matka-Polka jakby w moich myślach czyta.

– Nie zdążyłabym z nim przejść dalej – tłumaczy się, ale z taką agresją i pretensją w głosie, jakby ktoś chciał normalnie ją zlinczować. Mierzę wzrokiem odległość pomiędzy wiatą a trawką. Raczej chyba spokojnie dałaby radę, przecież to trochę ponad dwa kroki. No, mogła przynajmniej wyjść za wiatę, a nie ludziom prawie pod nosem dziecko wysadzać.

– A my teraz siedzimy i wdychamy te smrody – odpowiada równie agresywnie dama. A ludzie obok ją popierają.

– A co kupę zrobił? Nie zrobił!

– Proszę pani, ale mocz przecież też śmierdzi, prawda?

– Jak pani taka wrażliwa, to ciekawe, jak pani sika? Też wtedy śmierdzi?

I taką szermierkę słowną przez dobre kilka minut uprawiają. Jak jedna zamilknie, to druga rzuca się do pyskówki. Tak na zmianę. W końcu dama chwyciła torbę pod pachę i poszła, chyba na inny przystanek. A matka-Polka taki uśmiech sobie wymalowała na twarzy, normalnie tryumf i euforia. Zwycięstwo jak nic. Dziecko sikać na przystanku może bezkarnie. Bo ileż to nasmrodzi taki dwulatek, nie?

0 myśli na “O sikaniu na przystanku autobusowym”

    1. Zdrowy rozsądek jak zawsze w deficycie. Głupia kobieta, bo zamiast pójść dwa kroki dalej lub tylko wychylić się zza wiatę, to ta ludziom pod nos. Choć też dziwię się tej starszej pani, ze w taką chamską pyskówkę się wdała.

        1. Masz rację. Nie mówię, że źle, że zwróciła uwagę, ale one ciągnęły tę pyskówkę bardzo długo, zupełnie niepotrzebnie, bo uwaga tej “damy” straciła wtedy siłę.

          1. Tam się więcej ludzi oburzyło, ale ta pani była najbardziej wyrazista. 🙂

          2. Reakcja być powinno. Później się maluch przyzwyczai, że można. Dwulatek to nie roczne dziecko. Potrafi wstrzymać się 5 sekund. “Mama” się nie popisała…

          3. Niepotrzebnie była taka agresywna. Przeprosiłaby i pewnie nikt by się nie czepiał.

  1. Klik dobry:)
    Tatusiowie uczą synów siusiania na murki – to wiem. Ale o “przystankowych” mamusiach nie słyszałam, jak dotąd.

    Pozdrawiam serdecznie.

    PS. A co Ty, tak… o wąchaniu ostatnio? Jak nie majtek, to przystanków. A fe! Paskudne tematy, o! 🙂 🙂 🙂 😉

  2. Nie wiem, czy to nie będzie lekką dywagacją … ale kiedyś w czasie przerw w zajęciach konwersatoryjnych chodziliśmy na piwo do pobliskiej kanjpy. Dołączyła do nas koleżanka, która będąc damą (a jak!) wstydziła się chodzić sama do piwiarni. Jak to po piwie, “panowie na lewo, pani na prawo”, dopiero za którymś razem było nam już tak obojętne, że wszyscy poszliśmy … w jedną stronę. I wtedy jeden z nas nieopatrznie zażartował do koleżanki: “Widzisz, my tylko wyjmujemy i możemy wszędzie, nawet na mur”. Ona lekko się uśmiechnęła i powiedziała, że to też potrafi. Ustaliliśmy “poprzeczkę” na wysokości ok. 0,5 metra, i zanim się zorientowaliśmy odwróciła się tyłem do muru, zrobiła skłon w przód, i jak walnęła to tylko przyszło nam kropelki z twarzy ocierać. Sik był grubo ponad metr. I tak sobie myślę, że może ją też matka w młodości wysadzała gdzie się dało …

      1. Przez wiele lat nam też nikt nie chciał uwierzyć, że tak można … Na szczęście już od paru lat na You Tube jest film, gdzie kobitka z takiej samej “pozycji strzeleckiej” wali na odległość ponad 5 metrów.
        Ale tak na serio to myślę, że trzeba mieć do tego “przystankowego siku” większy dystans, z maluchami do 2-4 r.ż. jest różnie, ja podobno już znałem cały alfabet, i jak mi ktoś pomógł to składałem z tego wyrazy, ale jak “wołałem cyca” to mama nie widziała przeszkód.
        Dziecko z przystanku jeszcze ma szansę wydorośleć, dla mamusi to może już za późno … no chyba, że dzieciak miał jakieś problemy fizjologiczne.

        1. Oczywiście, że dzieciak niczemu winien. Matka, jakby przeprosiła, też myślę, że nic złego by się nie działo, tylko niepotrzebnie wdała się w pyskówkę.

  3. Aż ciekawa jestem kolejnej notki, skoro u Ciebie ostatnio “gaciowe” tematy 😉

    A tak poważnie: wyciągnęłabym telefon i zrobiła zdjęcie; za zaśmiecanie porządku publicznego byłoby jakieś 50 zł. Myślę, że już wolałaby, żeby ją synek po rękach obsikał, ale zaniosłaby go na ten trawnik 🙂

    1. Widziałam na Twoim blogu, jaka jesteś bojowa. 😉 Nie wpadłam na to, zresztą stałam na zewnątrz, tam się tylu ludzi udzielało, że się nie wtrącałam i tak była niezła pyskówka.

      1. Z tą bojowością to bym nie przesadzała, w końcu kiepsko na tym wyszłam: plomba wyleciał,a a mnie bolało. A ja po prostu o swoje prawa chciałam się upomnieć, ot co. Dziwne to dla mnie, że niektóre matki mają klapki na oczach i nie widzą, że postępują źle. Tzn, wg mnie widzą i wiedzą o tym doskonale, ale może im głupio i jakieś takie zacietrzewienie się w nich budzi, bo ktoś krytykuje m.in. tez ich potomstwo? Tylko tak jak zauważyła Magda-F – wystawiają niesłusznie wszystkim opinię, a potem jak znajdziesz się w konfliktowej sytuacji to lecą epitety i najlżejszy z nich to: “matka-polka się znalazła”.

  4. Dzięki za ten wpis, uśmiałam się:) Dzisiaj jak czekałam na przystanku małemu dziecku też się zachciało, ale jej mama miała przy sobie nocnik, więc nawet nikt nie zwracał uwagi.

  5. To ja się wcale nie dziwię skąd tyle u nas obszczymurków!Wiadomo że czym skorupka za młodu…..Uwierz mi Aniu że ja podobnie bym się zachowała jak ta dama.To w domu jak sie dziecku nagle zachce to sika tam gdzie akurat stoi???Wątpię…

    1. W moim mieście na terenie Bazylki NMP, a także w jej wnętrzu przy ołtarzu, nagrano kostiumowy teledysk Agnieszki Chylińskiej z piosenką „Niebo”. Statyści w historycznych strojach sikali na mur okalający Bazylikę i jest to uwiecznione w teledysku. Wnioskuję więc, że obszymurstwo jest elementem wysokiej kultury, bo jak inaczej rozumieć przesłanie tego sikania? Ech, że też o tym nie wiecie i wzburzacie się na takie zachowania 😉

      http://alella.blog.onet.pl/archives/169

      1. alEllu, jak to możliwe, że pisaliśmy w tym samym czasie i z takiego samego punktu widzenia (no nie dodam już, że “pozycji strzeleckiej”)?

  6. śmierdzące wiaty na przystankach to przecież norma 😀 nie tylko dzieci ale i dorośli z chęcią je siuśkami perfumują, szczególnie po spożyciu procentów 😀

  7. Tak, tak mamusie czasami odchylają się od pionu przyzwoitości. Kiedyś byłam świadkiem sytuacji, w której to mam próbowała wejść schodami na wiadukt, aby przedostać się na drugą stronę torów i na czwartym schodku ściągnęła synowi majty, ukazując publice jego czteroletnie pośladki i wystawiła do sikania, a pod wiaduktem krzaki drzewa, nie trzeba z góry…
    Znajoma nie przywiązywała wagi do dłuższego czasu do zachowań swojego trzylatka, który gdzie stanął tam sikał.
    Plaża, piach, nie lubię się wtrącać, ale skoro dziecko ma taki nawyk to pozbawione bielizny czuje się niczym strażak z sikawką..
    Zabawa na całego zakopaliśmy właśnie tatusia nagusa w piachu z którego to wystawała tylko głowa… nie zapomnę jego krzyku:
    – Dorota weź Pawełka!
    Koniec, kropka tato został osikany, przez własnego syna …
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

  8. haha, ja sama pare razy mialam okazje sikac na takim przystanku, ale zawsze w nocy, wiec nikt nie mial do mnie pretensji 🙂

      1. nie, dlaczego? taki przystanek to stosunkowo “bezpieczne” miejsce na siku. czesto jak poznym wieczorem/noca wracam z imprezki, od znajomych, z kina albo z klubu to gdzies trzeba skoczyc i zalatwic swoja potrzebe. nocnymi autobusami nie jezdze bo sie boje, wiec najczesciej chodze na piechote i nie raz, nie dwa, zdarzylo mi sie wlasnie sikac na takim przystanku. to i tak fajne miejsce, bo inne osoby, najczesciej kobiety preferuja bramy albo klatki schodowe, no albo gdzies miedzy samochodami. pozdrawiam )

          1. Oj, przecież nie ma na to reguły. Jak obok ogródków działkowych w moim mieście postawili przystanek autobusowy, który znajdował się w okolicach dyskoteki, to zaczęło tam śmierdzieć moczem po ok. pół roku zanieczyszczania go przez te pijane i naćpane zwierzęta 😉 A tobie nigdy nie zdarzyło się sikać w innym miejscu niż WC, że tak podchodzisz do tematu?

          2. Raczej nie. No, chyba że byłam małym dzieckiem i mama mnie wysadziła w dziwnym miejscu. 😉 Ale załatwiam się w WC i jeszcze nie miałam okazji korzystać z innego miejsca. Dlatego mnie to dziwi.

  9. Jest demokracja. Jak nikogo ni ma mozna sokac szczac lec . Psy szczaja na przystankach czlowiek nie moze. Psu daje sie prawa a czlowiekpwi nie? Pies kupy robi szczy o jest ok?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *