Rozmowy o seksie i antykoncepcji

Wczoraj Wypisana przypomniała mi pewną zabawną sytuację. Jak trudno rodzicom rozmawiać o dojrzewaniu i seksie z własnymi dziećmi, to chyba wiadomo. Pamiętam, jak byłam zażenowana, kiedy mama opowiadała mi o antykoncepcji i pamiętam, że podobnie zażenowana byłam, kiedy o tym rozmawiałam z własnym dzieckiem. Ale chyba najlepszym specjalistą od takich rozmów był mój osobisty tatuś.

W pewnym momencie mojego żywota rodzice mieli dwa mieszkania. Oddalone od siebie o 24 km. Jedno w mieście, w którym uczył się w technikum mój 17-letni brat i drugie na wsi (był to jeszcze niedokończony dom, ale w nim już mieszkali rodzice z bratem). Ja w tym czasie byłam studentką i mieszkałam sobie w akademiku w innym mieście. Tak zwanym wojewódzkim. Ale każde z nas miało klucze do starego mieszkania.

Pewnego dnia rodzice się zaniepokoili, że brat nie wrócił do domu. Nie było wtedy telefonów komórkowych, a stacjonarnego rodzice nie posiadali. Mama chodziła od okna do okna, wyglądając gówniarza, który nie wiadomo czemu nie raczył po szkole wrócić w domowe pielesze. Tak się zdenerwowała, że oczywiście nie mogła zasnąć i w końcu z ojcem postanowili, że jadą do miasta sprawdzić w starym mieszkaniu, czy gówniarz tam nie został na noc. Mógł przecież spóźnić się na ostatni autobus albo nie daj, Boże, coś złego mogło się mu przydarzyć. Rodzice ruszyli z misją ratunkową.

Wchodzą do mieszkania, a tam zdziwiony synuś z jakąś blond niewiastą. Mama wpadła w furię, bo według niej synuś był dzieciaczkiem i nie powinien o TAKICH rzeczach nawet myśleć. Tata uśmiechał się pod nosem tak, by mama nie widziała jego radochy, i jakoś tak dziwnie wyprężał pierś.

Mama niczym najlepszy detektyw przesłuchała dziewczynę. Podobno odbyło się bez lampy w oczy. Bo jakże to?! Dziewczę niepełnoletnie, sam na sam z jej synusiem. A rodzice dziewczyny może dzieciaka też szukają. Po przesłuchaniu i ustaleniu imienia, nazwiska, adresu, wieku, szkoły i klasy (o numer buta chyba mama nie pytała) zapakowano parkę do auta i dziewczę zostało odstawione pod dom. Być może z cnotą dzielnie ocaloną przez moją mamę. Nie wiem, brat tę część zbył milczeniem, a ja nie dociekałam. Nie wiem też, czy mama odpuściła sobie jeszcze rozmowę z jej rodzicami. Brat miał kazanie przez 24 km. Skonfiskowano mu również klucze do mieszkania. Ale podejrzewam, że i tak dzielnie sobie radził w inny sposób.

Na drugi dzień mama nakazała ojcu przeprowadzić bardzo poważną rozmowę z synem na temat seksu i antykoncepcji. O jej przebiegu opowiedział mi brat:

Tata wchodzi do pokoju. Drapie się po głowie. Robi kilka kroków. Ogląda książki na półkach. Bierze jedną. Odkłada. Bierze drugą. Również odkłada.

Brat pyta, o co chodzi, bo normalnie to nie wygląda. Poczytać przyszedł czy co?

– A tak… – odpowiada ojciec i siada przy biurku. Co chwilę patrzy na zegarek.

– Co jest? – pyta brat. – Co? Mama ci kazała?

Ojciec kiwa potakująco głową. Kręci się na krześle, wierci niespokojnie. Wstaje. Łazi. Znów na zegarek. Brat lekko zdezorientowany.

W końcu ojciec podchodzi do niego bliżej.

– Synu, jestem z ciebie dumny – klepie go po ramieniu. – Moja krew. – Patrzy na zegarek i wychodzi. Koniec rozmowy.

Potem się okazało, że sprawdzał, która godzina, by w mamie nie wzbudzić podejrzenia co do długości pogadanki.

I tak mój tatuś przeprowadził rozmowę wychowawczą ze swoim synem. Uświadomił go co do seksu i antykoncepcji. Mama była zadowolona i przez wiele lat żyła sobie w nieświadomości, przekonana, że jej mąż spełnił jak należy swój obowiązek rodzicielski. A brat już lepiej się ukrywał ze swoimi dziewczynami, coby mamusi o palpitację serca nie przyprawić.

Rozmowy o seksie z własnymi dziećmi to tematy trudne i każdy radzi sobie jak umie. Mój tatuś nie miał lepszego pomysłu na pogadankę, ponadto był szczerze dumny z tego, że syn rozpoczyna podboje seksualne. Bo przecież to jego krew.

0 thoughts on “Rozmowy o seksie i antykoncepcji”

  1. Oj dobre to było!!!Serdeczne pozdrowienia dla Tatusia!!!Moja mama gdy zorientowała się że związek z moim “przyszłym ślubnym” to coś poważnego,kupiła mi tabletki i powiedziała”przeczytaj jak się to bierze,a jak nie zrozumiesz to ja ci wytłumaczę.Po co macie się od razu pakować w pieluchy”

      1. to zbyt mądra to ona nie była…tabletki przepisuje lekarz DLA KONKRETNEJ OSOBY PO ZROBIENIU KOMPLETU BADAŃ, to nie cukierki…zwłaszcza w przypadku jak mniemam nastolatki…

    1. Moja mamuś nie prawiła kazań ,za to podswała książki 🙂 Wisłocka pomogła i robiła na mnie wrażenia bo ….. babcia spała a mama czasem pracowała na ” noce” :)) zaś moje dziecie już wiedziało “co do czego ” w bardzo młodym wieku 🙂 4 lata , była wspaniała książka opisująca życie dwojga ludzi ( mama ,tata ) kochająctch się i jak to się “robi dzieci” .Napisane -narysowane bez wulgaryzmów, normalnie i do rzeczy . Rodzic jest autorytetem , i to MY dorośli jesteśmy od tego żeby nasze “dziecki ” rozmnażali się z “‘głową” Pozdrawiam , ciekawy temat

        1. Były, były, podaje zaledwie wycinek:)

          Michalina Wisłocka:
          Technika zapobiegania ciąży (1959),
          Metody zapobiegania ciąży (1976),
          Sztuka kochania (1976), ISBN 83-207-0488-X,

          Lew Starowicz :Seksuolog radzi, Młodzieżowa Agencja Wydawnicza, 1981

          i oczywiście Andrzej Jaczewski z całą gamą publikacji o wychowaniu seksualnym sięgających dwóch pokoleń wstecz:
          Książka dla chłopców,
          O chłopcach dla chłopców,
          O dziewczętach dla dziewcząt,
          Nasze dzieci dorastają. Rady dla rodziców i wychowawców PZWL.

          1. Jaczewski jest niesamowity.. nigdy nie zapomnę wykładów z nim…
            Moja mama mnie uświadomiła jak już pół roku miałam okres.
            tak mnie uświadomiła że jako 18 latka brałam ślub-z dzieckiem w drodze 🙂
            Ja moich synów mam zamiar wcześnie uświadomić.. biorąc pod uwagę ze już 14-15 latkowie w naszych okolicach maja dzieci.
            zabranianie nic nie da.
            pilnowanie też
            trzeba rozmawiać.
            i

      1. mi rodzice podsunęli książkę “wyjaśniamy dzieciom tajemnice życia”. Treść ilustrowana subtelnie, odpowiednia dla kilkulatka. Potem gdy moi synowie dorastali, my się z mężem spóźniliśmy – już wszystko wiedzieli i mówili – oj mama, daj spokój.

    2. Moja corka ma juz po 40 mam 3 wnukow.Ale kiedys byla nastolatka ktora sobie wzialem na rozmowe przed wyjazdem na pierwszy oboz.Wzialem atlas anatomiczny i bez owijania w bawelne z detalami wytlumaczylem na co po co itd.Siedziala na poczatku troche jak na mekach ,lekko skrepowana ale po chwili ciekawosc wziela gore i trwalo to prawie dwie godziny .Na koniec oswiadczylem ze od jutra jest pania wlasnej seksualnosci.Kurcze gdyby moja pani malzonka wiedziala?Ale nie wie i niech tak zostanie.Z corka mam doskonale relacje kiedy tylko moge odwiedzam,nasladzam sie wnukami, moje dziecko zyje pogodnie.Ciesze sie ze udalo
      sie uchronic ja od frustracji seksualnych.

  2. Dobry ten tatuś, ale chłopy tak mają, byle by pukanko było 😛 Boże, jak ja się cieszę, że nie mam syna ojej mój kochany mężulek pewnie by tak samo sprawy załatwiał he he 🙂 Jak zwykle duża dawka humoru 🙂

  3. Mam syna i strasznie się z tego powodu cieszę, że mogę go nauczyć szacunku dla kobiet i że kiedyś jakaś będzie mogła mi podziękować, za takiego fajnego męża 🙂 Ja już zaczęłam powolne i delikatne uświadamianie synka. Ale przypuszczam, że mój mąż zachowałby się tak samo.

    1. To Twój syn będzie w przyszłości bardzo atrakcyjną partią. Dobrze, że są takie mamy. 🙂 A ja mam nadzieję, że moje Jajo też będzie dobrą żoną i mamą, i oczywiście trafi na dobrego człowieka. 🙂
      Mój brat jest obecnie dobrym mężem. Sprząta, gotuje, szanuje żonę, córkę uwielbia (ma jedną) i na pewno jest wierny żonie.

      1. Syn Anki po takim szkoleniu będzie dobrym mężem tylko dla przysłowiowej Ewy czy dla Adama? 😉

        Jak sama Aniu piszesz Twój brat wyszedł “na ludzi”!…

        1. Pewnie zanim tatuś przeprowadził z nim “pogadankę” już był obcykany w temacie 🙂 Od czego się ma kolegów. 😉

  4. Klik dobry:)

    Teraz nie będzie problemu 😉 Wszystko załatwi wychowanie seksualne dzieci w przedszkolu. Albo lekcje religii.

    W Egipcie na wsi religia i obyczajowość są ściśle ze sobą sprzężone. Tam, to jedyna opcja życia. Religia wchodzi w sferę intymną i basta! Szkółki przy meczetach edukują, jak trzeba.

    U nas też tak się dzieje. Przecież każde dziecko, co chodzi na religię wie, że nie wolno współżyć przed ślubem ani stosować antykoncepcji. Księża tego uczą, więc rodzice mogą sobie odpuścić rozmowy edukacyjne. Religia dzieci odpowiednio wyszkoli 😉
    Ojciec niech się nie wcina ze swoją postępowością, o! 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  5. Miałem podobną sytuację. Całe życie wydawało mi się, że miałem fajnych rodziców, bo nie wtrącali się do moich damsko-męskich spraw (nawet w czasie studiów “zrobili mi wolną chatę” idąc do kina!). I dopiero po wielu latach okazało się, że te moje wszystkie “awanturki” były w większości pod pełną kontrolą rodziców! Rodzice pracowali jak super agenci kontrwywiadu. Nie ma się co zresztą dziwić, psychofizjologia kobiety i mężczyzny jest tak odległa jak przetrzeń dzieląca Wenus i Marsa.

    1. Bo chyba o to chodzi. Dziecko niech uczy się życia, ale tak pod “lekką” kontrolą rodziców. 😉
      A co do różnic. To i dobrze, że tak jest, bo inaczej byłoby cholernie nudno. 😉

      1. Myślę, że problemem nie jest to, że spotkali się młodzi, aby “popukać”, tylko to, że nie są oni świadomi ewentualnych konsekwencji. A tego nie rozwiąże się żadną, nawet najbardziej profesjonalną rozmową uświadamiającą. Dziecko już w wieku 2-3 lat powinno być np. UŚWIADOMIONE, że jak nie posprząta swoich zabawek, to nie dostanie innych – tak się rodzi przecież odpowiedzialność.

          1. Poleciałem skrótem, i jak zwykle namieszałem. Nie popieram w całości tych tez psychologicznych o prowadzeniu uświadamiania seksualnego już od okresu niemowlęcego (np. Lew Starowicz), ale coś w tym jest. Przecież odpowiedzialność za seks nie różni się NICZYM od odpowiedzialności np. za porządek w zabawkach. Odpowiedzialność leży także po stronie rodziców – czy którakolwiek matka sprawdzała u noworodka czy ma prawidłowy wzwód (albo reakcję łechtaczki)? Sprawdza się wzrok, słuch i dotyk, ale do rozwoju organów płciowych podchodzimy jak do jeża.

          2. Tak zrozumiałam, że uczyć trzeba odpowiedzialności. Ale ze sprawdzaniem prawidłowego rozwoju organów płciowych to u nas chyba nie możliwe, zaraz takiego rodzica za zboka wezmą, oskarżą o molestowanie dziecka, jak się wzwodem czy łechtaczką niemowlaka zacznie interesować. 😉 Nie jesteśmy uświadamiani w tej kwestii w ogóle.

  6. Nie sądzę aby aż takie trudne były. Z Nielatem temat przewija się od lat w ten lub inny sposób… zaczęło się od tego, że mając z 5 lat zapytał mnie: “Mamo, a kto to jest pedał?” – i od tego się zaczęło. Najczęściej w żartach, ale staram się aby jego wiedza nie polegała na namiastkach i niedopowiedzeniach powtarzanych przez nastolatki między sobą. Nie jest to jednak temat, o którym wstydzę się rozmawiać z własnym dzieckiem, chociaż, moi rodzice nie rozmawiali ze mną na takie tematy nigdy. Więc szukam sposobów nieco po omacku.

    1. Ze mną rozmawiali, choć nie chciałam. Z Jajem rozmawiam, też czasami żartem, ale i tak czuję się skrępowana. Nic na to nie poradzę, tym bardziej, że Jajo zaraz “mamo, przestań”.

  7. Tato na medal!
    Pierwszą rozmowę o seksie z synem odbyłam w pierwszej klasie podstawówki.
    Zawinił mój brat, który starszemu 14- letniemu
    i mojemu siedmiolatkowi kupił czasopismo “Bravo”, które zawierało w swoich skromnych i płytkich intelektualnie drukach, dopiętą prezerwatywę, wraz z instrukcją obsługi..
    Starszy naśmiewał się z braku wiedzy Młodego dotyczącej tego woreczka.
    Wracam ciepłym popołudniem do domu i słyszę pytanie :
    “Co to jest Kondon?”
    Pierwsza myśl, to taka, że Młody przeczytał napis na pobliskim murze.
    Drążę temat i .. po chwili wszystko wiem…
    Nasza pierwsza lekcja nie była najprostsza, a możliwie uproszczona.
    Zrobiłam z mężczyzny producenta nasienia, które zawiera plemniki z ADHD- trzeba jej więc wyłapać, aby szkód za wielu nie zrobiły tym swoim pobudzeniem. W następnych latach uświadamiałam go o potędze męskiej matury … pytania pojawiają się nadal, ale znacznie mniej szokują
    Pozdrawiam
    http://eksperyment-przemijania.blog.onet.pl/
    http://kadrowane.bloog.pl/

    1. To kiedyś moja córcia babci wytłumaczyła, czym jest prezerwatywa: “A ja wiem, co to jest, taki balonik, co tata nosi w portfelu”. 😉

  8. To na pewno nie jest łatwe. Ze mną nikt nigdy nie porozmawiał, czego żałuję. Może inaczej by się to wszystko zaczęło …

    My mamy jeszcze czas na takie rozmowy. dzieciątko jest małe…

    a tak korzystając z okazji – bardzo fajny blog. Ja podobnie jak ty chciałabym się realizować poprzez pisanie. Zapraszam cię do swojego bloga. Pisanego z perspektywy mojego syna, którego tata wyjechał na 3 lata do pracy w Turcji.

    pozdrawiam
    http://www.maciejko.blog.pl

  9. moja matka nigdy mnie nie uświadamiała w tej kwestii, a książki o rozwoju kobiety chowała gdzie tylko mogła, biedna nie wiedziała, że kupiłam sobie Kamasutrę jeszcze w podstawówce ( specjalnie nie na osiedlu, tylko w Rynku, żeby nie wyczaiła). Raz jednak dorwałam się do jej książki chyba pt. Zdrowie Kobiety. Było tam napisane, że podczas miesiączkowania nie należy wyrzucać do śmieci czy do toalety zużytej waty, tylko …… zakopywać. Przez kilka tygodni porażały mnie wizję biednych kobiet z bloków wychodzących z saperkami pod osłoną nocy i zakopujących te nieczystości:-) Poradziłam sobie sama, ale z moimi córkami przeprowadziłam kilka rozmów i pouczyłam o wszystkich aspektach rozpoczęcia życia seksualnego i tzw. higieny oraz bezpiecznego seksu w tym antykoncepcji. Mają już 18 i 19 lat i jestem o nie spokojna.

  10. moja matka nigdy mnie nie uświadamiała w tej kwestii, a książki o rozwoju kobiety chowała gdzie tylko mogła, biedna nie wiedziała, że kupiłam sobie Kamasutrę jeszcze w podstawówce ( specjalnie nie na osiedlu, tylko w Rynku, żeby nie wyczaiła). Raz jednak dorwałam się do jej książki chyba pt. Zdrowie Kobiety. Było tam napisane, że podczas miesiączkowania nie należy wyrzucać do
    śmieci czy do toalety zużytej waty, tylko …… zakopywać. Przez kilka tygodni porażały mnie wizję biednych kobiet z bloków wychodzących z saperkami pod osłoną nocy i zakopujących te nieczystości:-) Poradziłam sobie sama, ale z moimi córkami przeprowadziłam kilka rozmów i pouczyłam o wszystkich aspektach rozpoczęcia życia seksualnego i tzw. higieny oraz bezpiecznego seksu w tym antykoncepcji. Mają już 18 i 19 lat i jestem o nie spokojna.

    1. Moje Jajo ma prawie 18, niby rozsądne, ale i tak się denerwuję, bo jak człowiek się zakocha, to wiadomo, co dzieje się z rozsądkiem. 🙂

  11. Dziwne, ja nie miałam takich problemów, u mnie w domu temat sexu nigdy nie był tematem tabu, często żartowaliśmy i żartujemy na ten temat. Gdy miałam jakies 17/18 lat i wychodziłam do chłopaka mama mi tylko mówiła “wiesz co?” a ja jej na to “wiem” 🙂 a tata “baw się dobrze, tylko nie za dużo sexu bo młoda jeszcze jesteś”. Do dziś jest to u nas w domu temat jak każdy inny i nie mamy problemu by rozmawiać o tym 🙂

    1. U każdego to wygląda inaczej, każdy ma inne podejście i charakter. Pożartować też mogę, ale poważne rozmowy mnie krępują i nic na to nie poradzę. 🙂

  12. Witam.A co sądzicie szanowni forumowicze o kobiecie 45 letniej która jeszcze nie była z mężczyzną- nie jest ona o innej orientacji,anie nie jest brzydka,jest zadbana ,pracuje- to tak dla jasności sytuacji. Jedno jest wiadomo- że taka kobieta wywoluje kpiny,pogardę i też współczucie a i tak czuje się gorsza od innych jakże dośw już kobiet- czuje się wyalienowana gorsza

    1. To dziwne, że wywołuje kpiny. A co to ludzi obchodzi, że nie była z mężczyzną? Czasami po prostu życie się tak układa i tyle. Lepiej nie być z nikim niż być z byle kim. Takie jest moje zdanie. 🙂

  13. Rodzice wpadają niespodziewanie do domu i zastają swojego synka w sytuacji in flagranti z blond dziewczyną. Dziewczyna myśli spłoszona: o kurdę ! A miał mnie kulturalnie przedstawic swoim rodzicom, ateraz wyszłam w ich oczach na dziwkę 🙁 Chłopak myśli: mam w tym roku maturę, mieli mi kupić samochód, a ja dałem taką plamę ! Pewnie nici z auta ! 🙁 Ojciec myśli: Moja krew ! Dobrze, że nie okazał się gejem ! No i ta dupcia niczego sobie… 🙂
    Mamusia: JAK TA ZDZIRA TRZYMA NOGI !!! Przecież na pewno jest mu niewygodnie !!!

  14. Przecież każda kobieta woli być z mężczyzną a nie sama- zapewniam Cię że opisywana przezemnie kobieta niczym nie rozni się od wypowiadających się tu kobiet- jest niebrzydka i zadbana,pracuje ,o jej sytuacji wie tylko najbl rodzina,kobieta ktorajest kohana i jest z mężczyzną czuje się dowartościowana jako kobieta- niestety ale tak jest- nie zaprzeczysz temu chyba.Opisywana przezemnie kobieta czuje się bezwartościowa jako kobieta – gorsza od innych kobiet.

    1. Rozumiem, ale przecież nic na siłę. A może powinna uważniej się rozglądać wokół siebie albo może jakiś portal randkowy czy coś takiego? Oczywiście jeżeli chce kogoś znaleźć, bo mam koleżankę, która jest po 50, też jest sama, ale świadomie, nie chce się wiązać, z żadnym mężczyzną nie była, choć mogłaby, bo miała powodzenie. Realizuje się w czymś innym. Ma pasje, które nadają sensu jej życiu i naprawdę sprawia wrażenie kobiety spełnionej i szczęśliwej.

  15. Cieszy mnie że rozumiesz tą sytuację- w zasadzie to opisywana przeze mnie kobieta- sama troszkę spowodowala taka sytuację- ponieważ w młodości bala się tak po prostu zaufać i zakochać- jak zaczynalo się coś dziać- zrywala pod byle pretekstem niestety placi za to b wysoką cenę.Jestem pewna że wygląda nie gorzej od wypowiadajacyh się tu kobiet.

    1. Mnie się wydaje, że nie chodzi o wygląd, bo jak to mówią: każda potwora znajdzie swego amatora. 😉 Pewnie bardziej związane jest to z psychiką. Może się jakoś zablokowała, nie wiem. Nie znam jej, więc trudno mi oceniać.

  16. Posluchaj- tej kobiecie jest trudniej aniżeli kiedyś a też by chciała kochać i być kochana- i miećjak tu piszą kobiety w niketorych wypowiedziach tu- swojego -mężulka,ale syty głodnego nie zrozumie – taka prawda.

    1. Nie, no ja rozumiem. I wiem, że z wiekiem jest trudniej. Ale co ja mogę poradzić? Każdy chce być kochany, to nie ulega wątpliwości. Mnie pozostaje jej tylko życzyć znalezienia tego ukochanego, który na pewno gdzieś na nią czeka.

  17. mniej by się cieszył gdyby został dziadkiem i musiał płacić alimenty za syna… o niańczeniu wnuka nie wspomnę, bo jeżeli już to robiłaby to twoja mama… no tak to można być dumnym…

  18. …a mój, wówczas osiemnastoletni, syn po prostu oberwał od ojca po twarzy. Wtedy zrozumiałam, jak bardzo obu ich kocham! A sprawa wyglądała następująco:, kiedy Robert dowiedział się, ze Jego dziewczyna zaszła w ciążę i świat osunął się im pod nogami, szybko, z pomocą kuzynki załatwili aborcjem! Po dowiezieniu dziewczyny do jednego z warszawskich szpitali mój kochany synalek, umówionej i asystującej pielęgniarce zostawił należną kwotę za zabieg oraz odpowiednia sumę na Taxi dla tej biednej dziewczyny, aby później mogła udać się do domu! Sam zaś…. zniknął wszystkim nam z oczu na dwa dni! Kiedy mama dziewczyny zadzwoniła do mnie zrozpaczona zachowaniem mojego młokosa nie uważałam za stosowne ukrywać tego przed mężem! Mój kochany stoik wpadł w szal. Sobie tylko znanymi sposobami zlokalizował miejsce pobytu syna, pojechał tam i spowodował, że obaj w ciągu pól godziny byli już z powrotem w domu! Wtedy widziałam, jak pierwszy raz w życiu mój syn oberwał od ojca.. i to po twarzy! Zapakował go ponownie do auta, zdecydowanym głosem kazał i mnie wsiadać i pojechaliśmy we troje do domu ofiary gluty mojego syna. Mąż zmusił smarkacza do męskiej rozmowy z rodzicami Elwirki, przeproszeniem samej zainteresowanej za swoje szczeniackie zachowanie i pokorna prośbę o wybaczenie…. Wtedy przekonałam się, że moje serce pokochało właściwego mężczyznę! Minęło lat, z górą siedem, a ja wciąż jestem przekonana, że obecna dojrzałość syna, konsekwencja w studiach i robieniu kariery zapoczątkowana została tamtego popołudnia….

  19. Fajna historia. Z mojego punktu widzenia było inaczej. Nikt mnie jakoś szczególnie nie uświadamiał. Po prostu gdzieś od 13 może 14 roku życia zawsze jak wychodziłem z domu mama powtarzała mi, że mam się zabezpieczyć (pamiętać o prezerwatywach) 🙂 i tyle póki co mam 26 lat i jakoś nie uświadczyłem wpadki. Oczywiście nie zacząłem życia seksualnego w wieku 14 lat 😛 tylko przyzwoicie później (17/18).
    Pozdrawiam.

  20. hahahaha, nie ma to jak faceci 🙂

    Ja ze znajomymi dokształcałam się na Wisłockiej, Kamasutrze i Pamiętnikach Fanny Hill 🙂

    Pewnego pięknego lata, po powrocie z samodzielnego wyjazdu, a miałam wówczas 17 wiosen, dostałam torsji. Latałam do wc co chwilę rzygając niczym przysłowiowy kot. W przelocie widziałam, że rodzice mają z minuty na minutę, jeszcze gorszy wyraz twarzy niż mój. Do tego szeptali między sobą. Oho, coś jest na rzeczy!
    – Chodź chcemy z toba porozmawiać. Czy ty …
    Nie dałam im dokończyć, zbrechtana ostatkiem sił powiedziałam:
    – To tylko niestrawność, nie rozmawiajmy wszystko wiem. Nie jestem w ciąży.
    Odetchnęli.
    I nie rozmawiałam z nimi na temat seksu, nigdy.

  21. mam 12 lat i powiem wam, ze my już w tym wieku i tak wiemy co to seks może nie wszystko ale wiadomo skad sie biora dzieci a wy rodzice myślicie ze my nie wiemy, teraz sa inne czasy. jak ojciec mi np. zabroni gry na kompie to ide do kafejki i on zadowolony ze dal mi kare a i tak nic z niej nie mam. tak samo jest z seksem, ja jak miałem 9 lat to już wiedziałem cos nie cos, a moi dalej mysla ze nic nie wiem.

  22. moja córka ma właśnie dzisiaj 5 lat i już teraz zaczynam się zastanawiać jak z nią zacząć rozmawiać na te tematy, myślę że prosto z mostu bezie najlepiej, wolę żeby tego dowiedziała się ode mnie aniżeli z jakiej tam gazety, czy też od koleżanki, która niby pozjadała wszystkie rozumy dotyczące tych spraw, wszystko też zależy od wieku dziecka kiedy zacznie pytać o te sprawy, mama nadzieje ze dam radę… pozdrawiam serdecznie…

  23. NIestety nieco podobna rozmowę z synem przeprowadził mój mąż tylko nie było jestem z ciebie dumny. Syn miał dziewczynę wiec poprosiłam by tata porozmawiał o zabezpieczaniu sie. Gdy spytałm syna odpowiedział mama ja juz w wieku 14 lat wiedziałem jak się zabezpieczać, a tata nie wiedział nawet co powiedziec, tylko się tak dziwnie kręcił po pokoju. Widac więcej facetów ma z tym problem.

  24. a Mi rodzice nigdy nic nie mówili, moje źródła wiedzy tajemnej to były porno gazety i takie tam inne(bravo), internet i koledzy/koleżanki 😛 Ciekawa była konfrontacja tej wiedzy z rzeczywistością (oO) …

    Mój ojciec i pogawędka hmmm nie to nie miało by racji bytu 😉 ( by pewnie uciekł do Abudabi ;P )

  25. Zostalam mama w wieku 18 lat – dzisiaj moja corka ma prawie 17 lat i kilka tygodni temu przyszla do mnie, przytulila sie i zwierzyla ze wlasnie ma za soba pierwszy raz – przytulilam, pogratulowalam ze jest juz mloda kobietka, odpiwedzialam na zadawane pytania, posluchalam . Dzisiaj wybieramy sie do lekarza razem po jej pierwsze tabletki antykoncepcyjne. przez wiekszosc zycia bylam samotna mama – wiez z moja corka jest niesamowicie silna ale nie oparta tylko i wylacznie na stosunkach matka – corka ale matka – przyjaciel z zachowaniem pewnych granic. od samego poczatku bylam z corka bardzo szczera, nie idealizowalam, nie klamalam nie wymyslalam niestworzonych histoerii – chodz nie powiem w serduchu jednak mnie troszke zakulo ze to juz.. ze juz zaczyna miec prawdziwe wlasne zycie.
    Uwarzam to za swoj osobisty sukces jako matki – bylam pierwsza osoba do ktorej mojej dziecko przyszlo aby podzielic sie tak waznym wydarzeniem w jej zyciu. wszystkim mamom tego zycze 🙂 Pozdrawiam.

    1. Też bym chciała, żeby ta moja córcia powiedziała mi o tak ważnym zdarzeniu. Nie naciskam jednak, a że mamy dobre relacje, mam nadzieję, że przyjdzie do mamy. 🙂

      1. Też mam takie zaufanie do mojej mamy. I cieszę się, że jesteś taką fajną mamą, że córka ci ufa, zamiast ukrywać przed tobą prawdę 🙂

  26. Jestem juz prawie 70 letnia bacią. Moja mama straszyła mnie żeby nie zbliżać sie do chłopaków, bo jak cie pocałuje będzie dziecko. Nie wierzyłam w te zabobony. W chłopakach mogłam przebierać, lecz żaden nie zdobył mojej cnoty. Uczęszczałam do technikum w Warszawie, a więc mogłam obserwowac zachowanie swoich koleżanek, ale żadna w czasie 5 letniej nauki nie zaszła w ciążę. Jak to robiły?. Tworzyły sie grupki, które sie zwierzały i wiem, że rzdko która nie zasmakowała sexu. Ja dałam sobie słowo, żę do ślubu. Poznałam chłopaka juz mając 19 lat, w który sie zadurzyłam. Pozwalaliśmy sobie na pieszczoty, ale nic wiecej, dopiero wtedy zaznałam, jak smakuje palcówka. fajnie. Moja mama jak kiedyś nas przyuważyła, nastepnego dnia juz prowadziła mnie do ginekologa. Po co?. I tak nie poszła, bo by sie zawstydziła. Awantura w domu, chłopak wyrzucony za drzwi, plany małżeństawa sie roleciały. Poznałam przez swoja mausie swojego męża. Podobał się ale mamusi, padło stweirdzenie albo ten albo żaden. Chłopakowi tez pasowało, bo miał w tym interes. Znaliśmy się 3 m-ce i doszło do ślubu. O dziwo nie dobierał sie do mnie, tylko ja do niego. Miałam 21 lat i wtedy starciłam cnotę. Nic wspaniałego. Wszedł i zszedł. Małżeństwo sie rozleciało. i kiedys powiedział, że on musiał się męczyć, bo nikt mnie nie chcial. Czy warto było sobie darować młode lata z chłopakami, którzy byłi wartościowi i warci mojej cnoty?. Ale zrobiłam sobie córke oczywiscie z mężem. Mocno ścisnęłam nogi i nie wyskoczył, a wiedziałam, że to dni płodne. Rozmawiałam z nia dużo już od 5 lat powoli wtajemniczając w sprawy kobiece. I oto moje zdziwienie, córka w iweku 8 lat przyszła ze szkoły i oznajmiła mnie, że dzisiaj dostała miesiączkę. Stała jak wryta, bo ani piersi, ani włosów i pytam sie co dzisiaj było na obiad. Odpowiedz – buraki.
    I wtedy do końca wyjasniłam sprawę. Mocno trzymała sie, aż poznała fajnego chłopaka, który został moim zieciem. Wiedziałam, że już zaczeli przerabiać anatomię, ale jej zaufałam, a juz czasami nocowała u niego. I nic sie nie wydarzyło. Możę to śmieszne dla niektórych, ale ja byłam wychowana w posłuszeństwie rodzicom, a córki swoje chowałam w zaufaniu do nich.

    1. To wcale nie śmieszne. Kiedyś tak dzieci były wychowywane, to rodzice wybierali współmałżonków. Lepiej jednak chyba wychowywać w zaufaniu. 🙂 Pozdrawiam serdecznie

  27. Witaj.Z wypowiedzi tu wynika że jęsli kobieta w wieku lat 45- nie ma pierwszego razu za sobą- to nie jest kobietą-to raz,a dwa to zapewne każdy myśli że jest jakimś potwornym maszkaronem tzn że jest brzydka i do tego glupia,że jest ostatniego sortu dnem czyż nie,Nikt zjej otoczenia o tym nie wie- z ludzi np. z pracy,Ale wnioskując ogólnie z wypowiedzi to wzbudza współczucie,politowanie i pogardę oraz też kpiny.Powoli dojrzewa ona do myśli że jeśli nie może znaleźć uczuć- to zbliża się do decyzji o umowienieu się zkimś po prostu na spotkanie- na seks- przynajmniej nie będzie odstawala od reszty kobiet i pozna ten pierwszy raz.,

  28. Witaj. Ja uważam, że to nic okropnego mając 45 lat i nie zaznać pierwszego razu. Może to wynika, że nie miałas odpowiedniego kandydata, który to cos w Tobie pobudził. Bo chęć popróbowania bez żadnego pobudzenia partnera lub jego poziomu intelektu, który by Ciebie potraktował jak kobietę, to nie warto. Byc możę wynika to z uczuć które przekazała Ci matka. Bo przymuszenie siebie, że musze sie pozbyć tego to nie warto. Poczekaj spokojnie. Napewno trafisz na kogoś kto cos w Tobie odkryje i wtedy będziesz dowartościowana. Ja do dzisiejszego dnia żałuję, że tak sie stało, ale możę to były takie czasy. A czy stracic cnotw z odpowiednim człowiekiem to musi kończyć się ślubem?.
    Za moich czasów tak podchodzono i ja byłam tak chowana. mamusia mocno sie myliła, dokonując wyboru zięcia. kiedy dwa tygodnie po ślubie okazało się , żę mąż to zwykły łajdak, który juz mnie zdradzał, to normalka najwazniejsze to być mężatką. Wreszcie i ja jemu sie odwdzieczyłam i to nie jeden raz. Były momenty, że nie przepuściłam temu który mnie sie podobał. Ale najwazniejsza była rodzina. Szczególnie dziecko które nie odczuło tego, poniewaz zawsze byłam przy córce, a gdzie był tatuś, nie wiem do dzisiaj. Zreszta mnie to nie interesowało, bo i tak by kłamał. Rozpadło sie małżeństwo z wielkim hukiem. Miałam poważne propozycje będąc jeszcze mężatką, ale nie chciałam aby inna rodzina ucierpiała, wtedy zrywałam zwiazek. I co się stało, kiedy już wszysko przekresliłam, że będę tylko z dzieckiem pojawił się kawaler 10 lat młodszy z powaznymi propozycjami. Mocno sie zastanawiałam, ale on bardzo naciskał. Po głębokiej obserwacji jego i jego rodziny doszłam za namowa córki do wniosku, że możę spróbować. Kontakt z córka miał i ma do dzisiaj wspaniały. Zdecydowałam sie na jescze jedną córkę (tak wyszło) i jesteśmy do dzisiaj. Mam 3 wnucząt. Wnuczka 25 letniego, który tez ma dziewczynę i kiedy u niej czsami zostaje na noc, albo gdzies wyjeżdżają, córka wie, a przede mną milczy. Sama jej mówię, że on już ma 25 lat i mjiej doniego zaufanie. To nawet wskazane dla zdrowia. Dzisiaj są inne czasy i środki zapobiegawcze, a nie tak jak
    kiedyś kalendarzyk. Wracając do moich refleksów śmiem stwierdić, że czsami rodzice popełniają wielki błąd podchodząc do tych spraw jako temat tabu, a juz niemoralne prowadzenie się. Wtedy dziewczyna wrazliwa zostanie pozbawiona uczuć, a to sie wiąże ze zbliżeniem. Gdybym była głupia gęś, albo wylądowała bym lepiej, albo gorzej, a tak najwazniejsze mam wspaniałą rodzinę dwie córki i troje wnucząt. Ale do dzisiaj nie moge sie pozbierać uczuciowo.
    Nie martw się. Na wszystko przyjdzie pora.
    Pozdrawiam serdecznie.

  29. Witaj.Ja tęż spotkałam paru – alemoże bałam się zaangażowac- zadroszcze inny kobietomże potrafily się zakochać- wydawalo mi się że tego właściwego i znimprzyjdzie nato czas.Placę za swoje błędne decyzje b wysoką cenę.Teraz jest trudniej niż kiedyś- naprawdę zastanawiam się nad spotkaniemtak po prostu na seks- nie niestety- takie zycie,Zapewniam że nie jestem jakimś maszkaronem,dbam o siebie mam dość odpow pracę itp.Jednak brakuje mi świadomości że komuś tzn mężczyźnie zależy na mnie ,brakuje mi odczucia kobiecości- tzn- tego że jestem postrzegana jako kobieta- nie wiem jak to dokl doprecyzować ,ująć- tzn postrzegania i traktowania jako kobiety- przez konkretnego mężczyznę.Owsze czuję się gorsza od innych kobiet- to prawda.

    1. Doskonale rozumiem. Każdej kobiecie potrzebne jest spojrzenie pełne miłości. Ale nie umawiaj się na sam seks, będziesz żałować, pozostanie Ci tylko niesmak. Może spróbuj przez jakieś biuro matrymonialne, znam osoby, które w ten sposób znalazły partnerów. Zawsze warto spróbować. Wiem, że takie biura organizują chyba wieczorki zapoznawcze, jakieś potańcówki. Kiedyś przyjaciółka mojej koleżanki prowadziła coś takiego.

  30. Może trochę żle pisałam-poprawię się.Chcialabym napisać że – niestety ale nie zaznanie tego pierwszego razu jest dla kobiety w wieku lat 45- wręcz upokarzające ponieważ mijam na ulicy b różne kobiety- i nie widzę abym odstawala od nich wyglądem – jestem zadbana itp.Większość kobiet jest raczej b przeciętnych i pod względem urody i osobowościowym- niestety ale tak jest.Zastanawiam się w czym sa jednak odemnie lepsze że można się w nich jednak zakochać.

  31. Witaj. Ja radze zachowuj sie normalnie, przygladaj mężczyznom, bądz usmiechnięta i nie odmawiaj kiedy ktos zaprosi Cie na kawę. Od tego sie zaczyna, trzeba przyjrzeć sie drugiej osobie, poznac jej zapach ( jak zwierzeta sie zapoznają) mało o sobie opowiadać i nie dawać do zrozumienia o co Ci chodzi. Jeżeli to bedzie człowiek wart Ciebie samo wyjdzie, ale ceń się a samo zaiskrzy, może na jeden raz, a może na długo. tego Ci zycze z całego serca. Babcia po przejsciach.

  32. Dzieki za dobre rady, ja po prostu place za błędne decyzje w młodości.Nie było tak że nikt nie chcialsie ze mną umawiać-ale dla mnie to zawsze był nie ten,min przez szukanie tzw idelau i marzeniom tym jedynym zmarnowlam sobie zycie,Chodzi o to że nikomu nie dlalam szansy bawet- możę po prostu balam się aufać i w to wejść tak niejako z marszu jak inne kobiety,A teraz jak napisałam w porzedmio- jest trudniej niż kiedyś kogoś sensownego znaleźć- lubprzypuszczalnie- nie mam po prostu szcęścia.w tej kwestii.przyznam że jestem zalamana sw sytuacją i coś czuję że już nie mam szansy na norm związek.Wiem że jeśli umoię się na seks będę miała odczucie niesmaku,ale skoro nie mogę inaczej- to chciaz może tek poanma to co dla innych kobiet jest już od dawna znane.

    1. Jak się umówisz na sam seks, będziesz żałować, tym bardziej, że to ma być ten pierwszy raz. Nie rób tego. Spróbuj przez jakiś portal randkowy lub biuro matrymonialne. Nic przecież nie tracisz. Odważ się!
      Ja wiem, że to może nie to samo, ale jak się rozwiodłam, też myślałam, że nikogo nie spotkam, że już będę sama i w ogóle, wiadomo, jak to człowiek się zamartwia, ale tak się zdarzyło, że poznałam swojego obecnego męża. Nigdy nic nie wiadomo. Ale jak będziesz miała to zrobić, to tylko pod warunkiem że ta osoba będzie Ci bliska, inaczej będziesz żałować.

  33. Witaj i dzięki ze rozmawiasz ze mna,ja wiem że chcesz mnie pocieszyć ijestm Ci b wdzieczna-nade mna wisi jakies fatum- kobiety jakTy np.-myslą ze będą juzsame i poznają jakims cudem gdzies tegomężczynejakchcbym na rzesach stnela- – to nic się nie zmienia.Jakaś przekleta jestem,Jestem na jednym z portali randkowych od kwietnia -sa spotkania ale – ale drugi raz jakos nikt się nie umawia.A ja praca – dom- nie będe nikogo przecież zaczepiala mężczyzn na ulicy.W pracy są żonaci tylko- jakos inne kobiety jak czytam- myślą że będą same – atu patrzeć – mimo tego myslenia- bach i facet jakims trafem się znajduje.No ja nie mam tekiego farta.żZnajomoi sparowani też- maja sw życie i sprawy.Wiem że masz dobre intencje- ale naprawdę nikt mi nie może pomóc- nie ma jak po prostu.Ja już mysle tak jak Ty – piszesz ze myslalaś że będziesz sama już a nie jesteś sama ja dalej jestem sama jestem sama.A Ty myslalaś tak jak ja że będziesz sma – atu- jest drugi mąz.Jak to jest więc- widzisz sama że to jaki wyjątkowy niefart fatum- sorry al. etak to już widzę,Mam wsz doścczuje się ta sytuacja wręcz upokorzonadla Ale masz rację- to zly pomysl- takie umówienie się zkimś na seks

    1. Może to kwestia jakiejś blokady? Wmówiłaś sobie fatum. Powiem Ci, co ja bym zrobiła. Poszłabym najpierw na wizytę do psychologa. Jedną, dwie, tyle i ile by trzeba było, bo może pomógłby mi się odblokować, zrozumieć. I nauczyć się odnaleźć się szczęście w sobie, bo wydaje mi się, że jak człowiek potrafi je znaleźć w sobie, to znajdzie je w drugim człowieku. A jak randki będą, to się umawiaj. I może poszukaj w swojej okolicy biura matrymonialnego, bo tak jak pisałam, oni działają inaczej niż portale. Organizują spotkania, wieczorki zapoznawcze. To chyba lepsze. Dokładnie nie wiem, ale pamiętam jak koleżanka opowiadała, bo coś takiego prowadziła jej przyjaciółka.
      Ja bym tak zrobiła, ale oczywiście, Ty zrobisz tak, jak będziesz uważała za stosowne. Życzę Ci powodzenia i wierzę (jestem przekonana na 100%), że w końcu trafisz na tego jedynego. 🙂

  34. Widze, że dyskusja zboczyła już na inne tory, ale chciałabym podzielic się z Wam swoją historią zwiazana z rozmowami o antykoncepcji. Kiedy mialam jakies 16 lat znalzalam sobie chłopaka. Spędzaliśmy razem bardzo duzo czasu. Pamiętam jak któregos dnia mama zapytala czy chciałabym z nia o czym porozmawiac. Nie wiedziałam o co jej chodzi wiec dodala, ze o TYCH sprawach. Była bardzo speszona i wiedziałam, ze nie ma wcale ochoty na te rozmowe wiec temat jakois przycichl. Kilka miesięcy pozniej. Powiedziala, ze ma cos dla mnie. To była kaseta z takim filmikiem uświadamiającym! Oglądałyśmy film razem. Mnie to bawilo, ale widziałam, ze mama jest cala czerwona i plonie. Po skonczeniu zapytala „to już wszystko wiesz” i szybko uciekla po zakupy. Od tamtej pory nigdy nie rozmawiałyśmy na te tamaty. To było straszne. Teraz sama mam córke i wiem, ze z dziecmi trzeba rozmawiac wprost. Nie będę robila zadnych podchodow. Jak przyjdzie czas, to po protsu porozmawiam. Szczerość jest najwazniejsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *