Irydolog prawdę ci powie…

Dzisiaj w zasadzie pozwierzam się ze stanu swojego zdrowia. Na tym etapie znajomości już chyba mogę. Jedna rzecz mnie ostatnio zadziwiła. Dwa lata temu podczas Jarmarku Dominikańskiego poddaliśmy się ja, Mężuś i Jajo badaniu u irydologa. Nie bardzo wierzę w takie rzeczy, ale cóż tam Mężuś mnie namówił, ponadto ciekawość zwyciężyła.

Pani zbadała najpierw Mężusia i Jajo. Jakoś tak z nimi spokojnie postąpiła, powiedziała co i jak, a potem ja. Jak się dorwała do mnie, to się zdziwiłam. Bo nie tylko oczy, ale i uszy i język mi obejrzała. Nastraszyła. Powiedziała, że mam kamienie w pęcherzyku, że dodatkowo jeszcze mam podobno niedoczynność tarczycy. Trochę to zbagatelizowałam. Jednak nie do końca, bo faktycznie od kilku lat czułam w prawym boku kłucia. Czasami nawet dość solidne. Idę więc do lekarki i proszę, żeby mi dała skierowanie na USG, bo mnie kuje w boku. Lekarka popatrzyła i stwierdziła, że nospa wystarczy, i że pewnie to kolka. No, to ja wtedy przyznałam się do tego badania u irydologa. Lekarka uśmiechnęła się z politowaniem, że ja w takie gusła wierzę. Ale w końcu dodała:

– Dam pani to skierowanie, bo sama jestem ciekawa, czy to prawda.

Dostałam więc odpowiedni papierek i pognałam na USG. Oczywiście trwało kilka tygodni zanim przyszła moja kolej, ale w końcu okazało się, że te kamienie mam. Kazano usunąć, więc usunęłam. Choć tak się bałam, że mnie jakąś sepsą zarażą, iż prawie testament spisałam oraz ostatnich instrukcji rodzicom, Jaju i jeszcze wtedy nie-Mężusiowi udzieliłam. Zapomniałam o tarczycy. Jednak niedawno Mężuś zarządził badania kontrolne. Cwaniak sprawdza mój stan zdrowia, by wiedzieć chyba, ile jeszcze pociągnę. I wtedy mnie oświeciło, żeby może poziom hormonów zbadać. I okazało się, że mam niedoczynność tarczycy. Nieźle nie? To znaczy źle, ale nieźle, że tak z oka można komuś diagnozę postawić. Normalnie kobieta magik. Popatrzyła w oczka, obejrzała jęzor, bez żadnego USG kamienie zdiagnozowała i jeszcze poziom hormonów określiła.

Ciekawe, czy jak na randki chodziła i adoratorom w oczka spoglądała, to czy wiedziała, czy dobry kandydat na męża, czy dobre geny, czy zdrowy, czy zdechlak jakiś. Chłopak jej o gwiazdach, a ona jego oko „skanowała”.

Poszłam więc z tymi wynikami wczoraj do lekarza. Faktycznie pani doktor potwierdziła niedoczynność tarczycy, być może mam ją już od dawna i nawet nie wiem. Dała tabletki. Kazała skonsultować się z endokrynologiem. Proszę więc o skierowanie. A pani na to, że nie ma szans na przychodnię, bo limitów już nie ma do końca roku, więc najlepiej prywatnie. No, okej, kiedyś pójdę.

W domu rozpakowałam tabletki, które całe sześć polskich złotych kosztowały. I to 50 sztuk! Normalnie taniocha. Aż się zdziwiłam. Ja tu stówkę w aptece szykuję, a pani „sześć pięćdziesiąt”. Po tym szoku wracam do domu. Rozpakowuję tabletki. Maciupkie to jakieś, a mam przyjmować najpierw po połówce. Czytam ulotkę. Ulotka ma jakieś pół metra. Mnóstwo skutków ubocznych, które mogą wystąpić. A wśród nich „utrata wagi”. No, to taki skutek uboczny to mój organizm przyjmie z wielką przyjemnością. Podobno właśnie za mała ilość hormonu powoduje zmniejszony metabolizm, więc to nie to ciacho w boczki idzie na szczęście, ale za mała ilość hormonów sprawcą tej oponki. Grunt to dobre i logiczne wytłumaczenie. Od razu człowiekowi lepiej na duszy.

0 myśli na “Irydolog prawdę ci powie…”

  1. Warto czasem zrobić sobie przegląd techniczny 🙂 Nawet jeśli miało by się to zacząć od przesądów.
    Choć mojemu mężowi raz taki “znawca” powiedział, że ma problemy z erekcją, to aż się popluł ze śmiechu 🙂

    1. To dobre 🙂 Ja też z reguły nie wierzę w takie rzeczy, no ale są książki na temat irydologii i nawet to, co w nich piszą, brzmi przekonująco. 🙂 U mnie się wszystko sprawdziło.

        1. Wróżki, to ja niekoniecznie… Większość to oszustki, a do “prawdziwej” bym się bała, wolę nie znać przyszłości.

  2. Dawać mi tu irydologa ale migiem, może i mnie zdiagnozuje coś takiego :-). Może ten torcik bezowo-śmietanowo-owocowy, który zeżarłam całkowicie sama, nie pójdzie w otwory drzwiowe do poszerzenia? Hm,hm irydolog pódź mi tu…:-)))

    1. Ha, ha. 🙂 Torcik brzmi baaardzo smakowicie. 🙂 Ale ja już rzucam słodycze, koniec, basta! Nie może na marne pójść jazda rowerem, a ponadto mój organizm dostanie hormonów, to jak mi metabolizm ruszy, to może jakiś kilo czy dwa uda się gdzieś porzucić 😉

  3. U nas co jakiś czas w sklepie zielarskim przyjmuje irydolog.Za każdym razem tylko się zastanawiam,czy pójść się przebadać,bo jakoś nie mogę się zmobilizować.Ze mną jest troszkę tak jak z Tobą,że nie wierzę w takie rzeczy.Dałaś mi jednak do myślenia,może z ciekawości wreszcie pójdę?Troszkę też się boję,ze mi coś tam wyszuka nowego,jakbym mało zmartwień miała.
    A ulotkę taką długą też ostatnio miałam w tabletkach:)

      1. Właśnie nic. Kończymy zjadać kruche z wiśniami, jutro wrzucę zdjęcia, bo i frużelinę wiśniową zrobiłam. 🙂 Ale niestety ograniczam słodkie. Trzeba wykorzystać ten zwiększony po lekach metabolizm + jazda na rowerze i parę kilo zrzucić. 🙂 Chociaż przymierzam się do zrobienia ciastek czekoladowych z mąki razowej. 🙂

        1. Aniu z własnego doświadczenia powiem, że jazda na rowerze nie jest zbyt dobrym sposobem na kilogramy… Poprawi kondycję na pewno ale oponki raczej nie ruszy… Proponuje basen i bieganie (ja tylko na bieżni bo ona wymusza odpowiednia prędkość i nie można się lenić!). Pozdrawiam.

          1. Chodzę jeszcze na fitness. Ale w sumie to już chyba nie chodzi o tę oponkę, ale bardziej o kondycję. Ograniczenie słodkości się jednak przyda.

    1. Ja też w takie rzeczy nie wierzyłam, ale mój mąż był kilka lat temu też u irydologa i ten postawił mu trafną diagnozę. Coś w tym musi być. Ja dzięki temu usunęłam kamienie, a tak bym dalej łaziła z tym bólem w boku, bo myślałam, że to jakaś zwykła kolka. Nawet jak się kilka razy zwijałam z bólu, to nie było czasu, bo praca i odkładanie lekarza na później. Dzięki temu zaglądaniu w oczy zmobilizowałam się i wiem, co mi jest. 🙂

        1. Na Jarmarku Dominikańskim płaciliśmy 25 zł za badanie. Czyli można przeżyć. 🙂 Tylko nie daj się naciągnąć na jakieś ziółka, bo oni tak robią. Lepiej chyba pójść do lekarza i potwierdzić w razie co jego diagnozę.

          1. Dziękuję za informacje:)

            A co do ciastek czekoladowych.Chcesz piec te z Moich Wypieków pewnie?Jeśli tak,to czy wprowadzasz jakieś zmiany w przepisie?Piekłaś je już?Chodzi mi o to,czy zamiast brązowego cukru można dodać zwykły i zwykłą pszenną mąkę?

          2. Jeszcze ich nie piekłam. Ale akurat mam chyba ze dwa kg mąki pszennej razowej, bo z Mężusiem kupiliśmy przez pomyłkę, więc chcę dać takiej. A i zdrowiej będzie. A myślę, że z cukrem nie ma problemu, co prawda mam brązowy, ale chyba jak się da biały, niewiele to zmieni.

  4. 🙂 🙂 kurcze, to może ja mojego dohtorka przekonam, żeby mi te tableteczki zapisał 🙂
    bo mnie dla odmiany, po sprawdzeniu tarczycy i wyoglądaniu wyników, wypisał skierowanie do kardiologa i endokrynologa… no cóż… do tego pierwszego wstępnie zapisana jestem na drugą połowę 2015, a u tego drugiego – rozbiłam się o rejestratorkę jak mucha o szybę pędzącego auta… więc, skoro jestem w wynikach na granicy to nie będę panikować i pomyśle o tym w wolnej chwili… bo tarczyca to u nas akurat rodzinnie ma się nieźle, i Babcia i jej siostry się przed nią nie uchowały, więc, licząc co 2 pokolenie, było całkiem prawdopodobne, że mnie się dostanie również

    1. Mnie pani tableteczki dała, ale kazała się skonsultować. 🙂 No to się chyba będę musiała skonsultować.
      Ale nieźle z tymi zapisami, nie? Na 2015?! Szok!

  5. terminy wizyt u specjalisty, to jest jakaś abstrakcja….
    a jeszcze chciałam zapytać o coś z innej beczki, jak wklejasz z boku obrazek np. okładkę książki, którą aktualnie czytasz? ja u siebie nie mogę, albo może coś robię nie tak

    1. Zagubiona mnie nauczyła. 🙂 Zrobiłam sobie najpierw w odnośnikach nową kategorię “Aktualnie czytam”. Potem szukam książki na przykład na stronie “Lubimy czytać”, prawym przyciskiem myszki kopiuję adres obrazka. I potem jak dodaję odnośnik, to tam, gdzie jest adres obrazka, wklejam to skopiowane.

  6. No popatrz, tacy nieortodoksyjni lekarze też się na coś przydają. Ja nie do końca w nich wierzę, ale też i nie odrzucam kompletnie, bo sztuka irydologów, herbalistów, refleksologów i innych podobnych wywodzi się z dalekiej przeszłości, a nauka jeszcze wszystkiego nie odkryła (i pewnie nigdy nie odkryje), i co rusz okazuje się, że na to i owo z ich mądrości naukowcy znajdują legalne wytłumaczenie.
    A jak miewa się mięśniak?

    1. A mięśniak nie wiem, jutro idę do lekarza, ale mam chodzić co pół roku i sprawdzać, jak się czuje 😉 Mam nadzieję, że dziad nie urośnie, chociaż z moim szczęściem…

  7. Oj, o kamieniach trochę wiem od sąsiadki, która rozbijała je wielokrotnie i mówiła też o “rodzeniu kamienia”. A irydolog… no, no, jestem w szoku, że mu się udało. A z tą utratą wagi, to chyba nikt by nie narzekał. W każdym razie muszę pospolicie napisać, ale szczerze, że życzę zdrowia! Mnie też się teraz przyda, bo jakaś jestem osłabiona po tej mojej męczarni z ćwiczeniami. Zapraszam na nowy post o moich przygodach z czatami zagranicznymi 😉

    1. Jak są w pęcherzyku żółciowym, to się ich rozbić nie da, tylko operacyjnie się je usuwa (albo laparoskopia).

  8. witam,
    a ja wierze w irydologiczne badania. tez mnie kiedys ktos tym “opowiadaniem” zaintyrygowal i pojechalam na badania ok 5 lat temu, pani procz niedoczynnosci tarczycy(ktorej do dzis nie zbadalam- brak czasu), “przepowiedziala” mi problemy z nerkami, z krazeniem, za bardzo nie wierzylam w to badanie , ale pojechalam wysluchalam, a co mi tam! po 3 m-cach od wizyty wyladowalam w szpitalu na nerki- a raczej (jak narazie wtedy) na pisaek ktory sie na nich “nazbieral”, pozniej zaczely sie problemy z krazeniem, 2 lata temu mialam operacje- niewydolnosc tetnic i zylaki, pomyslalam…kurde ta kobieta mi o tym wszystkim mowila wiec cos w tym jest! niedawno sobie uswiadomilalm ze pani ta wspomniala tez o dosc wczesnych problemach reumatycznych…a uswiadomilam sobie to gdy kolanka bardzo sie zaczely we znaki dawac..:(
    a nawiazujac do wpisu to chyba w koncu pojde zrobic badanie hormonow, bo problemy z metabolizmem mam, choc po mnie tego nie widac tylko ja wiem ile pysznosci sobie musze odmowic by wygladac jak wygladam, a zupelnie nie pomyslalam nad tym ze owa niedoczynnosc tarczycy moze byc tego powodem(tzn powowodem braku odpowiedniej przemiany materii)
    jakbym na swoim sprawdzonym przykladzie miala malo by “nie wysmiewac” tego rodzaju badan, to diagnozy postawione mojemu znajomemu(przez ktorego trafilam w rece tej pani)rowniez sie sprawdzily wiec mowcie co chcecie ja wierze. polecam cos takiego chicby po to by pozapalaly nam sie lampeczki na co w swym zdrowiu zwrocic szczegolna uwage i jakie badania wykonac, bo czesto zyjemy z “czyms’ o czym pojecia nie mamy.
    pozdrawiam

    1. Jeżeli takie badanie ma tylko zmobilizować do pójścia do lekarz, to jest już super. Ja pewnie dalej bym łaziła z tymi kamieniami i powtarzała, że nic takiego, że przejdzie 🙂 Pozdrawiam

  9. Czy te oczy mogą kłamać? Czy eksperymenty mogą być wiarygodne? o ile nie szkodzi chiinistycznie nikt gwarancji nie daje jedynie obiecanki.

Pozostaw odpowiedź Koralik Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *