Czasami trzeba oddać się do przeglądu

Ostatnio postanowiłam oddać się do przeglądu. Staram się to czynić regularnie, coby z ręką w nocniku się nagle nie obudzić. Chociaż teraz z drugiej strony stwierdzam, że dobrze było mi w tej niewiedzy, bo lekarze zawsze coś człowiekowi wynajdą. Okazało się, że mam mięśniaka. Niby na tyle malutkiego, coby w panikę nie wpadać, ale zawsze jakiś dyskomfort to jest. W zasadzie powinnam po powrocie do domu udać się na konsultację do doktora Google, ale chyba sobie daruję i przyjmę na klatę, co doktorek w gabinecie powiedział. No, okej. Będę sobie teraz obserwacje prowadzić, czy ten mój wyhodowany pieczołowicie mięśniaczek nie ma ochoty urosnąć. Niektórzy obserwują ptaszki i niebo, a ja sobie obserwować będę jakiegoś dziada, który na waleta się we mnie rozgościł.

W ogóle ostatnio mam jakiś bieg przez służbę zdrowia. Głównie prywatną, żeby nie było wątpliwości. Jajo na ból zęba narzekało. Trzeba było pójść, wyrwać, bo to jeszcze mleczak się jej ostał. To moje Jajo takie nietypowe, bo trzy lata temu też mleczaka wyrywaliśmy, pod którym niestety zawiązków zęba stałego nie było. Teraz niestety to samo. I Jajo będzie sobie takim szczerbolkiem. A wstawić będzie można coś dopiero wtedy, gdy Jajo osiągnie pełnoletniość. Przy okazji dowiedziałam się, że Jaju ząb mądrości rośnie. Tak się w tym LO musiała spinać z nauką, że z wysiłku rzuciło jej się na zęba. Niestety cała mądrość w uzębienie poszła.

Ale dentystka, na którą trafiliśmy lekko nas zdziwiła. Umówiłam się z nią przez telefon. Pojechałam z Jajem. Siedzimy w poczekalni. Drzwi do gabinetu otwarte. Pani właśnie z pacjentem o możliwościach „zamontowania” u niego sztucznej szczęki rozmawia. I nagle słyszymy:

– Musi pan na to uważać, bo się panu rozpie.doli…

My z Jajem na siebie, by upewnić się, że dobrze słyszymy.

– A jak pie.dolnie, to już na nic – dodała pani dentystka dla naszej pewności. My w śmiech, bo do tej pory z takim przypadkiem do czynienia nie miałyśmy.

W końcu pani prosi Jajo. Mnie też. Zaprasza Jajo na fotel, mnie na krzesełko. Mówimy co i jak. Jajo zielone ze strachu, bo się boi wyrwania. Dentystka prześwietlenie zarządza. Potem zdjęcie Jaju pokazuje.

– Mleczak! Ale jaja! – krzyczy nagle ku naszemu zdziwieniu, aż podskoku na krzesełku doznałam. – Mleczak! Ha, ha, ha. – Jajo też w śmiech, bo pani dentystka bardzo rubaszna się okazuje, śmieje się do rozpuku, klepie po udzie. Sadza Jajo na fotel, robi znieczulenie. Przy tym gada jak nakręcona, wypytuje Jajo o szkołę, opowiada też o swojej maturze. Pomoc dentystyczna jakaś smutna. My z Jajem i z dentystką na czele uchachani. Ale tak sobie myślę, że jak asystentka ma te śmiechy i głośne gadki przez 8 godzin, to ja dziękuję, też bym była zmęczona. Nagle znikąd (chyba zza zakrętu gabinetu) wyłania się postać niczym z horroru czy z „Rodziny Adamsów”. Niska, przygarbiona, płci chyba niewieściej. Człapie. Ciągnie stopy po podłodze. W papuciach. Wchodzi. Rzuca „dzień dobry”, ale jakoś tak ponuro. Otwiera szufladę. Zamyka. Odchodzi. Za dwie minuty dosłownie to samo.

Tu jakiś przygarbiony stworek. Tam smutna i zmęczona pomoc dentystyczna, a dentystka uchachana od ucha do ucha. Już wiemy, jakie oceny miała w liceum, jak maturę zdała. Jest nieźle. Jednak podczas wyrywania całkiem profesjonalnie się zachowuje. Nagle mnie woła. Pokazuje otwartą paszczę Jaja.

– To wędzidełko trzeba będzie przeciąć – mówi, a Jajo zzieleniało ze strachu jeszcze bardziej.

– YYYY – jęczy z otwartą paszczą.

– Cicho być! – strofuje ją dentystka. – Nie teraz, dopiero przed wstawianiem zębów, bo będzie ciągnęło, że nawet jabłka nie zjesz.

– Moohee nie jeeszcz jabek… – bełkocze z otwartą szczęką Jajo.

– I innych rzeczy też – dodaje pani doktor. To już gorzej, więc Jajo zamilkło.

Potem spokojnie kończy wyrywanie. Robi przegląd. Jeden ząb tylko do leczenia. O stówkę człowiekowi lżej w portfelu, ale na duszy jakby weselej. A po wyjściu Jajo uchachane, że świetna babka, że tak ją pozytywnie naładowała, że teraz innego dentysty nie chce. No, okej. Jak lubi na wesoło rwanie zębów, to czemu nie. Mówi i ma.

* zdjęcie z Wikipedii

0 myśli na “Czasami trzeba oddać się do przeglądu”

  1. O mój Boże! Stomatolog no to fajnie. Wchodzę by humorek se poprawić a tu proszę, koszmar mój senny…. ALe spoko ostatnio znalazłam fajnego przystojniaczka więc idę zawsze w podskoczkach i podskakuje normalnie na fotelu ze strachu hahaha
    Dobrze, że Jajo dzielne 🙂

  2. dobrzy rwacze są w cenie 🙂 różnica dla mnie jest wielka – u dobrego rwacza rwanie trwa 1 minutę bez znieczulenia, u niedobrego 40 minut ze znieczuleniem 😛 … rzecz jasna piszę o własnym uzębieniu, które podobno lepiej rwać niż leczyć, ale się nie daję i każę łatać a nie rwać … przynajmniej tak długo jak jeszcze jest co i jak łatać 😛

    1. A ja mam kiepskie zęby. “Wiertło” wchodzi podobno jak w masełko. No, ale jeszcze co nieco mam swojego w paszczy 🙂

  3. Hahaha! W Starogardzie jest parę sympatycznych dentystek 🙂
    Za to “przejechałam” się kiedyś na starej specjalistce od wyrywania. Tak mi wyrwała trzonowiec, że dziura za cholerę nie chciała się zamknąć. Nie wiem, dlaczego w Polsce nie ma zwyczaju zaszywania dziur po wyrwaniu (dentyści na tutejszym pogotowiu też się dziwili).
    Twoje Jajo to ewenement! Mojemu 9 latkowi wypadają ostatnie mleczne kły. 😉

    1. Moje Jajo w ogóle ma dziwne te zęby, miała nawet zroślaka. A teraz niestety ma dwie dziury po mlecznych zębach i to z jednej strony. No, ale musimy poczekać, aż przestanie rosnąć.

  4. Klik dobry:)
    Wrrrrrrr…, jak ja nie lubię gabinetów lekarskich wszelkiej maści. Nieuniknione jednak życie bez nich.
    Też miałam mleczaki usuwane w zaawansowanym wielu. Tylko wtedy nie wstawiano zębów, a przynajmniej dla mnie nie było to dostępne, więc się zęby rozsunęły. Nie wiem, co ma wiek do wstawiania zębów? Po mojemu zębów ma być tyle, ile ustawa przewiduje bez względu na wiek, bo rozlizą się.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Kości jeszcze rosną, więc nie mogą wstawić zębów. Kilku dentystów (i ortodontka) to potwierdziło i wydaje się logiczne, bo kości rosną z człowiekiem. 😉
      Pozdrawiam również 🙂

        1. Dla mnie lepiej, że się to odwlecze w czasie, bo mogę się na to zdarzenie finansowo przygotować 😉

  5. Śmiech to zdrowie,więc chcecie się jeszcze pośmiać?Ja mam 27 lat,nie mam zębów mądrości,za to chyba dwa mleczaki.Ciekawe,co by ta Pani dentystka na mnie powiedziała,chyba musiałaby ze śmiechu przerwać leczenie:)

    Co do Twojego mięśniaka…Oby nie rósł ten dziad:)

    1. Też mam nadzieję, że nie będzie rósł, ale chyba nie mam na niego wpływu. Mnie to zawsze się coś przyplącze. 🙁
      A co do zębów, to widzę, że Ty jesteś lepsza od Jaja z tymi mleczakami. Pod spodem pewnie też nie masz zawiązków zęba stałego, co?

      1. Chyba nie mam.Dentystka mi powiedziała,że tak się zdarza i ze mam się tym nie przejmować.nikomu o tym nie mówię,bo aż wstyd,dopiero dziś się przełamałam,pod Twoją notką.

        Co do chorób.Nie jesteś sama.Ja zazwyczaj,kiedy są wakacje,to albo jestem w szpitalu,albo mam coś w gipsie.Teraz padło na szpital.

  6. No to faktycznie dentystka wyluzowana na maxa 😉
    Aż tak swobodniej i bez spinki się chodzi do takiego lekarza… 😉
    Sama mam bardzo podobnego lekarza rodzinnego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *