Dojrzewające Jajo czy jajecznica?

Moje Jajo dojrzewa. Przebija się przez swoją skorupkę. Do takiego wniosku doszłam w ostatnich dniach. Nie, żeby zaraz coś nadzwyczajnego uczyniło. Nic bardziej mylnego. W pokoju Jaja cały czas baby i dziada brak, rzeczy wciąż prowadzą koczowniczy tryb życia. I nawet ostatnio myślałam, że je własnymi rękoma uduszę, normalnie jajecznicę z niego chciałam zrobić. Wyszło do szkoły. Za chwilę, dosłownie dwie minuty wraca, bo zapomniało książek do biblioteki, a wiadomo, jak nie odda, to świadectwo przez wakacje przeleży w zakurzonych szkolnych zakamarkach. I może dobrze by było dla świadectwa, coby światła dziennego nie ujrzało, ale jednak wolałabym mieć czarno na białym, że to moje Jajo promocję dostało. Nie żeby było jakimś głąbem skończonym. Gimnazjum ze średnią 5.0 ukończyło, egzaminy gimnazjalne na ponad 95% zdało (oprócz matematyki, bo tu gorzej, niestety). No, ale jak to powtarzają obecni nauczyciele Jaja, teraz jest w „elitarnym liceum, a nie w jakimś powiatowym gimnazjum”, więc poprzeczkę wysoko sobie postawiło. Chociaż nie pytajcie, co znaczy „elitarne”, bo moja teoria nie nadaje się na razie do opublikowania, niech Jajo spokojnie szkołę skończy, bo nie daj, Boże, jakiś nauczyciel okaże się fanem blogów i w jakiś cudowny sposób tutaj trafi. Jest więc ciężko, a przy tym to moje Jajo ciągle powtarza, że nie jest wstanie milczeć, kiedy jest poniżane, więc zdarzyło się, że z „ulubionym” matematykiem na dywaniku u dyrektora stało. No, ale mniejsza o to, zda. A to cieszy, choć nigdy nie przypuszczałam, że dwójka na świadectwie w taką radość i euforię mnie wprawi. Po prostu ukojenie dla moich skołatanych nerwów.

Wróciło więc Jajo po książki do biblioteki. A że następny autobus był chyba za ponad pół godziny, więc śniadanie sobie zjadło i dopiero polazło. Za godzinę dzwoni, że jednak książek przez to śniadanie zapomniało spakować. Normalnie udusić, bo jajecznica to za mało. Taki zakręt to moje Jajo!

Dusza artystyczna niby…

No, ale to, że zda, nie powoduje dojrzałości. O co więc chodzi?
Moje Jajo nigdy nie było samodzielnie na żadnej kolonii czy obozie, choć co roku (we wrześniu) powtarzało, że w następne wakacje to na pewno pojedzie, bo koledzy opowiadali… Trwało jednak w tym postanowieniu mniej więcej do listopada, potem jednak stwierdzało, że woli z mamusią. No, okej. Matka szczęśliwa, że dziecko tak ją kocha. Od dwóch lat jednak postanowienie Jaja przeciągało się do marca/kwietnia. Nawet już z biur podróży dwa razy przytachałam prospekty. I wybierało. Oczywiście obozy żeglarskie (bo chodziło na żagle) i tematyczne. Kończyło się jednak na oglądaniu obrazków. I znów Jajo jechało z mamusią, pomimo tego, że lekko wyrośnięte było. Jednak w tym roku jedzie samo! Ot, tak nagle się okazało. Wybrało oczywiście taki obóz, gdzie najmniej się można zmęczyć podczas zwiedzania (w Bułgarii). Umówili się paczką i jadą. Myślę, że na 100%, bo kaskę już wpłaciliśmy (ku naszej boleści – niemałą). I jedzie w lipcu. Nie wiem, jak da radę, bo w regulaminie czarno na białym stoi, że trzeba pokój sprzątać. Ciekawe też, jak będzie z jedzeniem, bo jadłospis u Jaja jest raczej bardzo krótki. No, ale pępowina odcięta. Jedzie. A mamusia się pobyczy, odpocznie od szkoły i Jaja.

No, dobra, przyznaję, że zatęsknię również.

0 myśli na “Dojrzewające Jajo czy jajecznica?”

  1. ooo, to podobnie jak moja Gimnazjalistka 🙂 miała oddać książki do biblioteki szkolnej i zamiast szkolnych zaniosła moje prywatne, w jednej była nawet na pierwszej stronie dedykacja dla mnie 🙂 bibliotekarka się bardzo zdziwiła

  2. Taka pierwsza rozłąka… I dobrze 🙂 Choć takie duże Jajo już nie męczy tak bardzo, w końcu duże już jest 🙂
    Niech zwiedza kawał świata 🙂 no musi, bo mama ostatnio w skowronkach wróciła więc i latorośl się przekonała, że fajnie, że pięknie 🙂

    1. Mam nadzieję, że będzie zadowolona. Potem i tak jeszcze leci do taty, więc całe wakacje będzie fruwać wte i wewte 🙂

          1. Kiedyś mój tata mnie zabierał na ryby. Jedziemy właśnie tam, gdzie mój ojciec jest gospodarzem kółka wędkarskiego. Na spining się zdarzyło zarzucić wędkę :), ale jedziemy tam głównie po to by popływać łódką, pooddychać świeżym powietrzem 🙂 Narew to piękna rzeka. 🙂

          2. Taki relaks na świeżym powietrzu to fajna sprawa. 🙂 Żeby łowić ryby, chyba trzeba mieć anielską cierpliwość. Ja bym nie wytrzymała całymi godzinami wpatrywać się w spławik. 😉

  3. W tym momencie nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła kogoś wyekspediować z domu, choćby na dwa tygodnie do babci nad morze, BEZ MAMUSI. Niestety, droga jeszcze daleka…

  4. Klik dobry:)
    Rozłąk z mamusią, będzie z każdym rokiem coraz więcej… Takie życie, że jajka z gniazd wyfruwają. Najpierw na obóz z paczką, a z czasem z ukochanym…

    Niech się “bułgaruje” wspaniale!

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Niestety, dociera do mnie, że tych rozłąk będzie więcej. Taka kolej rzeczy. Jednak zawsze trochę szkoda, ze nie jest ciągle takim trzylatkiem tańczącym w domu krakowiaczka 🙂
      Pozdrawiam

  5. Czasami człowiek niewyspany, zaspany, zamyślony, zakochany… gdzie by tam jeszcze o jakiś książkach pamiętał. Kura, miej litość! 😉

    A obozu zazdroszczę, myślę że bym się dobrze wkupiła w to młodociane towarzystwo i Bułdżarję razem z nimi zwiedziła 😉

    1. Pewnie młodociane towarzystwo z chęcią by Cię przyjęło. 🙂
      A książki w końcu oddała, więc chyba dziś świadectwo zobaczę. 🙂

  6. a ja mam w drugą stronę problem, bo Nielat doszedł do wniosku, że on pierwszy raz od lat, latem nigdzie nie jedzie i w nosie ma i w domu siedzi, z mamunią… i zong, bo mamunia nie ma zamiaru przez 2 miesiące non stop być z Nielatem, gdyż od dawna już odwykła i odpoczynek to czas spędzony bez Nielata… i nie ma że nie tęsknię, czy coś – ot cisza bez rajdania i innych takich, i bez tupania jak piesek za maminą nóżką, i normalnie to mam ochotę usiąść i płakać, albo spakować go i wysłać w kosmos … na tydzień lub dwa… ale obawiam się, że z tej wygody jaką się Niealt cechuje to połowę gwiazd by postrącał z nieba 😉

    1. Może Nielat po dwóch tygodniach z mamunią, jednak stwierdzi, że wyrusza gdzieś na odpoczynek. 🙂 Nie chcę Ci podpowiadać, ale może jakiś mały sabotażyk jego wakacyjnego dreptania za mamunią…? 😉 😉 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *