Trudne jest życie vipa

Jeszcze na chwilę muszę wrócić wspomnieniami do Szwajcarii. W zasadzie muszę się do czegoś przyznać. Tak to już jest, jak człowiek z prowincji do wielkiego świata pojedzie, a tam w dodatku traktują go jak vipa, to nie wie czasami, jak się zachować. A że ja do luksusu nieprzyzwyczajona, bo jakoś do tej pory nie było mi dane życie vipa prowadzić, więc wiadomo, wtedy o gafę łatwo. Nie przyznałam się do tego w Szwajcarii, bo na przysłowiowego wieśniaka człowiek nie chciał wyjść, tylko światowca zgrywał, bo przecież było się tu i tam. Warszawa to też nie zadupie, prawie środek Europy, a Gdańsk, Szczecin piękne miasta. Co prawda tam mnie nikt za vipa nie brał, a wielki świat do tej pory jakoś tak przepływał mi przed oczyma w telewizorze.

Dostaliśmy w Szwajcarii hotel najwyższej klasy. Apartamenty dwuosobowe do własnej dyspozycji.  W pokoju trzy ręczniki (dla jednego człowieka na dwie noce!) i czwarty jeszcze taki malutki w koszyczku na umywalce. Wszystkie białe. Dwa na wieszaczkach, jeden przy prysznicu. I oczywiście logika mi podpowiadała, że jak ktoś położył mi ręczniczek śnieżnobiały przy prysznicu, to znaczy, że po kąpieli trzeba się w niego wytrzeć. I nie przyszło mi do głowy, że ten ręcznik mógłby do czego innego służyć. Zdziwiłam się tylko, że jakiś taki podejrzanie krótki, a kąpielowy, duży na wieszaczku z dala od prysznica. No, ale cóż, widocznie vipy tak żyją, trza się dostosować, bo jakże by inaczej. I kiedy na drugi dzień rano zdziwiłyśmy się z Ulą, że ktoś szperał w naszych łóżkach, coby  piżamki spod pościeli wygrzebać, a potem z nich jakieś trójkąciki na pościeli poukładać i końcówkę papieru toaletowego w dziubek zawinął, zaczęłyśmy temat ręczników. Ula lekko przestraszona, że ten przy prysznicu na podłogę położyła i teraz głupio, że taki bielutki pod nogi ciepnęła, a ja dumna, że uszanowałam jego biel i się nim wytarłam. A tu nagle p. Marta – nasza opiekunka – mówi, że ten przy prysznicu to specjalnie taki krótszy i grubszy, żeby właśnie na podłogę pod nogi go ciepnąć. Wszyscy potakująco głowami pokiwali. A wyobraźcie sobie, co ja pomyślałam. Wiocha, jak nic. No, to pani pokojówka pomyślała o mnie jako o vipie z Polski, co dywanikiem się wytarł. Ale nie przyznałam się do tego, tylko mądrą minę robię, boż to u mnie w domu przecież norma, że biały gruby ręcznik pod nogi się kładzie. Dopiero w domu Mężusiowi się przyznałam, że taki za mnie głupek. No, ale na drugi dzień to już był ze mnie VIP pełną gębą. Biały mały pod nogi, duży biały do wytarcia się po kąpieli. Wszystko gra. I jak hotel zmieniliśmy, to ja oczywiście też już wiedziałam. A tego małego na umywalce na wszelki wypadek nie dotykałam, bo jeszcze okazałoby się, że nie do tej części ciała użyłam i znów obciach byłby jak nic na całą Szwajcarię.

I wypuścić w wielki świat człowieka z prowincji, nie? To obciachu narobi sobie i jeszcze przy okazji polskim vipom.

0 myśli na “Trudne jest życie vipa”

        1. Racja. Ja mam kremowe i też przeznaczone są na szczególne okazje, bo szkoda na co dzień mi takich jasnych. Z reguły normalnie używamy ciemniejszych. Ale z drugiej strony to człowiek głupi, bo przecież po to są, by ich używać, nie? 🙂

          1. Gości to lepiej tak nie rozpieszczać, bo jeszcze są gotowi przedłużyć u nas wizytę 😉

          2. W domu to ja gotuje wszystkie ręczniki i jeszcze prasuje. W hotelach raczej powinny być jasne ręczniki co to by klient nie miał wątpliwości. Aczkolwiek biel jest taka piękna 🙂

  1. Gorzej jest w Afryce. Tam, to ciężkie życie. Na tym podłogowym ręczniku jeszcze świeży kwiat położą. I człowiek całkiem głupieje. Wstawić kwiatka do wody? Deptać po nim? Czy może pięty nim nacierać? Inne ręczniki natomiast – pozwijane w łabędzie i serca na łóżku położą. Czort wie, czy z łabędziem trzeba spać, czy się z nim kąpać? Z koszuli nocnej jakieś wachlarze z falbankami powywijają, aż żal używać…
    :)))

    1. Wstawiłam zdjęcie tak, jak podpowiadał Miłosz, z dropboxa. U mnie normalnie się wyświetla, Mężuś z pracy też je widzi. Nie wiem, dlaczego tak się dzieje, że u niektórych się nie wyświetla. Będę musiała jednak wstawiać po staremu, tylko że miejsce mi się kończy 🙁

          1. Inaczej je wstawiłam. Tamten sposób okazał się nieskuteczny (chciałam zaoszczędzić miejsce w pamięci, bo mi się lekko wyczerpuje).

  2. A Ty myślisz,że pierwsza i ostatnia jesteś.Przecież ja bym tak samo zrobiła,bo ja nawet w domu białych ręczników nie urzywam,za szybko zmieniają kolor:)To jest stres,kiedy nie jesteśmy przyzwyczajeni do takich luksusów,a tu nagle taki “wypas”.Ważne,że potrafisz się z tego teraz śmiać:)

    1. Nie pozostało nic innego, jak się śmiać. 🙂 Ale masz rację, jak są takie białe ręczniki, to człowiek jeszcze się stresuje, że pobrudzi. 😉

  3. Vip, Vip hurra!!!

    Wtrącę dwa słowa na temat vipów, a nie ręcznika. W mojej ocenie vipy to w większości “czubki”. a może mylę ich z celebrytami. Może ktoś mi powie, jak ich odróżnić?
    Kiedyś czytałem o ich wymaganiach, oczekiwaniach, a nawet żądaniach. Przyjeżdża, gdzieś taka Madonna, Bon Jovi czy inna “zwiozda” i domaga się, aby w apartamencie były 254 białe, świeże róże (zmieniane oczywiście codziennie), do picia woda plejstoceńska leżakująca w beczkach cedrowych prze min. 53 lata i temu podobne pierdoły. Robią to penie po to, aby podkreślić swoją wyjątkowość i stworzyć wokół siebie aurę niezwykłości i wrażenie, że mamy do czynienia z “nadczłowiekiem” (to nie jest aluzja do faszyzmu). Nie rozumiem takiego postepowania. Lubi spédzac czas w ladnym i milym otoczeniu (pewnie, jak każdy), ale dla mojego samopoczucia nie ma znaczenia, czy w pokoju mam bukiet róz dowolnego koloru, czy jest ich 50 razy więcej.
    Cóz, mój maly mozdzek nie zrozumie potrzeb vipow lub celebrytow.

    PS. Przepraszam za ortografie, ale zgubiłem gdzies polskie litery.

    1. To mój móżdżek też tego nie ogarnia. Ostatnio słyszałam o vipie/celebrycie (też nie odróżniam), jak pokojówka opowiadała, że w hotelu zawsze sika do zlewu. I żeby chociaż to spłukał, ale nie, zostawia wyraźne ślady.
      Tak teraz myślę, że może znaczył teren, czort go wie. 😉
      Niektórym w głowach się przewraca, bo myślą, że są wyjątkowi, kiedy mają te swoje przysłowiowe 5 minut. 😉

  4. Kiedyś podczas pierwszego pobytu w hotelu, pościeliłam po sobie łózko, żeby na lenia nie wyjść. Ale pani pokojówka po mnie poprawiła, dopieściła to łózko, wszystko wytrzepała, naciągnęła, ułożyła poduszki. Tylko po powrocie do domu był szok bo nikt nie chciał tych łózek za mnie ścielić 🙂

    1. Zderzenie z rzeczywistością bywa okrutne. Ja jak ze Szwajcarii dzwoniłam do Mężusia, to za każdym razem przypominał mi, że w domu czeka żelazko i żebym się nie przyzwyczajała do luksusu. 😉 😉 😉 Dbał o to, bym szoku po powrocie nie przeżyła. No, ale w niedzielę podał mi śniadanko na tarasie, więc dba o równowagę codzienności z “luksusem”. 🙂

  5. Wiedziałam, że wrócisz jeszcze do tematu Szwajcarii 😉 Nie da się tak szybko zapomnieć…

    No z tym ręcznikiem to faktycznie dowaliłam wtedy jak dzik w sosnę…Tak to jest jak się wpuszcza chamstwo na salony… 😉

    1. Fakt, że pięknie ułożone. Tylko co z tym dalej począć. Naruszać kompozycję czy nie? Oto jest pytanie. 😉

          1. alEllu, Ty tak w domu gości witasz i układasz dla nich w ten sposób ręczniki? Rany, Julek, toż to Francja elegancja! Jadę do Ciebie! 🙂

    1. W zasadzie nic, też przeżyje. Tylko potem taki lekki dyskomfort, że nie umie się człowiek zachować odpowiednio do sytuacji. 😉

  6. Ja zawsze używałam ręczniczka pod nogi przy wyjściu z prysznica, bo nie wiem, co innego możnaby zrobić, aby uniknąć mokrej kałuży na podłodze. Prysznic to raczej nie sprawa publiczna, więc skąd mam wiedzieć jak inni to robią?
    Co Ty się tak przejmujesz – Twoja łazienka (przynajmniej chwilowo), Twoje ręczniki, to rób se co chcesz.

    1. No i robiłam sobie, co chciałam 🙂 teraz to się z tego śmieję, człowiek uczy się całe życie, jak się okazuje, nawet używania ręczników 😉

  7. Oj trudne jest życie vipa,oj trudne ;)Ja też nie wiedziałabym jak prawidłowo posegregować ręczniki,Zwykle uważam,że duży jest do ciała,średni do rąk,a mały do twarzy.A na umywalkę nie kładę dywanu,tylko na podłogę.
    Ale dobrze,że masz poczucie humoru i się z tego śmiejesz ;)Pozdrawiam.K.

  8. Hahaha, VIPy z Polski, świetne! 🙂 Pierwszy raz tu jestem, więc wybacz, jeśli wyjaśniłaś to we wcześniejszych wpisach, ale co tam w tej Szwajcarii porabiałaś? No i jak wrażenia, bo jakoś ta Szwajcaria przeze mnie jako nudniasty kraj postrzegana? Sama historia z ręcznikami rodem z tych, które opowiada się długo po zajściu 😉

    1. Wygrałam wycieczkę do Szwajcarii (konkurs organizowany był przez ambasadę i Onet). W zakładkach nagrodzone jest tekst “Zakochaj się w Szwajcarii” – taki był temat konkursu. Pojechałam z 3 innymi blogerami. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *