Czas za robotą się rozejrzeć

Wiadomo, że jak człowiek skończył się w końcu edukować, to powinien za robotą się rozejrzeć, coby pasożytem społecznym nie był. I ja mam taki zamiar, a jakże. Pierwsze listy motywacyjne rozesłane. Fakt, wprawy nie mam. W końcu wiele lat na ciepłych posadkach się przepykało. No, ale postanowiłam się oświecić, jak to dzisiaj jest na rozmowach kwalifikacyjnych, na co zwracają uwagę i takie tam bzdety. Jednak w poszukiwaniu informacji przeszkadzały mi artykuły o tym, jak to niektóre kobitki kariery w świecie robią. I myk do lustra pognałam, by obejrzeć swoje atuty. Cyc prężę więc przed lustrem, bo podobno z tym łatwiej, jak się ma czym oddychać. Oddycham więc pełną piersią, ćwiczę wypinanie. Wyglądam jak srający kot na pustyni, a może i jeszcze gorzej. No, ale talię (albo raczej to miejsce, w którym być powinna, bo ona jakoś na kostkę mi się zsunęła) ściągam jak się da. Ściskam pasem. Duszę się. Nie, tak nie da rady, bo może o coś zapytają. I ja wtedy powiem tyle, co ryba wyrzucona na brzeg. Taki piękny karpik. Z pełną gracją. Wyćwiczoną przed lustrem. A ponadto z tym opinaniem się pasem to kiszka. Bo zawsze którąś stroną musi to wyleźć. Cycki już od tego ściskania do nosa sięgają, bokami jakieś fałdki wyłażą i raczej nikt nie uwierzy, że to przepuklina. Ha, ale jeszcze nogi podobno się liczą. Tutaj jest okej, bo sięgają samej ziemi, a tak ma niby być. Chcą do ziemi, mają do ziemi. A jakże!

Gorzej z językami. No, okej, jakiś tam kawałek różowego flaczka posiadam w gębie. Jednak komunikacja najlepiej mi wychodzi po polsku. Chociaż jak się głębiej zastanowię, to kilka słówek i po niemiecku, i po angielsku, i po rosyjsku wypowiem. A jak się wysilę, to może nawet jakieś po francusku i po włosku wydukam. A jak mi się jęzor lekko poplącze za sprawą jakiejś wody ognistej, to nawet słówko po japońsku rzucę. Wiem, też się nie spodziewałam. Kurczę, to ja nawet poliglotka jestem, a nie wiedziałam. Same atuty jak widać. I jak tu można mnie nie zatrudnić, co?

To, że ćwiczyłam tańce, śpiewy i grę na instrumentach, to już pisałam, więc, jak widać, wszechstronnie uzdolniona ze mnie bestia. Jeszcze tylko poprawię swój image i po sprawie.

Śmieję się na razie, bo jeszcze ciśnienia nie mam, ale jak za kilka miesięcy będę tutaj szaty drzeć i wyć niczym jeleń na rykowisku, to się nie zdziwcie. Ostrzegam! Więc czym szybciej mnie ktoś zatrudni, tym lepiej dla niego, dla mnie i oczywiście dla wszystkich wokół. 😉

 

0 myśli na “Czas za robotą się rozejrzeć”

          1. Pamiętam jak jeden znajomy po tym jak doprowadził swoją firmę do upadku szukał pracy. Chciał wpisać w CV, że jest pomysłowy i kreatywny… Wyrok sądu gospodarczego go nie zrażał. A co więcej odradziłam mu pisania o kreatywności, szczególnie, że ubiegał się o pracę w magazynie, a tam kreatywność raczej nie jest zbyt potrzebna, a czasem nawet niewskazana…

  1. Ty pracodawcy lepiej blogiem się nie chwal…Jakby poczytał to uznał by Cię za ostrą szajbuskę… Jeszcze Cię za niepoczytalną uzna albo się Ciebie przestraszy 😉

    1. Myślisz? Tak z boku to wygląda? Też miałam takie podejrzenia co do swojej niepoczytalności, ale miałam nadzieję, że tylko mi się wydaje 😉

  2. Klik dobry:)
    Jaka robota? Zostaw pracę w spokoju. Teraz masz ważniejsze sprawy do rozglądania. Szwajcaria czeka, o! 🙂

    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Talia na kostkę spadła…wyglądam jak srający kot na pustyni… To jest super dystans do siebie 🙂 może i bym uwierzyła jakbym nie miała okazji zobaczyć 🙂 humorek dopisuje więc jeszcze jest dobrze 🙂 wiesz, zapomniałaś tylko o tym, że teraz pierwsze w kolejce są sexi blondi z doktoratem w trzech kierunkach w wieku lat 18 z doświadczeniem + długie nogi i jak sama wspomniałaś wielki cyc więc chyba nie ma szans 🙂 odpuść sobie 🙂 choć jak dla mnie to Jesteś rewelacja 🙂

    1. No, właśnie wiem to wszystko. Ale przefarbować się zawsze można, nie? Tylko te 18 lat, trzy doktoraty i języki obce… Hmmm, no ale urok osobisty jest przecież. 😉

  4. Gdybym przeczytala w aplikacji taki opis kandydata, to musiałabym go poznać. Szczególnie zainrygowała mnie ta talia w kostkach 🙂
    Ciekawe CV daje przynajmniej szansę wybicia sie z tłumu. Byle tylko z tą oryginalnością nie przesadzić. Ale to ci nie grozi, trafiasz w samo sedno 🙂

  5. Faktycznie-że gdybyś w CV zawarła te dane które dzisiaj opisałaś w notce(języki,artystyczna dusza i niebanalny wygląd )to pracodawca na bank się skusi i zaprosi na rozmowę.Ba-a nawet można być pewnym że posada murowana!

    1. Oj, dziewczyny, kusicie 🙂 Ale chyba na stanowisko, o które się staram, zbytnia oryginalność nie jest wskazana. 🙂 Będę musiała stłumić swoje zapędy. 😉

      1. Kurcze-tak sobie szusowałam i weszłam na blog Uli-I jak rany koguta-toż to moja krewniaczka z DG!!!Takie sławy tu chodzą-a ja myślałam że to dziura zabita dechami!

  6. Świat pracy, jej poszukiwania to jakiś koszmar. Choćby niewiadomo jakie było cudne cv, to bardzo często gęsto liczą się układy. Druga sprawa zarobki. Dlaczego na zachodzie od razu w ogłoszeniu są podane przedziały? U nas to kryterium powiedzmy w 80%. To ile Pan/Pani chce zarabiać. Wystarczy nie trafić lub ktoś poda mniej i po pracy marzeń. Życzę Ci, by udało Ci się tak ja mi. Praca mnie sama znalazła:)

    1. Ja mam nadzieję, że praca też mnie znajdzie. Już dzisiaj zapaliło się zielone światełko, nie będę jednak zapeszać. 🙂 Pozdrawiam

  7. Powodzenia również życzę i trzymam mocno kciuki, żeby szybko udało Ci się znaleźć satysfakcjonującą pracę – finansowo przede wszystkim, ale też taką do której wstawałoby się rano z chęcią.

    1. Ha, ha, ale śmieszne. Już mnie to wkurzać zaczyna i pewnie w końcu trzeba będzie gdzieś tę rozpierduchę zrobić. 😉

        1. Wkurzam się już od wczoraj! Napisałam do niech i ciągle czekam. Normalnie, masz rację, rozpierduchę powinnam zrobić, tylko co to za rozpierducha drogą e-mailową, nie? 😉

          1. Też nie mogę nic opublikować. Całe szczęście, że przeniosłam się na blogspot, to sobie tam bez nerwów publikuję.

  8. Trudny moment, ale widzę, że parę masz! Oby tak dalej!
    Ja szukając pracy sprawdzałam, co robią zawodowo ludzie z takim wykształceniem jak ja, w którą poszli stronę. To może zainspirować.
    Powodzenia 😉

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *