Kup pan miejsce w kolejce

Dzisiaj kolejny szok. Jem śniadanko, piję herbatkę, a w ręku gazeta. W końcu człowiek musi wiedzieć, co się wokół dzieje. Czytam. Tu o sporcie, o wydarzeniach lokalnych, patrzę sobie na prognozę pogody. I nagle wpada mi w oko artykuł o służbie zdrowia. W sumie nie chce mi się czytać, bo jak jest, każdy wie. Ale jednak coś przyciąga moją uwagę. I czytam. I oczom nie wierzę, więc czytam jeszcze raz. Okazuje się, że Polak potrafi. Jak trudno zapisać się do lekarza specjalisty każdy chyba sprawdził, a jak nie, to ta droga przez mękę kiedyś mu się w końcu przydarzy. Ja tak miałam dwa albo trzy lata temu, kiedy moje Jajo miało kłopoty z żołądkiem i lekarka skierowała nas do dziecięcego gastrologa. Przyjmowało takich chyba dwóch w przychodni w mieście wojewódzkim (do którego miałam 40 km). Pojechałam, bo przecież Jajo skręcało się z bólu i nie wiadomo, co to mogło być. Ale skręcało się na tyle słabo, że do szpitala się nie kwalifikowało. Pojechałam, a pani w rejestracji lekko już poirytowana poinformowała mnie, że takie zapisy są tylko dwa razy w roku: w styczniu i w czerwcu. Był akurat maj. Ponadto w moim mieście żadnego gastrologa dziecięcego, który by przyjmował prywatnie (a miasto nie takie małe, ponad 70 tys. mieszkańców). Poczekałam. Jajo jakoś wytrzymało. 1 czerwca o godz. 8.30 zameldowałam się w przychodni. Rejestracja była od 8. Zdziwiłam się, że nie ma kolejki. Normalnie prawie Ameryka. Podchodzę do okienka, a pani na to, że numerków już nie ma.

– Jak to nie ma? – pytam w lekkim szoku i spoglądam na zegarek.

– Było tylko 10 numerków i już wszystkie wydane – odpowiada pani, widać, że zdenerwowana.

– Dziesięć? Jak to nie ma? Dla dziecka nie ma? – powtarzam, bo nie wierzę.

– Proszę pisać skargę do NFZ. Ja nie mam siły już odmawiać rejestracji dzieciom. To chore! – odpowiada wkurzona już na maksa pani. – Co pół roku to samo.

Lekko skołowana odchodzę od okienka. No, dobra, ale zanim ja napiszę do NFZ, zanim odpowiedzą, zanim znajdą gdzieś mi miejsce do lekarza, to Jajo mi się przekręci z tego bólu. Skończyło się jednak wizytą prywatną (w wielkim mieście). Okazało się na szczęście, że Jajo ma bóle brzucha na tle nerwowym. Taki nadwrażliwiec mi się trafił. Obecnie jest już lepiej. Życie ją powoli uodparnia na stres.

No, ale nie o tym chciałam. Zaczęłam od artykułu. Okazuje się, że można sobie kupić miejsce w kolejce do specjalisty. Tak jak za dawnych czasów byli cinkciarze handlujący dolarami, tak dzisiaj handluje się miejscem do lekarza specjalisty. Według cennika podanego w gazecie kosztuje to 30 zł. Normalnie chore. Sztucznie przecież tworzy się w ten sposób kolejki. No, ale Polak nawet w kryzysie potrafi znaleźć sposób na biznes. Już sobie to wyobrażałam, jak krążą rejestracyjni cinkciarze i pod nosem tajniacko szepczą: „Gastrolog, gastrolog tanio”, „Kardiolog, kardiolog za 3 dyszki”.

Przy okazji dowiedziałam się, że jest takie „Porozumienie 1 czerwca”, które stworzyło „Instrukcję przetrwania w polskiej służbie zdrowia”(http://1czerwca.pl/). W XXI wieku, w kraju znajdującym się w środku Europy trzeba umieć przetrwać, kiedy się jest chorym. Nawiasem mówiąc taka instrukcja jest ciekawa. Na pierwszym miejscu informacja o samochodzie – „musisz posiadać sprawny samochód”, by dojechać do szpitala. Po drugie – „zapomnij o uprzejmości”, walcz, kłóć się i nie odpuszczaj. Normalnie wszystkie szkoły przetrwania się przy tym chowają. Po trzecie „nie daj się zbyć i odesłać”. Jak trzeba zębami wbij się w podłogę, ale nie daj się wykurzyć. Oczywiście, najlepiej byłoby skorzystać z pomocy znajomego lekarza, ale nie każdy ma takie chody. Musisz uzbroić się w cierpliwość, bo czekają cię gigantyczne kolejki. No, chyba że masz kasę, to pójdziesz prywatnie i po sprawie. Ale kto ją ma dzisiaj? Tylko nieliczni.

Nie uważacie, że to chore? Niestety na końcu tej instrukcji autorzy stwierdzają, że nie ma szans na poprawę, bo przecież dla polityków system zdrowia w Polsce to science fiction, oni leczą się w placówkach dla vipów, a to już przecież zupełnie inny świat, do którego zwyczajny Kowalski nie będzie miał dostępu nigdy, nawet w następnym wcieleniu.

I jak człowiek tak popróbuje powalczyć ze służbą zdrowia, to szlag go trafia. A politycy zamiast zajmować się poważnymi sprawami, wymyślają tematy zastępcze. Teraz może zaplanują nam niedziele…

0 myśli na “Kup pan miejsce w kolejce”

  1. Jest jeszcze inna strona kolejek u lekarza. Dużo ludzi umawia się na wizytę, a gdy mają nie przyjść to nie odwołują jej. I takim sposobem do specjalisty czeka się najmniej 3 miesiące, a są dni, gdy do jego gabinetu przychodzi tylko połowa zapisanych ludzi… Szkoda, bo przecież w rejestracji mogliby dopisywać na wcześniejsze terminy, które się zwolniły. Masa ludzi “olewa” na przykład kontrole po wypisie z oddziały, więc spokojnie mogliby się nie rejestrować, ale u nas jest tak, że każdy uważa, że ma prawo. I ma prawo też nie korzystać… Nie twierdzę, że to jedyny czy główny problem służby zdrowia, ale gdyby ludzie byli bardziej konsekwentni, to by część kolejek do specjalistów była dużo krótsza.

    1. Pewnie ten problem ze specjalistami jest bardziej złożony i wiele czynników ma tutaj wpływ. Nie ulega jedna wątpliwości, że system jest chory, a i my – pacjenci chyba czasami utrudniamy sobie wzajemnie życie.

  2. Bo szlachta w królewskich pałacach, a plebs w rynsztoku. ….
    Boże, jak ja się cieszę, że mojej małej nic nie jest…modlę się jeszcze by ten kardiolog nic nie znalazł, bo pójdzie się przekręcić.
    Państwo o nas dba, nie ma co. Będzie pewnie jeszcze gorzej. 🙁

  3. Świetny sposób na oszczędzanie na waszych przyszłych (albo raczej niedoszłych) emeryturach 😉 Mało kto dożyje, a jak dożyje się poprzeczkę podniesie i do roboty!
    😉

      1. Dajmy na to wiek emerytalny 67 lat. Gdyby człowiek oszczędzał sam 250 zł miesięcznie dożył by starości z 111 tysiącami na koncie i sam potrafiłby to sobie rozplanować. A tak skończy z ok 700zł, co miesiąc, bo po drodze musi utrzymać rzeszę urzędników. A jak nie dożyje by choć część wybrać to rodzina nic zwrotu nie dostanie. Z OFE przeniosą do ZUS-u i można pożegnać się z emeryturą. To wszystko zwyczajnie padnie, a wszyscy składamy się na utrzymanie mnożących się urzędników w imię dobra. Kradzież w biały dzień. Nie mówiąc o tym, że średni wiek życia to 69 lat.

      2. Wiesz, że… nie wiem. To się ciągle zmienia, koło 2018 mają dojść do 66 lat dla kobiet. Mnie to i tak mało obchodzi, bo emerytury nie jestem w stanie się dorobić. Trzeba mieć x lat składek, a ja mam już prawie 40 i składek zero.. 🙁

  4. Szczerze mówiąc mi już brak słów na to wszystko.Ja ostatanio byłam u dermatologa,bo strasznie mi włosy wypadają.Wprawdzie na czekanie nie narzekam,bo czekałam 3 tygodnie.Mogłam być przyjęta wcześniej,ale musiałabym kwitnąć przed przychodnią od 6 rano,jak nie wcześniej,a że nie była to sprawa pilna,to wolałam poczekać.Wkórzyłam się jednak,bo pani doktor zapisała mi trzymiesięczną kurację,gdzie jak się okazało,leki na jeden miesiąc kosztują ponad 100zł.Gały mi wyszły w aptece przy okienku i nie wykupiłam tych leków.Spróbuję sobie poradzić w inny sposób.

    1. A to ja miałam z włosami podobnie. Te leki od dermatologów są cholernie drogie. Też mi wypadały włosy (zresztą cały czas to robią), a dermatolog przepisał mi też kurację na 3 miesiące, ale jedna recepta to było 180 zł. Też nie wykupiłam, bo to chore, tym bardziej, że lekarz powiedział, że i tak mogą wypadać.

  5. Muszę się przekwalifikować – zostanę ” kolejkowym staczem ( kolejkową staczką ) ” jak to kiedyś bywało, tylko że ja będę zajmować miejsce w kolejce do lekarza specjalisty

    1. Też o tym pomyślałam. Ci ludzie podobno są nawet profesjonalni, mają bluzy ze swoim numerem telefonu i ofertę “kolejkową”. 🙂

      1. I w śpiwór trzeba się zaopatrzyć, żeby móc nocować pod przychodnią i w razie potrzeby być zawsze do dyspozycji klienta 🙂 Co w końcu z tym gravatarem?

        1. Odpuściłam. Nie miałam czasu się tym zajmować. Pojawiła mi się odpowiedź, że wysłali do mnie e-maila potwierdzającego i chyba gdzieś w eterze przepadł. Nie udało mi się, trudno.

  6. Mieszkam od kilku lat w Irlandii. Tutejszej służbie zdrowia też wiele można zarzucic ,na rezonans czekam już pół roku ale jedno udało im się wyeliminować,przynajmniej tu gdzie mieszkam-za nie odwołanie wizyty można zapłacić sporą karę . Lekarze rodzinni czy specjaliści nie pozwalają się olewać i nie tracą pieniędzy tylko dlatego że komus sie nie chciało czy załatwił sobie wizytę prywatnie. Prosty i bardzo skuteczny sposób.

  7. Ciężkie tematy poruszasz!
    Niedawno dyskutowaliśmy o systemie edukacji. Dziś służba zdrowia. Na ten temat mam takie zdanie – że nie chce mi się o tym pisać. Wioletta wspomniała, że lekarze w Irlandii nie pozwalają się olewać. Szkoda, że my – pacjenci nie mamy, takich instrumentów, żeby nie pozwolić olewać się lekarzom!!!!
    Zdrowa życzę!

    1. Temat trudny, ale czasami i nad takim trzeba się pochylić. 🙂 Zdrówko każdemu się przyda :), również życzę 🙂

Pozostaw odpowiedź ~Magdalena F. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *