Koniec z pisuarami

Czy w dzisiejszym świecie istnieje równouprawnienie? Wydawałoby się, że tak. Ale nic bardziej mylnego. Weźmy na przykład toaletę. Wiadomo, babki sikają na siedząco, faceci na stojąco. I jaka w tym sprawiedliwość? Gdybym ja chciała sikać tak jak facet, to owszem mogłabym, ale na pewno nie w tradycyjnej toalecie. Jedyne wyjście to jak za dawnych czasów na wsiach. Majtek kobitki nie nosiły, ale za to miały długie kiecki, które służyć mogły w razie co za namiot. Wystarczyło stanąć w odpowiedniej pozycji i można było sobie sikać na stojąco, nawet nikt by się nie kapnął, co w danej chwili robimy. No, ewentualnie pozostałaby po nas mokra plama. Ale kto by się tam przyglądał.

Nie myślcie jednak, że na mózg mi się rzuciło i teraz o sikaniu robię wpis. Jasność umysłu staram się zachować. Staram się, bo faktycznie nie wiem, jak długo jeszcze w tym stanie wytrzymam. Ostatnio w radiu powiedziano, że w Szwecji w toaletach zostaną zlikwidowane pisuary. Cel szczytny, bo ma to służyć równouprawnieniu. Wszyscy będą sikać na siedząco. Nie będzie żadnych wyróżnień dla płci męskiej. Ot, naród, który myśli o wszystkim i równouprawnienie zagonił już do toalety. Może jeszcze monitoring założą i jak ktoś uparcie będzie sikał na stojąco, to po wyjściu od razu zostanie srogo ukarany. Dobrze, że sramy (za przeproszeniem) w tej samej pozycji, to przynajmniej możemy to robić w spokoju tak jak dotychczas.

My – Polacy – też jesteśmy na dobrej drodze, choć pewnie do sikania bez dyskryminacji jeszcze nam daleko, ale za to w tworzeniu nazw żeńskich przeżywamy chyba renesans. Mamy już takie piękne twory typu „ministra” i „profesora”. I szczerze mówiąc, jak słyszę, jak bardzo co niektórym kobietom zależy, żeby je tak tytułować, to stwierdzam, że głupota chyba rozsiewa się samoistnie w mózgach niektórych feministek.

Równouprawnienie równouprawnieniem, ale zdrowy rozsądek to u nas chyba w deficycie. Mam wrażenie, że wszyscy dbają tylko o jakieś pozory. Feministki walczą nie wiadomo o co. Niby w telewizji mówią o tym, jak zmotywować kobiety do działania, że niby u nas z tym tak kiepsko. Sprawdziłam, jak to jest z takimi sloganami. Na stronie Stowarzyszenia Kongresu Kobiet kilka miesięcy temu znajdowało się ogłoszenie o tym, że poszukują wolontariuszy/wolontariuszek. Oczywiście postanowiłam się zgłosić, bo wydawało mi się, że jestem w stanie sprostać oczekiwaniom stowarzyszenia. Napisałam e-maila. Zgłosiłam chęć działania. I czekałam. I czekałam. Mijały miesiące. I tak sobie pewnie mogę czekać do usranej śmierci. Nikt mi nawet nie odpowiedział w stylu: „Dziękujemy, ale nie jesteśmy zainteresowani” albo cokolwiek, chociażby: „babo, pocałuj się w dupę, bo to ogłoszenie to tak dla picu”. No, i tak mnie właśnie zmotywowano do działania. Mnie jako kobietę. No, ale jak feministki zajmują się słowotwórstwem w stylu „ministra” i „profesora”, to faktycznie, lepiej może, że nikt na tego e-maila nie odpowiedział.

I proponuję jeszcze, by zrobić u nas tak jak w Szwecji, zlikwidować pisuary, toaleta to też odpowiednie miejsce do działania i wprowadzania równouprawnienia.

Ogłaszam konkurs na najlepszy pomysł, co można by było jeszcze zrównać ku sprawiedliwości i równouprawnieniu. Nagrodą będzie satysfakcja i być może wieczna sława. Może nawet Wasz pomysł ktoś kiedyś wcieli w życie, więc będzie czarno na białym, że to właśnie Wy jako pierwsi na to wpadliście. No, to teraz burza mózgów!

0 myśli na “Koniec z pisuarami”

  1. U nas też takie cudowne twory, jak “ministra” można usłyszeć. Koszmar po prostu… Co do załatwiania się na stojąco, wymyślono coś, co nazywa się LADY UP 😀 Mnie akurat to nie interesuje. Wydaje mi się, że kobiety walcząc o swoje prawa, zapędziły się w końcu za daleko, bo jednak naturalne różnice między płciami istnieją i będą istnieć, i nie ma sensu z nimi walczyć. Co innego, kiedy walczyły o prawo do głosowania, takie same pensje (jeszcze nieosiągalne), itp. Likwidacja pisuarów natomiast dyskryminuje mężczyzn, nie wiem komu one przeszkadzały? Czy to znaczy, że teraz toalety zrobią koedukacyjne? 😉

    Mój mąż mógł w pierwszym roku życia Laury pracować 2 godziny mniej dziennie wykorzystując tzw.godziny karmienia, bo ja nie mogłam z tego skorzystać.

    Chyba mam zbyt ubogą wyobraźnię, żeby coś wymyśleć 😉

    1. Nie spodziewałam się, że u Was też takie twory słowotwórcze powstają.
      To LADY UP zabrzmiało intrygująco. A jak to cudo wygląda? 😉
      Masz rację, teraz kobiety walczą już chyba tylko po to, by walczyć. Wychodzą z tego niesamowite głupoty, jakby chciały zatrzeć całkowicie różnice pomiędzy płciami. Pewnie, że równouprawnienie potrzebne jest w niektórych sferach życia, ale całkowicie przecież się nie da. Zyskałyśmy prawo do głosowania, do nauki, pracy, równych pensji (chociaż może nie do końca), ale też trochę przy tym straciłyśmy.

      1. To coś w rodzaju lejka, hihihihi…
        Produkuje to firma Jaguara, producent kubeczków menstruacyjnych (uch, cóż za nazwa… ale w użyciu są świetne).
        🙂

        1. Macie nawet kubeczki menstruacyjne? Boże, nawet trudno mi sobie to wyobrazić. 😉 A lejek do sikania brzmi ciekawie. Czego to ludzie nie wymyślą. Już nawet nie chcę wiedzieć, jak tego używać, bo w moim mózgu chyba się to nie pomieści. 😉

  2. A co do tego nieodpisywania, to właśnie ostatnio o tym czytałam taką dyskuję na jakimś forum, że dziwna sprawa, ale chyba tylko to jest jakaś niestety narodowa ułomność, że nawet jak komuś zadasz pytanie, albo jak gdzieś napiszesz i poprosisz o kontakt, to za przeproszeniem wszyscy mają cię w nosie. Bo właściwie po co odpisywać, jak można nie odpisać i będzie, że się albo zapomniało, albo był “taki natłok obowiązków” że nie dało rady zadzwonić lub odpisać. A ja sobie wtedy myślę, gdyby ja w pracy komuś nie odpisała albo nie oddzwoniła, to by mogło być kiepsko, a nawet bardzo kiepsko ze mną. I co z tym?
    To się oczywiście nijak ma do równouprawnienia, choć twierdzę, że daleko bardzo nam do tego, patrząc chociażby na to kto zwykle stoi na wyższych stanowiskach w hierarchii dużej większości organizacji…
    Jak by tak się dało całkowicie przekazać rodzenie dzieci facetom, to by było równouprawnienie! Tylko, czy ktokolwiek by tego chciał?

    1. Ciekawa sprawa z tym nieodpisywaniem, masz rację. Tylko mnie się wydaje, że jeżeli ktoś daje ogłoszenie, w dodatku szuka wolontariuszy, czyli ludzi, którzy za friko mają odwalić jakąś robotę, to wypadałoby chociaż podziękować za chęci. To chyba zwyczajny brak kultury. Tylko wkurza mnie, jak potem taka pani jedna z drugą w TV lamentuje, że kobiety są nieaktywne. Normalnie szlag człowieka trafia.
      A co do rodzenia dzieci, fakt, przydałoby się, żeby panowie nas odciążyli 😉 Podobno jakiś milioner obiecał dużą kasę dla pierwszego faceta, który urodzi dziecko. 😉

  3. Uważam, że decyzja o tym czy to kobieta czy mężczyzna urodzi dziecko powinna być efektem (wyłącznie) wewnątrz rodzinnej dyskusji między dwoma równoprawnymi podmiotami (żony i męża). I nikt inny nie powinien mieć nic do gadania (łącznie z naturą)!

  4. Wymyślać? Ani mi się śni. Bynajmniej feministką jestem z potrzeby chwili i z tego, że życie mnie do tego zmusiło niźli z przekonań. Nie przeszkadza mi gdy facet otwiera drzwi przede mną, ani to, że płaci za kawę, czy też inne pierdoły dnia codziennego jak targanie siat z zakupami, czy koszenie trawnika… wierz mi, nie muszę tego robić. Mogę sobie błyszczeć w swoich ślicznych nowych butkach na wysokim obcasie i głupio uśmiechać się gdy w mój dekolt stara się zajrzeć ten czy ów… nie żeby się im udawało, ale… nie jest to dla mnie poniżeniem. Może nie sprawia mi frajdy gdy ktoś gwizda za mną na ulicy, czy wrzeszczy “ej Ty”… bo na “T” to tramwaj staje, ale nie zdecydowanie – nadgorliwość gorsza jest od faszyzmu i choć nie dałabym zamknąć się w domu z pieluchami i garami, to jednak nie widzę siebie jako osoby negującej wszystko i zawsze, i z zasady to co męskie … przy jednoczesnym upodabnianiu się do mężczyzny 🙂
    Jestem i czuję się kobietą, i nie mam zamiaru tego zmieniać 🙂

    …ale zamiast likwidować pisuary, może ktoś dostawiłby choćby Toi-Toi na mieście, bo nic mnie tak nie wkurza jak szczanie po drzewach przez “mężczyzn” 😐

    1. Może wraz z likwidacją pisuarów pojawi się zakaz sikania na stojąco, to rozwiązałoby problem szczania po drzewach, no chyba że zaczną kucać, to wtedy co innego. 😉
      A tak a propos ja też lubię się czuć kobietą i wkurzają mnie te ortodoksyjne feministki, które na siłę chcą wprowadzać równouprawnienie tam, gdzie jest ono zupełnie niepotrzebne. Dlatego zastanawiam się do jakich jeszcze durnych pomysłów można dojść. 😉

  5. Chyba przez mę-szczy-zn 😉

    Znów coś ulepszają, kurza ich twarz! Nie mogę zamknąć tego paska “nie masz jeszcze własnego bloga? najwyższa pora by to zmienić!”, a żeby coś napisać musiałam wykasować najpierw “nazwę” i “adres-wymagany, itd.” 🙁

  6. Mnie też ten pasek wkurza, ciągle się pojawia, jak nie coś z dołu, to z boku, cholera człowieka bierze, bo jedno wykasuje, a tu drugie leci. 😉

  7. W meksyku podobno jest tak, że jak kobieta gdy rodzi trzyma w ręku sznurek, który jest przywiązany do woreczka z jajkami faceta, tak to ujmę grzecznie, i jak czuje skurcz, ma prawo za niego pociągnąć. I faceci dobrowolnie na to idą. To tak w ramach równouprawnienia. Nie wiem ile w tym prawdy, ale może to dobry pomysł?
    He he świat głupieje. Po co zabierać facetom sikania na stojąco skoro mogą to robić, ba nawet natura ich tak stworzyła, dała im bonus możliwości. Po za tym podobno żyjemy w czasach wolnego wyboru… więc to jest ubezwłasnowolnienie…. 🙂

    1. A jak przy okazji urwie, to drugiego dziecka nie będzie i ma spokój!
      😉
      Podejrzewam, że moja babcia chętnie by z tego skorzystała w swoim czasie (7 dzieci w ciągu 8 lat…)

  8. Klik dobry:)
    Lepiej niech te pisuary zostaną, bo i tak na stojąco będą sikać. A zawiasy w klapie trudno dostępne do czyszczenia, trzeba szczoteczką do zębów albo rozkręcać.

    Pozdrawiam serdecznie.

  9. Mężczyźni i tak będą sikać na stojąco i przy okazji lać na deski, na których potem będą siadały kobiety ( w przypadku wprowadzenia koedukacyjnych toalet ) Symbolem feminizmu stanie się obszczana deska klozetowa 🙂

    Oczywiście pozdrowienia dla Ciebie Aniu, bo dawno mnie tu nie było 🙂

    1. Cieszę się, że jesteś. Mam nadzieję, że już po przeprowadzce i teraz wracasz do blogowego świata. 🙂

    1. To chyba coś źle zrozumiałam. Myślałam, że się przeprowadzałaś i dlatego na tak długo zniknęłaś. 🙂

  10. Co do tego sikania-ja kategorycznie nakazałam całej mojej trójce-sikania na siedząco.Powiedziałam wprost że nie jestem “babcią klozetową”.Najpierw mąż się buntował,ale w końcu skapitulował.Teraz i już najmłodszy sika w ten sposób.A ja nie muszę się denerwować i co chwilę latać ze szmatą i pucować!

    1. A wiesz, że podobno to zdrowiej dla facetów. Mój tata miał niedawno operację na raka prostaty i lekarz tłumaczył jednemu facetowi, że dla zdrowia (dla profilaktyki) faceci powinni sikać na siedząco. Więc niechcący działasz prozdrowotnie na swoich mężczyzn. 🙂

  11. Dzisiaj przeczytałam ten wpis i komentarze tak mnie rozwaliły, że nie jestem w stanie nic wymyślić. A uwaga Sławka o suwerennej decyzji o porodzie to mistrzostwo 🙂

  12. Z tym sikaniem to chyba w ogóle było inaczej 🙂
    Tak jak pisałaś kobiety w tych długich kiecach sikały jak chciały 🙂 a faceci z braku innych możliwości i nieraz paradnego stroju musieli robić to na stojąco. W Chinach pierwsze sedesy pojawiły się już w XIV wieku. W Europie środkowej dopiero koło XVI. Od razu były pomyślane do siedzenia. Ale o ile kobiety zawsze raczej przykucały to faceci przyzwyczajeni do stania …. i tak im zostało, to taki atawizm 🙂 Na przełomie XIX i XX wieku ktoś wymyślił pisuar. Coraz częściej się spotykam, jak wyjeżdżam na wakacje, z karteczkami na których narysowany jest przekreślony facet sikający na stojąco, a jako prawidłowa postawa jest prezentowana karteczka z facetem siedzącym na muszli, no ale panom trudno w głowie to przestawić, że jak baby mają sikać i ze to takie gejowskie, a to chodzi o higienę, o nie sikanie na deskę, obok, czy opryskanie jej itp…

    1. Wiesz, ale do wszystkiego można dorobić odpowiednią ideologię. 🙂 To sikanie na stojąco podobno też dla facetów jest zdrowsze. Mojemu ojcu tak lekarz powiedział, ze to niby taka profilaktyka przed rakiem prostaty. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *