Morderstwo w afekcie? Czemu nie?

Wiem, wiem, wiem… Zaniedbuję to miejsce tak potwornie, że wstyd. Wstyd nawet za każdym razem łajać się publicznie. Ale przyznam szczerze, że po COVIDzie wciąż miałam problemy ze zdrowiem. Od czwartku biorę antybiotyk i kilka innych leków. Na szczęście lekarz z diagnozą i lekarstwami trafił w punkt, bo już po dwóch tabletkach antybiotyku poczułam znaczną poprawę. Mam więc nadzieję, że idzie ku dobremu.

Przez to, że człowiek był byle jaki, to nic się nie chciało. A tym bardziej, że seniorka daje nam nieźle popalić. W zeszłym tygodniu wyprosiła mi koleżankę z domu, bo “przecież czas robienia obiadu i nie zdążysz”. Myślałam, że uduszę, bo koleżanka nie bardzo znała zwyczaje babci i szybko zawinęła się do domu. A kiedy zwróciłam babci uwagę, że to mój dom i to ja decyduję, co w nim robię i z kim się spotykam, to z uśmiechem na twarzy, w dodatku patrząc mi prosto w oczy, rzuciła:

-Siedziała baba godzinę, to trzeba było pogonić!

Żadnej skruchy, przeprosin, nic. Sławkowi oczywiście mówiła, że przecież to z miłości do nas, bo tak bardzo nas kocha. Czasami więc chcielibyśmy, by kochała nas mniej, ale pewnie to niemożliwe. Tak więc seniorka nie czuła się winna, więc nie czuła też, że powinna za cokolwiek przepraszać. Ponadto postawiła na swoim i o piętnastej z zadowoloną miną pałaszowała obiad jak gdyby nigdy nic.

A ja się zastanawiałam, czy morderstwo w afekcie uszłoby mi płazem. Jak myślicie?

6 myśli na “Morderstwo w afekcie? Czemu nie?”

  1. Czy by ten afekt uszedł płazem to nie wiem, ale fakt, że trzymasz go na wodzy budzi mój wielki podziw. Jedno jest pewne: gdyby to ode mnie zależało , to Babcia o piętnastej nie wtranżalałaby obiadu, bo by go zwyczajnie nie było i już. Też z uśmiechem.
    Czy ta kobieta widziała w życiu coś więcej niż czubek własnego nosa?
    ps.
    wybacz emocjonalny wpis, mam nadzieję, że Cię nie uraziłam

    1. Oczywiście, że mnie nie uraziłaś. Ale fakt jest faktem, że babcia była, jest i pewnie będzie skupiona wyłącznie na sobie. Smutne to, ale niestety prawdziwe. 🙁

  2. Zawsze myślałam, że ludzie na starość robią się tak egocentryczni, ale to chyba jednak kwestia charakteru. Nie dalej jak dwa dni temu byłam u mojej babci (95 lat) i ona dla odmiany ciągle za wszystko przeprasza, że nie słyszy, że nie widzi dobrze, że nie jest już tak szybka jak kiedyś, że nie ma moich ulubionych ciastek żeby poczęstować, że w ogóle żyje. Przesada w drugą stronę, ale z Tobą bym się nie zamieniła. W razie co, zrzucimy się na prawnika 😀

    1. Ha, ha 🙂 No, moja babcia zawsze miała niezły charakterek. Ja dość niedawno sobie uzmysłowiłam, że nigdy z nią nie spędzaliśmy świąt. Do nas nie chciała, a nas znów nigdy nie zaprosiła.

Skomentuj Norka Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *