Bolało jak…

Miałam bardzo pracowity tydzień. Odchodziłam od laptopa około dwudziestej drugiej. Poprawiałam pierwszy tom sagi, ale mogę na chwilę odetchnąć, bo poszedł do redakcji, a zaraz powędruje do konsultacji merytorycznej. Przed nią największa trema. Wierzę jednak, że dzięki temu nie znajdą się w książce błędy merytoryczne.

Wczoraj za to postanowiłam złożyć półkę w piwnicy. Kupiłam coś dziwnego, bo bez skręcania. Jak otworzyłam pudełko, to już wiedziałam, że przy układaniu tych puzzli można się nieźle pokaleczyć. Stelaż był aluminiowy, wszystko było ostre, więc… musiało się skończyć wypadkiem. Rozharatałam paluch tak, że krew lała się jak ze świniaka. Cała umywalka zalana. Bolało jak jasna cholera. Nawet się zastanawiałam, czy nie trzeba tego szyć, ale wylałam butlę wody utlenionej i założyłam opatrunek. Wieczorem zmieniałam. Oczywiście wszystko się posklejało i znów bolało jak nie wiem co. No, ale mam nadzieję, że się zagoi. Za to na Sławka podziałało to motywacyjnie, bo jak wrócił z pracy, to od razu mi półkę skończył składać i jeszcze przymocował ją do ściany. Teraz mogę zrobić porządek ze słoikami, bo nie miałam gdzie ich układać. A zarzekałam się kiedyś, że nie będę robić żadnych weków. Zarzekałam jak żaba błota.

W tym roku mamy pierwsze swoje ogórki, więc kiszę i robię korniszony. Swoje to swoje. Bez żadnych nawozów i ulepszaczy. Dżemików też kilka się przyda, więc też zrobiłam już z truskawek i z truskawek i rabarbaru. Będą jeszcze obowiązkowo powidła śliwkowe – moje ulubione. Półka więc się przyda.

Robicie jakieś przetwory na zimę?

4 myśli na “Bolało jak…”

  1. Ja robię ciężkie kilogramy truskawek,wiśni i pomidorów. Ogórki robi siostra bezpośrednio na działce w butelkach 5 litrowych po wodzie. Śliwek niewiele, bo jakoś u mnie najmniej schodzą, kilka słoiczków z kakao a la nutella. I pierwszy raz nalewkę z wiśni robię. U nas w tym roku zaraza na koprze,działkowicze kupują w sklepie koper 🙂 Pomidory też coś trafiło,więc będę kupowała na przetwory. Sałatki jesienią zobaczymy jeszcze,zobaczymy co dotrwa do tego czasu.Bo dziwny rok w ogródku. A co do sagi to ile tomów planujesz? A co do półki to czemu sama się brałaś ?

    1. U nas koper się udał, ale tylko dlatego chyba że sam się zasiał tam, gdzie chciał. 🙂 Saga będzie miała 3 tomy. A do półki się zabrałam, bo mąż ciągle w pracy i nie miał czasu, więc wreszcie poszłam do piwnicy, by ją złożyć. Na szczęście palec się goi, a półka złożona przez męża. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *