Ręce opadają

Wiecie co? Ręce mi dziś opadły. Moja babcia wczoraj doznała oświecenia, że jak epidemia, to zaraz zabraknie leków albo zamkną apteki, a jej się właśnie kończą. No to wystraszyłam się również i choć zakładałam, że posiedzę w domu, to jednak odziałam się i ruszyłam do miasta. Pieszo, bo i dla zdrowia spacer dobrze zrobi, a i nie wiadomo, czy jeździć autobusem, czy nie.
Poszłam do apteki, a tam szok, bo kolejka straszna. Ogonek wił się na zewnątrz. A nie mogłam iść do innej, bo mam rozpoczętą e-receptę właśnie w tej. Stanęłam w ogonku. Wokół sami seniorzy, którzy mieli siedzieć w domu. No, ale czekam, bo przecież faktycznie babcia bez leków długo nie pociągnie. Kupiłam! Wróciłam do domu i pytam, gdzie jej schować. Babcia pokazuje szufladę. Otwieram. A tam! Noż! Wszystkie znane wulgaryzmy cisnęły mi się na usta. Zapas na co najmniej trzy miesiące! Pytam więc seniorkę, dlaczego mnie okłamała, a ona z beztroską w głosie, że naprawdę już nie ma w koszyczku, z którego codziennie przyjmuje, i nie ma już w torbie!
– W torbie? – pytam w ciągłym szoku. A wtedy babcia ciągle w beztrosce pokazuje mi torbę, w której zawsze trzyma zapasy. A tam co? Tylko dwa opakowania jakiegoś leku. Fakt, że napoczęte, więc można było wpaść w panikę.
Ręce mi oczywiście opadły, a krwiożercze instynkty kusiły, by przegryźć komuś tętnicę.
– Jeszcze mogłabyś pójść i ciasteczka mi kupić – odezwała się nagle babcia. – Bo też mi się skończyły.
– O, nie! Żadnych ciasteczek. Kwarantanna, siedzimy w domu i nie włóczymy się po mieście!
I jeżeli wszyscy postanowili robić zapasy leków tak jak babcia, to zaraz nie tylko będzie brakować papieru toaletowego.

11 myśli na “Ręce opadają”

  1. Też wczoraj poszłam do apteki po zapas leków dla babci (naprawdę jej się kończą, pilnuję tego), a na drzwiach apteki kartka z napisem: “W środku mogą przebywać tylko 4 osoby”, w związku z czym stałam z innymi na wietrze w przepisowej odległości 1 metra 😉
    Życzę zdrówka i cierpliwości <3

  2. Nie wiem ile babcia ma lat, ale…czy nie należało najpierw sprawdzić zapasy leków babci? Mąż czekał tydzień na receptę, bo lekarz
    rodzinny trzyma dwie sroki za ogon; u nas dwa dni, a trzy dni w Czechach urzęduje; o czym wcześniej nie wiedzieliśmy. W aptece nie było kolejki, dlatego udało mu się zrealizować receptę bez problemu.
    W naszych sklepach też nie straszą puste półki; już kiedyś uległam panice i kupiłam zapas mąki, makaronu i kaszy- nigdy więcej, bo przyniosłam ze sklepu z towarem mola mącznego. Zapasy są usprawiedliwione, gdy ma się dzieci w rodzinie; zaś dorośli przeżyją choćby o chlebie i wodzie 🙂

    1. Na pewno należało, tylko że babcia nigdy prawdy nie powie, a ja nie chciałam przeszukiwać jej pokoju. O istnieniu torby z zapasami nie miałam pojęcia. 🙂

      1. Małe przeszukanko by ją trochę ostudziło 😉 Kto wie co byś znalazła?! Dziwię się, że przy tych akcjach jakie funduje Wam seniorka nie sprawdzasz WSZYSTKIEGO, co ona mówi. Nawet jak mówi, że nazywa się tak i tak to powinnaś sprawdzić z dowodem osobistym. Ja bym sprawdzała 🙂

    1. Też nie do końca wiem, czy stres, bo moja babcia raczej wydaje się beztroska. Chyba nie zdaje sobie sprawy z zagrożenia.

  3. Jestem na stałych lekach, nie robię zapasów, ale z drugiej strony boję się o ich dostępność. U nas w części aptek towar wydawany jest przez okienko. Z tego co się orientuję, rozpoczętą realizację e-recepty w jednej aptece, można kontynuować w innej. W systemie komputerowym będzie odznaczone jakie leki i ile opakowań wydano.

    1. Tak, ale jeżeli zaczęliśmy lek w jednej aptece, to ten sam lek musimy dokończyć w tej samej aptece. Ale każdy lek można kupić gdzie indziej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *