Kiedy przychodzi niepytana…

Choróbsko mnie trzymało tydzień, więc przepraszam za brak chęci ruszania ręką i nogą.

W tym czasie odbyłam kilka rozmów na temat depresji. To efekt “Niebieskich motyli”. Często  na depresję (zresztą nadużywane słowo) patrzy się stereotypowo. Chory ma się wziąć w garść, ogarnąć i nie marudzić. A to tak nie działa. Chyba tylko ten, kto miał do czynienia z depresją, rozumie, że to nie tak. Człowiek ma poczucie pustki, osamotnienia, boli go niemalże całe ciało, czuje strach przed kontaktem z innymi ludźmi, strach przed życiem itp. Zresztą każdy może to odczuwać inaczej, ale przy tym wszystkim można się uśmiechać i sprawiać wrażenie zdrowej osoby. Szczególnie na początku. A pozory mylą (często przybieramy strukturalne barwy jak tytułowe motyle).

Oczywiście nieleczona depresja może doprowadzić do tragedii. Moja pani psychiatra powiedziała, że nieleczona depresja i nerwica mogą również doprowadzić do chorób otępiennych w młodym wieku!

Najlepsze rozwiązanie to oczywiście pójść do lekarza i do terapeuty. Podobno można to przejść bez leków, ale ja przyznam, że nie bardzo wierzę, że przy zaawansowanej depresji można się bez nich obejść. Ale to moje zdanie. Wiem, że leki mi pomogły. Po pół roku ich stosowania włączyłam terapię. I kiedy po dwóch latach zakończyłam branie tabletek, terapia ciągle trwała.

Warto nie demonizować leków podawanych przy depresji (a często to się robi, narosło wokół nich wiele mitów). Trzeba podejść do tego jak do zwykłej choroby i walczyć. Depresja nie pyta, po prostu przychodzi i obezwładnia człowieka.

A ja oczywiście polecam “Niebieskie motyle” – i nie bójcie się, bo nie ma tam moralizowania, straszenia. Główny wątek jest kryminalny, więc mam nadzieję, że jest ciekawie.

5 myśli na “Kiedy przychodzi niepytana…”

  1. Aniu, nie mam doświadczeń z depresją, tą prawdziwą. Myślę, że problem w tym, że nadużywa się tego słowa przy byle “dołku”, a potem lekceważy osoby z prawdziwą depresją, która wymaga leczenia farmakologicznego. Jakiś czas temu ludzie nauczyli się nazywać depresją jakiekolwiek wahania nastroju, przy których wystarczy rzeczywiście “wziąć się w garść”, czy “ogarnąć”. Oczywiście ze szkodą dla osób naprawdę chorych. Granica jest naprawdę trudna do zauważenia. 🙁

    1. Oczywiście i dlatego trzeba udać się do lekarze. Chyba on może tylko postawić prawidłową diagnozę.

  2. Na depresji się nie znam, ale “Niebieskie motyle” przeczytałam i jestem szczerze zachwycona! Mam wrażenie że z każdą kolejną książką coraz bardziej pokazujesz swój talent i kunszt – piękny język polski, czyta się z przyjemnością, do tego ciekawa i wciągająca historia, mnóstwo wiedzy i ciekawostek, temat poważny, ale jak w życiu – bywa i zabawnie, i smutno… ciężko się oderwać! Widać, że do każdej książki się przygotowujesz i wkładasz w to dużo serca i pracy. Podziwiam i czekam na jeszcze! Takie książki czyta się z przyjemnością 🙂

  3. Leki wspomagają fizis – po prostu. Leki sprawiają, że dajemy radę wstać rano z łóżka. Od tego się zaczyna leczenie zaawansowanej depresji – zyskać siły na cokolwiek.
    Szkoda, że tak mało osób to rozumie.
    “Ona bierze PSYCHOTROPY!” – no tak, żeby jakoś funkcjonować. Iść do pracy, robić swoje.

    Tak sobie myślałam niedawno nad tym wszystkim, bo też choruję. I wydaje mi się, że depresja zaczyna się wtedy, kiedy już się nie daje rady w pojedynkę. Kiedy już się jest w takim bagienku, że samemu, bez pomocy, wyjść nie sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *