Należę do mniejszości

Muszę się przyznać do dość nietypowych skłonności. Ludzi o podobnych zamiłowaniach w naszym kraju jest tylko 39%. Mianowicie, mam naturę podglądacza. Tak. Niestety. Uwielbiam podglądać innych ludzi. Wiem, co myślicie, że na jakiegoś zboka trafiliście i czas stąd znikać. Ale niestety tak ze mną jest. Podniecają mnie historie innych ludzi. Uwielbiam zagłębiać się w ich uczucia i myśli. Przeżywam je za nich. I jest mi tak dobrze… Chociaż nie. Czasami się denerwuję, że są tak durni. Czasami boję się, że zrobią jakąś głupotę, że nie osiągną celu lub ich losy jakoś nieoczekiwanie się skomplikują. Czasami też pękam ze śmiechu albo płaczę. Ale jak są emocje, to jest mi tak dobrze, że prawie nic więcej nie potrzeba.

To jest jak nałóg. Nie mogę przeżyć dnia bez takiego „podglądactwa”. Teraz obserwuję pewnego faceta, który ma żonę w Izraelu i kochankę w Polsce. Skurczybyk znalazł sobie kapitalne alibi. Udaje agenta do zadań specjalnych. I tak sobie bezkarnie kursuje pomiędzy dwiema kobietami. Wiadomo agent musi utajniać wiele informacji, musi wyjeżdżać, spotykać się z ludźmi itp. A one to łykają. Przed agentem obserwowałam policjantów próbujących wykryć, kto popełnia zbrodnie na kobietach, wycinając im na żywca macice. Jeszcze wcześniej podglądałam pewnego chłopca. Wiem, to już brzmi pedofilsko, ale nie mogłam się oprzeć. Chłopiec miał problemy gastryczne i puszczał bąki w nieoczekiwanych sytuacjach. A wiadomo, dziewczyny bąków nie puszczają, więc było mu wstyd. Dziewczyny zawsze ładnie pachną.

Muszę się przyznać do tego, że tak sobie obserwuję i podglądam już od bardzo wielu lat. I kurczę, w ogóle mi nie wstyd! Osiągam taką satysfakcję, że ziemia drży!

Ostatnie badania wykazały, że takich jak ja jest w naszym kraju 39%. Mało nas, nie ma co. W Czechach jest takich maniaków około 90%. Są siłą. U nas ciągle w mniejszości.

Podobno więcej osób chętniej pokazuje swoje życie niż podgląda. Paradoks? Nie, przecież w naszym kraju absurd jest na porządku dziennym, więc jest okej. Jakbym obudziła się któregoś pięknego dnia w normalnym kraju, chyba bym się nie odnalazła.

Pokazywać swoje życie i tworzyć historie jest jednak trudno. Trzeba mieć zdrową wątrobę i mocną głowę. Stasia Grochowiaka podobno wykończyły kolorowe „napoje”, Witkacy chodził prawie zawsze nawalony, Władzio Broniewski był nałogowcem, podobnie jak Mareczek Hłasko i wielu innych. Oj, Hłasko to miał zdrowie. Ja takiego nie mam. Pozostaje mi więc proceder obserwowania i podglądania. Nie jestem przecież ekshibicjonistką. Toż to dopiero zboczenie! Tylko cholera jasna, mam wrażenie, że jednak w stronę tego ekshibicjonizmu lekko skręcam i wyskakuję tu na Was co dzień nago, odsłaniając od czasu do czasu płaszcz i krzycząc „ŁAA!”. Tak z zaskoczenia, żeby lepsza podnieta była.

Wczoraj mieliśmy Światowy Dzień Książki, więc orgię miałam. Duchową, żeby nie było. W końcu książki powstają dla tych marnych 39% zboków takich jak ja. No, chyba że Wy też do tych dziwaków się zaliczacie. Wtedy raźniej. Bo w kupie. Aż chce się krzyknąć: „Kupą, mości panowie, kupą!” i zwiększmy ten odsetek zboków do następnego badania!

0 myśli na “Należę do mniejszości”

  1. Była kiedyś taka piosenka…”każdy ma jakiegoś bzika..”Ale jeśli to bzik nieszkodliwy to ok.Pamiętam jak weszły na ekrany programy typu Big Brother,Bar-przecież prawie wszyscy oglądali Gulczasa,Kaludiusza i innych -ja też byłam fanką BB-ale tylko pierwszej emisji bo później już mi przeszło.Co do pokazywania własnego życia-oj pokazują-co niektórzy nawet bez krępacji.Miałam koleżankę która na NK dodawała zdjęcia i podpisy-to mój nowy dom,a to moje bmw do pracy,a to moje bmw na co dzień.Mogę być posądzona o zazdrość-ale niestety raczej mało kiedy mam to uczucie.Natomiast ktoś może to wykorzystać np.złodziej.Ale ja też mam bzika-codziennie rano się ważę-wstaję,idę do kuchni,odpalam czajnik i wyciągam wagę-jak mi ubyło chociaż 10 dkg to gęba od ucha do ucha,a jak nie- to już łacina leci…i tak już od dwóch lat…

  2. Faktycznie pierwszą edycję BB wszyscy chyba oglądali. Ale wtedy to była nowość. Jest w nas coś takiego, że lubimy podglądać innych, nie?
    A co do bzików… Z tym ważeniem też tak mam. Cholera jakaś z tą wagą. Niestety ja mam ostatnio 1,5 kg w górę. Muszę się wziąć za siebie, bo od tego się zaczyna, a potem trudno zapanować. 🙂

  3. Hahaha! Dobre!!! 🙂 🙂 🙂 i tylko 39%??? Myślałam, że jest nas ciut więcej…. W moim domu “czytaczy” jest 100% 🙂 Ale muszę przyznać się do WIELKIEGO, CIĘŻKIEGO grzechu: właśnie wczoraj (!) oddałam książki do bilbioteki i nie wyporzyczyłam nic w zamian……….. NO!!! Dla mnie to szok! A jedyne wytłumaczenie na swoją obronę -> wczoraj zaczęły się ezgaminy gimnazjalne mojej córy i nie jestem w stanie nic innego przetrawić….. Ale to minie, prawda?

    1. Oj, rozumiem, co czujesz. W tamtym roku to przeżywałam. Nie dość, że te egzaminu już są tak durnowate, to jeszcze własne dziecko je zdaje. 😉 Drugi stres będziesz miała w czerwcu, kiedy będą podawać wyniki. Pamiętam, że można było je sprawdzić w internecie, dzień chyba przed rozdaniem świadectw. Wpisałam pesel córci, a tam wyskoczyła informacja, że nie ma takiego dziecka w ewidencji. Przeżyłam szok, zadzwoniłam aż do szkoły, bo już myślałam, że może pesele pomylili albo coś, ale okazało się, że system mieli w OKE tak obciążony, że wiele osób miało takie informacje i też dzwoniło w panice do szkoły. No, ale potem to sama rozkosz, delektowanie się wynikami. 🙂 Oprócz matematyki (bo to niestety słaby punkt) wszystko ponad 90%. Byłam dumna mama. 🙂 Życzę również dumy z pociechy 🙂

      1. No brawo (choć po fakcie 🙂 ) ale duma zostaje na zawsze! Niestety, już wczoraj wiedziałam, że na historii moją córę ZJADŁ stres… TOTALNIE! Popełniła przynajmniej 4 “głupie” błędy właśnie przez mega wielki stres… trochę żal, ale to już było… Pierwsze koty za płoty… Zobaczymy jak będzie dziś… A o czerwcu nawet nie chcę myśleć…. 😉

        1. Moja też źle reaguje na stres. Zresztą totalna głupota, żeby 15-latki zdawały przez 3 dni egzaminy i to z ilu przedmiotów. Ja bym tak jednego ministra z drugim posadziła i ciekawa jestem, jak by mu poszło.

  4. Czasem nos świerzbi by go gdzieś wcisnąć. Na pewno dobrą teściową będziesz hi hi 🙂
    Chociaż jedyne wścipstwo jakie mam, i mogę uznać za to mniejszościowe zboczenie, to blog. Wciskam się w czyjeś zdanie, tak jak teraz właśnie, ale pozwalam na to też na własnym blogu 🙂 chociaż kto chce to ma darmowe kino wieczorem, gdyż nie zasłaniamy firanek, a nasze kłótnie słychać na całej klatce:) Reszta jakoś mija obok np ostatnio dowiedziałam się, ba zobaczyłam, jak sąsiadka schodzi (turla się prawie) ze schodów z wielkim brzuchem, a dała bym sobie uciąć rękę, że dwa miesiące temu miała płaski… Wczoraj urodziła, a termin miała na 15.04. Cóż, mijaliśmy się tyle razy, a mój nos tego nie wywęszył 🙂 mąż też nie wiedział, ale moja teściowa wiedziała i to ona powiedziała, że już był finał. Ciekawe….

    1. A że dobrą teściową będę, to nie ulega najmniejszej wątpliwości 😉 Wierzę w siebie. Chociaż nie wiem, jak to zniesie mój przyszły zięć 😉

  5. Niezła jesteś.Ja też uwielbiam podglądać “policjantów próbujących wykryć, kto popełnia zbrodnie na kobietach, wycinając im na żywca macice.”-Tess Gerritsen;)Takie właśnie thrillery mnie kręcą,ten dreszczyk emocji,ta adrenalina…Niestety chyba już wszystkie książki tej autorki przeczytałam.Cobena też lubię:)Takie podglądnie,chyba nie jest aż takie groźne?:)

    1. Mam nadzieję, że nie jest groźne, choć szkoda, że nie można nim zarazić innych. 😉 Po Gerritsen sięgnęłam po raz pierwszy, ale na pewno to powtórzę. Niestety mam teraz niedługo egzamin i muszę przysiąść fałdów.

      1. No jak nie można zarazić??? MOŻNA-MOŻNA!!! 🙂 ja się ciągle zarażam (choć to juz wirus przewlekły-czy jakoś tak), ale jest jeszcze wielu do zarażenia 🙂 takich “świeżych” 🙂 🙂 🙂 np. moja Mama – już prawie na emeryturce i co? i się zaraziła!!!! 🙂 🙂 🙂 A wcześniej Jajo 🙂 i “Małż” (bo przez lata nie miał “druku” w rękach, więc można go uznać za “świeżego zarażonego”) ……….. tylko mój Tata wyjątkowo o(d)porny………. cóż ……. woli grzebać w ziemi (od rana do nocy).

        1. To tak jakbym widziała mojego tatę, też trudno go zarazić. No, ale zobacz, że 61% społeczeństwa jakoś jest uodporniona. 🙂 Mnie udało się zarazić tylko moje Jajo 😉 Mężuś był już zaatakowany przez wirus, kiedy go poznałam. 🙂

      2. Gerritsen bardzo polecam:”Skalpel”,właśnie “Chirurg”,”Dawca”,”Sobowtór”,te książki bardzo wciągają,czasem przez nie obiad zaniedbałam,a z mężem się kłóciliśmy,kto pierwszy czyta daną książkę i poganialiśmy jeden drugiego,żeby szybciej cczytał:)Można powiedzieć,że trochę zaraziłam męża do książkek,bo on nigdy nie miał zabardzo czasu na nie,ale zaczęło się właśnie od Gerritsen;)

        Ja bardzo lubie thrillery medyczne-mocne,jeśli ktoś zna fajne tytuły,to proszę się podzielić!:)Lubię też historie prawdziwe,arabiki itp.

        1. To mogę Ci polecić Kathy Reichs “Poniedziałkowa żałoba”. Podobno to inspiracja dla serialu “Kości”. Serialu nie oglądałam, ale właśnie to taki thriller medyczny. Bo pewnie książki Simona Becketa znasz “Chemia śmierci”, “Zapisane w kościach”…
          A dziś o 22.45 będę w TVN Style 🙂 Właśnie przed chwilą się dowiedziałam. 🙂

          1. Nie znam tych książek i autorów,ciekawe,czy mają je u mnie w bibliotece.Książki w sam raz do szpitala;)

            Dzięki za informację,a kiedy będzie jakaś powtórka?Lub może w internecie będzie można Cię zobaczyć?

          2. Podejrzewam, że będzie w internecie. A oni też jakoś chyba w weekend powtarzają. Bo trochę późna godzina, nie?
            A książki faktycznie świetne do szpitala 😉

          3. Dla mnie też. 🙁 O tej godzinie zawsze już śpię. No, ale chyba dzisiaj muszę wytrzymać.

          4. Zapomniałam o tej serii, też jest super, tylko to nie są thrillery medyczne. Jednak wciągają 🙂

  6. U nas też 100%, choć Laura na razie sama nie czyta. Gio za to pochłonął ostatnio w dwa wieczory “20000 mil podmorskiej żeglugi”, co prawda w wydaniu dla dzieci, ale podsuwam mu wersję normalną “Podróży do środka Ziemi”. Jak tylko znajdę trochę czasu, to z przyjemnością przeczytam sobie “Dzieci kapitana Granta”. Jak widać, klasyka na tapecie.
    😉

    1. Klasyka jest zawsze dobra. 🙂 Cieszę się, że dołączacie do tego grona 39% “zboków”, którzy nie mają co robić, więc czytają 😉 Chociaż Twoje dzieci nie tylko na polskie statystyki mają wpływ. 😉 A tak przy okazji, nie wiesz, jak procentowo wygląda czytelnictwo we Włoszech?

      1. Trochę lepiej, 46%. Ale za czytające uważa się już osoby, które przeczytały JEDNĄ książkę w ciągu roku…

        Wycinanie macic na żywca skutecznie zniechęca mnie od tej autorki.
        Choć Cornwell mnie nie odstręczyła sekcjami, miała dużo szacunku dla ofiar.

        I jak wyszedł program?
        😉

    1. I słusznie 😉 Dzisiaj o 22.45 na TVN Style jest program z moim skromnym udziałem. Nie wiem, czy powinnam o tym powiadamiać, ale może ktoś chciałby rzucić okiem. Mam tremę 😉

    1. Tylko proszę, się nie wystrasz. Program chyba nie będzie pasjonujący. Już się boję. Może lepiej nic nie pij w trakcie, bo jeszcze się zakrztusisz… 😉 albo może lepiej pij, dużo 😉 O, rany, trochę się denerwuję, bo nie wiem, jak oni to powycinali 🙂

  7. Ło matko – ale nerwy! 🙂 Spokojnie Aniu – jestem pewna, że wszystko będzie super 🙂 a nawet bardziej! A winko piję od wielkiego święta, więc dziś sobie nie odmówię – bo to przecież pierwszy raz będę oglągać kogoś znajomego w TV! WOW! Ale się cieszę! Fajne uczucie.

    1. Przed godziną zadzwoniła do mnie dziennikarka z informacją. też jestem zaskoczona, że tak mi powiedzieli w ostatniej chwili. Rodzina nieprzygotowana 😉

  8. książki, książkami, ja mam manię przyglądactwa się żywym ludziom, a wczoraj… cóż, nie wiem, czy powinnam o tym napisać notatkę czy nie ;l 😉

    1. Pisz koniecznie! 🙂 A żywym ludziom też lubię się przyglądać, podsłuchiwać rozmowy w tramwaju. Toż to skarbnica tematów do pisania, sam człowiek by pewnie niektórych rzeczy nie był w stanie wymyślić. 😉

  9. To zazdroszczę bezstronności. Gdybym zobaczyła jak jeden drugiego oszukuje nie spałabym po nocach. Biłabym się z myślami-powiedzieć czy nie. Nie potrafię patrzeć na sytuacje, które są niemoralne i obserwować czyjeś sztuczne szczęście bowiem żyje w nieświadomości. Jeśli chodzi o mnie-chciałabym wiedzieć. Bo nie lubię żyć w nieświadomości. Lepsza gorsza prawda niż żadna.

    1. Ja pisałam o książkach… 😉 Obserwuję życie, ale to zapisane, dlatego na końcu wyjaśniam – Światowy Dzień Książki 🙂

  10. Chyba też jestem podglądaczem ! Jak dla mnie to normalne podejście do życia, wobec czego też jestem zbokiem. Dzięki za tego bloga. Dzięki niemu poczułem się normalniej i we wspólnocie aż 39 %.

  11. Nigdy nie oglądałem programów typu BB podglądanie innych uważam po prostu za obrzydliwe………………………..
    Brzydzę się podglądaczmi………………….
    I nie wstydzę się do tego przyznać
    Tomasz Gębarowski

  12. Jak dla mnie to co robicie jest gorsze od ekshibicjonizmu, ludzie nie lubią gdy ktoś ich obserwuje i mają święte prawo do niedzielenia się z innymi swoimi wzlotami i upadkami, dla mnie było by to UPOKARZAJĄCE gdyby ktoś wpierdzielał się z lornetką w moją strefę sacrum -.- gdybym miał problemy gastryczne i ktoś obcy interesował by się tymi, moimi problemami. Swoją drogą jestem na 100% pewien, że w tych 39% jest ponad 30% kobiet, z czego bierze się Wasze zainteresowanie cudzym życiem?

    1. Wiesz, raczej książek nie czyta się przez lornetkę. To o czytaniu jest! Światowy Dzień Książki w zakończeniu nic Ci nie podpowiedział? A fakt, że wśród tych 39% większość to kobiety, bo więcej czytają niż mężczyźni. I jeszcze nastolatki 😉 A mężczyźni raczej nędznie wypadają w statystykach, co niestety znajduje potwierdzenie w różnych miejscach 😉

Pozostaw odpowiedź ~Magdalena F. Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *