Po co komu chaos?

Jechałam wczoraj autobusem do rodziców i siedziałam obok dwóch nauczycielek. Panie rozmawiały o chaosie w szkole, o bałaganie związanym z podstawą programową, ale też o ogromnym sukcesie polskich gimnazjalistów w badaniu PISA. I aż żal serce ściskał.

Pracowałam w szkole 17 lat i na pewno zgadzam się z tymi paniami, że nauczyciele zawsze mieli pecha do ministrów. Jakby za karę to stanowisko było przydzielane. A reformy na kolanie to chyba norma. Chaos goni chaos. A jedyne co potrzeba szkole, to stabilizacja. Mamy naprawdę bardzo wielu mądrych nauczycieli i oni dadzą radę ze wszystkim, tylko ważne, żeby mogli spokojnie pracować (a nie produkować papiery).

Jeżeli chodzi o gimnazja, to niestety przyjęło się, że to “gimbusy” i “gimbaza”. A ja przyznam, że w mojej karierze nauczycielskiej najbardziej twórczy czas dla mnie jako nauczyciela, to moment, gdy pracowałam w gimnazjum. Owszem, kłopoty były, bo pewnie zawsze będą z nastolatkami, ale to czas, kiedy dzieciaki chcą działać, szukają inspiracji.

Wydaje mi się też, że gimnazja zlikwidowano w najgorszym z możliwych momentów. Kiedy już nauczyciele nauczyli się pracować na tym etapie edukacyjnym, to wszystko wzięło w łeb. Panie w autobusie stwierdziły, że teraz się cofamy. Może i tak. Dodały też, że szkoda kasy było na ten chaos, bo nowe podręczniki, reorganizacja szkół, remonty, likwidacje itp. A na pomoce szkolne jak nie ma, tak nie ma.

Teraz pewnie nie mnie oceniać, bo w szkole już nie pracuję, ale przyznam, że współczuję nauczycielom i wiem, że za biurko już chyba bym nie chciała wracać. Za to dumna jestem z polskich gimnazjalistów, że przodują w Europie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *