Spanie w czapce

Od jakiegoś czasu śpię w czapce. Można powiedzieć, że nawet w czapkach, bo liczba mnoga chyba pasuje tu lepiej. Raz jest to czapka podfruwajka. Cienka, chuda. Bywa, że przeleci przeze mnie i tyle ją widzieli.

Innym razem to gruba, ciężka czapa, która jak zasiądzie na mojej łepetynie, to jeszcze trochę kłaków wyrwie. Ta nie przelatuje przez czerep. Tkwi na nim solidnie.

I przyznaję, że cieplutko w mózgownicę. Ponadto, jak gruba czapa jest na rozczochranej, to podfruwajka spada na stopy.

Mój tata zawsze powtarzał, że najwięcej ciepła ucieka przez głowę i stopy. U mnie więc wszystko się kumuluje, ma dobrą ochronę.

Oczywiście w roli czapek występują Pepe i Ośka i łatwo się domyślić, kto robi za podfruwajkę, a kto za czapę. Taki los.

Nutuś nigdy nie spał na głowie. Za to Pepe i Ośka uwielbiają. Zmieniają się w nocy. Chyba ustalili dyżury i się tak nami opiekują, coby nam “bieguny” nie marzły.

Kochane są, tylko żeby jeszcze po włosach nie łaziły, byłoby super. Fajnie jednak mieć kota, od razu człowiek zaopiekowany!

6 myśli na “Spanie w czapce”

  1. Czy ja wiem 🙂
    Normalnie mam kolejną noc nie przespaną, bo nasz Śierść wpadł na pomysł, że o 2 z hakiem ma ochotę się… pobawić i próbował mnie do zabawy zwerbować, biegając, szalejąc, strącając co do strącenia się nadawała z miejsc w które udało mu się dopchać oraz “pacając” mnie w czoło łapą w między czasie. Jakoś mu umknęło, że ja rano jednak do pracy się wybieram, a on tym czasem zapewne właśnie odsypia… 😉

  2. Ha ha. Mój też śpi w nocy na szczęście, oczywiście na mojej głowie najchętniej. Mógłby czasem wybrać brzuch albo nogi. Nie! A jak już dobije się do poduszki, to skutecznie z czasem zajmuje jej coraz większą część, aż zajmie całą.

      1. Stanisław 7,7 kg, rzeczywiście z tym brzuchem to ryzykowne. Najlepiej by było, gdyby się tylko o niego opierały. Wtedy to jest nie czapka a termofor 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *