W pałacu Królowej Życia

Są takie dni, kiedy człowiek zatrzymuje się i pogrąża w jakimś niezdefiniowanym błogostanie. Tak miałam wczoraj. Justyna Gross, blogerka, artystka, fotografik i wspaniała kobieta, z którą łączy mnie niezwykła więź, miała wczoraj swój pierwszy wernisaż. Pokazywała fotografie makro w Teatrze w Grudziądzu. Wystawa oprawiona była występem dwóch muzyków – duetu fortepianowego. Ja może jestem analfabetką muzyczną, do czego przyznaję się bez bicia, ale przyznaję, że mi się podobało. Była energia i emocje. A to lubię.

Za to zdjęcia Justyny niezwykle nostalgiczne. Każde z nich zostało oprawione jej myślą na temat życia i przemijania. A Justyna wie, co mówi i pisze. Wiele lat walczyła z rakiem o życie, walczyła o zdrowie, walczyła o kobiecość, walczyła o miłość. Wiele walk stoczyła, a z każdej wychodziła z uśmiechem, choć nie zawsze było do śmiechu. Ale jak to ona mówi, trzeba poprawić koronę i iść dalej przez życie. Jest więc dla mnie przykładem niezwykle silnej kobiety o ogromnej wrażliwości. W sumie jest takim oksymoronem trochę. Silna, ale jakże krucha kobietka!

Makrofotografie Justyny dla mnie to impresje malowane światłem. Ulotne dmuchawce, krople wody zawieszone na liściu, czy niezwykłe rośliny obtoczone w rosie niczym w cukrze. Nostalgia, melancholia, ale i jakiś niewysłowiony upór w dążeniu do celu. Tak mi się kojarzą jej zdjęcia. Naprawdę piękne. Można je podejrzeć TUTAJ na blogu Justyny.

Kiedy Justyna została powitana na scenie Teatru i miała powiedzieć kilka słów, nie byłam w stanie opanować wzruszenia. Zadedykowała wernisaż swojemu tacie, a ja oczywiście miałam mokre oczy. Ech… Dużo emocji.

A niespodzianką było dla mnie (i dla Sławka oczywiście też), że po wernisażu Justynka zaprosiła nas do domu na obiad. Poczułam się jak członek rodziny. Przy stole my, Justyna, jej rodzice, ciocia, kuzynka, przyjaciele… I tak zwyczajnie, ciepło. Uczepiłam się tej atmosfery. I było mi tak dobrze… Nie chciało się wracać do domu. A trzeba było poprawić swoją koronę i dalej zmagać się z życiem.

6 myśli na “W pałacu Królowej Życia”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *