“Masłowa” recepta na długowieczność

Pomilczałam, pooddychałam, więc można dalej ciągnąć swój wózek z kłopotami. Może nawet podładowałam bateryjki, bo w minionym tygodniu gościliśmy u siebie narzeczonego Jaja. Oczywiście postarałam się jako polska mama i zrobiłam pierogi i gołąbki, takie jakie mój potencjalny zięć lubi najbardziej. Wczoraj jednak odwieźliśmy go na lotnisko i pofrunął do ciepłych krajów. A Jajo będzie wyczekiwać.

I właśnie wczoraj, kiedy jechaliśmy wszyscy samochodem, w radiu powiedziano o śmierci najstarszego człowieka. Mężczyzna miał 114 lat. My oczywiście podejrzewamy, że babcia ma szansę go pobić, bo kiedy usłyszeliśmy o jego sposobach na długowieczność, nie mieliśmy żadnych wątpliwości, że nasza seniorka też idzie na rekord (w tym miesiącu skończyła 94).

Podobno mężczyzna twierdził, że najlepszy jest ruch. A to babcia nam powtarza codziennie, dlatego musi wynosić śmieci, zmywać podłogę i myć naczynia (przed włożeniem do zmywarki, bo przecież brudne pobrudzą urządzenie, logiczne). A jak prosimy, by po prostu pospacerowała, to odpowiada, że nie jest ulicznicą i bez celu łazić nie będzie. Wiadomo, babcia swoje wie.

Ale uwaga! Drugi sposób na długowieczność wg rekordzisty: Nigdy nie ograniczać masła! Ha! Brzmi znajomo? U nas masło idzie na kilogramy, choć praktycznie zjada je tylko babcia i Sławek (i jak wiadomo, Ośka ma też masłowy – celowo piszę, że nie maślany, bo to nie oddaje istoty rzeczy – epizod w swoim życiu).

I właśnie w temacie masła chciałam dziś… Bo jechaliśmy autem na lotnisko, a tu nagle przed dziewiątą rano dzwoni do nas babcia. Pomyliła telefony, bo “chciała do Zygusia” (mojego taty), a nie wiadomo, dlaczego Sławek wciął się w rozmowę. Pytamy więc, co się stało. Brak masła!

Babcia zadzwoniła zaraz do taty i poprosiła go, żeby kupił jej masło, jak odwiezie żonę do “przedszkola”, bo jej to masło jest potrzebne NATYCHMIAST i KONIECZNIE!

Oczywiście, znając babcię, dzwonię do taty i mówię mu, by się nie spieszył. Z braku masła jeszcze nikt nie umarł, choć tu się waham, bo jeżeli masło to takie antidotum na śmierć, to kto wie, co mogłoby się stać, gdybyśmy jednak w drodze powrotnej nie zrobili odpowiedniego zaopatrzenia. Babcia znów ma spory zapas w lodówce. Ciekawe, na ile jej to wystarczy…

6 myśli na ““Masłowa” recepta na długowieczność”

  1. Też słyszałam o tym maślanym 114 latku. Nic nie chcę mówić, ale moja babcia, która ma 94 lata odkąd pamiętam, jak tylko mogła sobie na to pozwolić jadła chleb z grubo krojonym w plasterki zmrożonym masłem i solą. Tak, że to nie może być przypadek 🙂

    1. Coś w tym jest. Maślane życie, choć ja celowo w poście użyłam “masłowe”, bo wydawało mi się, że w przypadku mojej babci lepiej oddaje charakter. 🙂 🙂 Bez masła ani rusz. 🙂

  2. Uwielbiam masło, nawet często sama robię, a do tego własny chlebek ciepły, chrupiący, mniam, ale mama ostatnio cholesterol więc ona wtrynia benecole i inne zamienniki a ja i Dagmara masełko!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *