Tak się zastanawiam…

Tak sobie siedzę, drapię się w rozczochraną i zastanawiam się, co Wam napisać. W sobotę mieliśmy wesele. Młodszy syn Sławka się ożenił. Było dużo wzruszeń i radości. Fajnych synów ma ten mój mąż. I w sumie cieszymy się, że udało się nam jakoś sklecić tę naszą patchworkową rodzinę. Mama chłopców też zachowała się z klasą, więc można rzec, że to był bardzo udany weekend. A nasza synowa (bo chyba mogę napisać, że moja w pewien sposób też) bardzo nam przypadła do serca. Kochane dziecko, choć dorosłe. Oby młodym żyło się szczęśliwie. Tego im życzymy z całego serca.

A wytańcowaliśmy się ze Sławkiem za wszystkie czasy!

No, ale wiadomo, że sinusoida musi być. U mojej mamy znów tąpnięcie choroby. Kolejny krok. Smutny. Ale tata radzi sobie dzielnie, choć na pewno nie ma łatwego zadania.

Takie skrajne emocje powodują, że nigdy nie wiem, co napisać. Może więc pomilczę pomiędzy radością a smutkiem.

8 myśli na “Tak się zastanawiam…”

  1. Kochana to pomilczymy z Tobą 🙂
    Nie jesteś w tym wszystkim sama 🙂 Masz również nas twoich wiernych czytelników 🙂

Pozostaw odpowiedź Ewa Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *