Od czego to zależy?

Z reguły nie narzekam, nie buntuję się i akceptuję różne zachowania. Ale to nie znaczy, że się nie dziwię. I w sumie nie jest to złe, bo zdziwienie było początkiem filozofii.

Od premiery “Listów do A.” chadzam na pocztę co drugi czy trzeci dzień. Przesyłka jest zawsze taka sama, bo to ta sama książka, w takiej samej kopercie bąbelkowej. I tu zdziwienie. Raz zapłaciłam prawie 16 zł. Szok. Kurza twarz! Książka cienka, nie za duża. Każdy, kto chciał ode mnie kupić z autografem, od razu został o tym poinformowany. Bo jeżeli książka kosztuje ok. 20 zł, to płacić 16 za przesyłkę jest zupełnie bez sensu.

No, ale idę na pocztę kolejny raz, z kolejnymi (tymi samymi przesyłkami), bo wysłać mimo wszystko muszę, a tam inna urzędniczka. Nazwijmy ją umownie Dwójką. Już szykuję stówkę, z przerażeniem czekam, aż powie, jaką sumę mam zapłacić, a tu szok. Pani nr dwa policzyła mi po 8 zł z groszami. Cieszę się więc jak głupek. Bo różnica ogromna. Prawie na skrzydłach lecę do domu. I myślę sobie, że może Jedynka się pomyliła. Zdarza się.

Potem znów poczta i Dwójka – cena koło 8 zł.

Następny dzień Jedynka, ale nawet się nie denerwuję, bo Dwójka (a i zdarzyła się Trójka) przyzwyczaiła mnie do mniejszych kwot. Wysyłam kilka przesyłek, w tym jedną wyłącznie z “Listami”. Cena satysfakcjonująca – ok. 8 zł.

No, ale wczoraj znów kierunek poczta. Wysyłam “Listy do A.” w tej samej kopercie co zawsze (kupiłam je kiedyś hurtowo). Ale obsługuje Jedynka. Podaje mi kwotę do zapłacenia – 15,90. No, szok!

Pytam więc od czego to zależy. Pani odpowiada, że od grubości, bo przesyłka musi przejść przez okienko jej szablonu do pomiaru grubości listów.

– No, ale ostatnio zapłaciłam za tę samą przesyłkę osiem – mówię i wyjmuję dowody nadania, pokazuję. Zna mnie, więc pamięta na pewno.

– No to urzędnik się pomylił, będzie musiał dopłacić ze swoich pieniędzy – tłumaczy i zaraz powołuje się na regulaminy i cenniki. Pani jest bardzo sympatyczna, tego jej odmówić nie można. Chodzę często do urzędu i naprawdę nigdy nie narzekam.

– Ale to pani osobiście ode mnie przyjmowała – mówię. Kobieta trochę się zmieszała i tłumaczy, że pamięta, ale wtedy przesyłka przeszła przez okienko, a teraz nie.

Noż, kurde frak! Klnę sobie w myślach. Bo jak to możliwe?

– Ale to była dokładnie ta sama przesyłka, więc dlatego pytam od czego to zależy.

Kobieta jednak wytłumaczyć nie umie, tylko jeszcze raz mówi, że mogę poczytać cenniki. A mnie od razu przychodzi odpowiedź. Mokro było tego dnia, deszcz padał. Może więc koperta wciągnęła trochę tej wody i napuchła. Albo! To przez bąbelki powietrza! Następnym razem chyba wezmę szpilkę i nakłuję. Schudnie, to przelezie przez szparkę urzędniczą.

6 myśli na “Od czego to zależy?”

  1. Wiesz co ja na Twoim miejscu zrobiłabym? Poprosiła o rozmowę z naczelnikiem poczty . Weź koperty książki,dowody nadania i się upewnij jak to powinno być. Nabijają nas w balona okrutnie,nie cierpię czegoś takiego i gdyby to na mnie padło nie darowałabym.

  2. Kiedys przy kazdych odwiedzinach w Polsce kupowalam sobie duzo ksiazek i wysylalam je sobie do domu paczka.Znajoma pracujaca na poczcie powiedziala mi o tanim sposobie wysylki.To jest tzw.Worek pocztowy M.Przesylac nim mozna tylko ksiazki, czasopisma, plyty itp.Zawartosc trzeba zapakowac w mniejsze paczki,bo to jest naprawde plocienny worek , do ktorego wklada sie je na poczcie.Jest bardzo tani bo zwykla poczta kosztuje 35 zl do wagi 5 kg.To cena poza Europe.Kazdy nastepny kilogram to extra 8 zl.Zwykla paczka zagraniczna kosztuje ponad 2 razy tyle.
    No i przy kazdej wysylce byl problem, bo albo Pancia na poczcie nie miala pojecia, ze taki sposob wysylania istnieje, albo cena byla duzo wyzsza, albo miala jakies dziwne wymagania( np. twierdzila , ze wszystkie male paczki do worka wkladane musza miec identyczna wage).Zawsze prosilam o rozmowe z naczelnikiem danej poczty i zawsze okazywalo sie, ze to ja mam racje.Czasem nawet ten naczelnik dzwonil jeszcze gdzies i sprawdzal,bo nie ustepowalam.
    Wniosek taki, ze nic, co pracownicy polskiej poczty zrobia, juz mnie nie dziwi.
    Idz koniecznie na te poczte , porozmawiaj z naczelnikiem i pokaz mu dowody ile placilas i paczke jaka wysylasz.
    Teraz przeszlam juz na ebooki i juz nie wysylam sobie ksiazek przy okazji odwiedzin w kraju. Pozdrawiam z wiosennego Melbourne!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *