Zdarza się

Większość z Was wie, że razem ze Sławkiem uwielbiamy przejażdżki rowerowe. Wczoraj udało się nam na przykład zaliczyć trasę z Elbląga do Tczewa. I muszę przyznać, że uwielbiam jeździć po Żuławach. Jest płasko!

Czasami jednak zdarzają się nam różne przygody. Pisałam kiedyś, że od jakiegoś czasu wozimy ze sobą gaz pieprzowy przeciwko agresywnym psom. Nie zrobi zwierzęciu krzywdy, ale go odstraszy. Co prawda, jeszcze go nigdy nie użyliśmy, ale kilka razy było blisko.

Jakiś czas temu jechaliśmy sobie spokojnie leśną drogą. Nie było tam zakazu wjazdu, zakazu ruchu, nic. Zresztą ta droga przez las prowadziła do kilku domostw, więc można było tam przejechać również samochodem. Na skraju lasu jednak musieliśmy się zatrzymać, bo z daleka ujadało w naszym kierunku kilka dużych psów. Wyszły z podwórka i szły w naszą stronę. Prawie zamarłam ze strachu, bo to były naprawdę duże zwierzęta i chyba nie były zadowolone, że chcemy przejechać koło ich posesji.

– One nie gryzą! – krzyczy do nas z daleka młoda kobieta, ale my jakoś nie mamy przekonania. Psy ani na moment się nie uspakajają. Schodzimy więc z rowerów, by je przeprowadzić i nie denerwować zwierzaków. Kobieta próbuje je zawołać na posesję, ale one kompletnie nie słuchają. Wyglądają jak nakręcone i ciągle się do nas zbliżają. Wreszcie z domu wychodzi facet i krzyczy na psy, by wracały. Nie słuchają, ale mężczyzna ma bardzo stanowczy głos. Wrzeszczy i zagania psy. Dwa się wycofały, ale pozostałe trzy nie odpuszczają. Na szczęście właściciele idą w naszym kierunku. My stoimy, bo autentycznie się boimy.

– Tu jest leśniczówka – mówi mężczyzna. – Niestety moja żona jest leśniczym i tak to wygląda.

Aż się chce zacytować Vonneguta: “Zdarza się”.

Nie bardzo wiemy, co ma na myśli, ale jesteśmy sparaliżowani strachem. Mężczyzna kilka razy powtarza, że NIESTETY jego żona jest leśniczym. Wreszcie jednak psy usłuchały, przeszły za ogrodzenie. Właściciele za nimi i wtedy słyszymy, że od jazdy na rowerze to są ścieżki rowerowe, a nie “pętają się tacy po leśnych drogach”.

I znów odzywa się Vonnegut: “Zdarza się”.

Trudno jednak zrozumieć, dlaczego takie posesje nie mogą być zamknięte, żeby psy nie chodziły samopas. Czy ktoś zna odpowiedź na to pytanie?

11 myśli na “Zdarza się”

  1. Może skoro ” żona jest leśniczym”, to poluje i psy używane są do polowań? I muszą być ostre?
    Tylko to mi przyszło do głowy….

      1. Nie jestem pewna wiadomosci ale ktos mi mowił że wolno biegajacego po lesie psa wolno odstrzelić…
        Dobrze że na strachu sie skończyło…

  2. Takie przygody na wycieczkach rowerowych niestety zdarzają mi się co jakiś czas, raz nawet skończyło się ugryzieniem, co spowodowało, że zakupiłem gaz i się z nim nie roztaję. Nie ma złych zwierząt, są tylko nieodpowiedzialni ludzie.

  3. Żona leśnik a mąż baran 🙂 Nie jestem przeciwko zwierzętom w domu , jednak widzę że niektóre osoby powinni mieć zakaz ich trzymania . Często charakter człowieka i agresywność odzwierciedlają zwierzęta . Do tego dochodzi ignorancja właścicieli nad zapewnieniem opieki i bezpieczeństwa zwierzęcia , jak i bezpieczeństwa innych .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *