Buraczany plan babci

Wczoraj jedna z moich koleżanek wrzuciła na stronę FB rysunek z rowerem i tekstem, że życie jest jak rower. Gdy nie kręcisz, nie jedziesz. Ja mam jednak wrażenie, że to życie kręci, a my próbujemy złapać równowagę. Chyba trzymamy tylko kierownicę. A co ono wykręci, to mamy. Może przez to, że jeżdżę rowerem, to moje życie ma więcej okazji do kręcenia. Chyba nie chce zwolnić i nie chce oddać mi pedałów we władanie.

Kiedy usiadłam do pisania tego postu, poczułam, że zaraz padnę na twarz i będę nosem stukać o klawiaturę.

Pomimo tego, że wczorajszy dzień był dniem wolnym od pracy, to ja oddałam się jej bez reszty. Razem z tatą zrobiliśmy w jego mieszkaniu generalny porządek, bo przez mój urlop to zaniedbaliśmy. Nagotowałam rodzicom pyszności. Potem wróciłam do domu, a tu czekało na mnie wiadro zielonych i czerwonych pomidorów, buraki, marchew… Trza było to ogarnąć, żeby nie poszło na zmarnowanie. Zrobiłam więc kiszonki: z buraków (pyszności!), z marchewki (rewelacja!), z zielonych pomidorów (eksperyment nr 1), z czerwonych pomidorów (eksperyment nr 2), ketchup (pikantny) i sałatka z zielonych pomidorów w słoiki na zimę (eksperyment nr 3).

Pełny sukces! Padłam dopiero wieczorem.

Babcia tylko była niezadowolona, bo ona miała inną koncepcję na buraki, a było ich za mało, by wcielić jej plan w życie. Ponadto jej plan przewidywał ją w roli dyrektora, a mnie w roli wykonawcy. Dziękowałam więc, że buraków było jednak za mało, bo przepis był bardzo pracochłonny. Opatrzność więc nade mną czuwa.

Robicie zapasy na zimę?

5 myśli na “Buraczany plan babci”

  1. Wstyd mi to pisać, ale nigdy nie robiłam jeszcze żadnych przetworów… Jestem słoikiem, przetworami różnej maści obdarowuje mnie moja mama, kiedy przyjeżdżam do Warszawy. I wiozę to wszystko przez pół Polski 😀 Na początku miałam problemy pomieścić wszystkie słoiki w walizce. Ale teraz sięwycwaniłam i przyjeżdżam z niemal pustą 😛

  2. Jak miałam ogrodek to szalałam a teraz kupuje gotowce. Ostatnio małżonek chciał żebym zrobiła ogórki z chili bo mu posmakowały od mojej kolezanki ale mu uswiadomiłam ile jest w nich cukru – jestem w stanie przedcukrzycowym, na co usłyszałam – ale ja nie! Odpowiedz była krótka – nic nie stoi na przeszkodzie, rób! Najlepszymi kucharzami sa mężczyźni!!! Niedobra żona ze mnie…🤔

    1. Aniu, ja wróciłam w niedzielę ok. 20.00 z Horyńca i nastawiam ocet z nawłoci i syrop. Przed wyjazdem robiłam przetwory z ogórków. W planach pomidory, maliny, jeżyny, czarny bez, winogrona no i może jakieś kiszonki. Moimi ulubionymi przetworami są suszone pomidorki z ziołami. Przetwory robię od 4 lat, przedtem robiła moja mama i teściowa. Ja lubię robić nie tylko tradycyjne przetwory.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *