Kiedy wody żal…

Z naszą seniorką jest czasami bardzo śmiesznie, a czasami w ogóle nieśmiesznie. W każdym razie nudy nie ma. Jak jest za dobrze, to babcia zawsze podkręci atmosferę w domu. I zawsze to kończy się pretensjami, że na siłę ją wzięliśmy do siebie, a ona w ogóle nie chciała tu mieszkać.

– A nie pamiętasz, jak do mnie co tydzień dzwoniłaś i płakałaś w słuchawkę, że nie dajesz rady i żebyśmy przyjechali po ciebie? Jeździliśmy w tę i we w tę, bo nie mogłaś się zdecydować – przypominam, ale seniorka puka się w czoło i patrzy na mnie z politowaniem. Potem oczywiście pyta, czy nie wstyd mi przed Bogiem tak kłamać w żywe oczy. Muszę chyba przyznać, że nie, ale zaczynam się martwić, że z jej pamięcią jest coś nie tak. Dziwnym trafem nie pamięta tego, co niewygodne. Wszystko inne doskonale potrafi odtworzyć.

Ostatnie takie narzekanie babci zdarzyło się, gdy kazałam jej zakręcić wodę w kranie. Woda leciała sobie w najlepsze, a seniorka wycierała zmywarkę. Poprosiłam więc głośno i zdecydowanie o zakręcenie. No… Potem się dowiedziałam, że wody jej żałuję, a w dodatku poskarżyła się mojemu tacie, że ja jej NARZUCAM, jak ma zmywać naczynia. A ona przecież wie najlepiej, bo wiele przeżyła i ma doświadczenie.

A narzucam, oczywiście. Bo jak widzę lecąca w nieskończoność wodę i mycie naczyń przed włożeniem do zmywarki, to szlag mnie trafia, delikatnie mówiąc.

I przyznam, że tej rzeczy nie rozumiem. Kiedy babcia mieszkała u siebie, wodę odmierzała naparstkiem. W czajnik wlewała tylko tyle, ile było potrzebne na kubek herbaty, naczynia myła w małej miseczce, a do spłukiwania toalety używała wody po myciu. Za to u nas?! Hulaj dusza, piekła nie ma. Woda leci, leci i leci. Babci wyłączył się tryb oszczędzania. I nie kapuję dlaczego. Nijak nie ogarniam swoim rozumem. A jak chcę zrozumieć, to słyszę, że na siłę ją wzięliśmy i ona nie chce tu być, tylko teraz nie ma co ze sobą zrobić i musi, biedna, zostać.

4 myśli na “Kiedy wody żal…”

  1. Daj Babci do zapłacenia rachunek za wodę. Tak przez 2 – 3 kolejne rachunki. Cały, nie że jakieś dzielenie, czy procenty kto ile – niech zapłaci. Wróci jej tryb oszczędzania i jeszcze Was zacznie pilnować. 🙂 🙂 Babcie trzeba sposobem 😉

    1. Raz jej pokazałam rachunek za gaz, bo nie wierzyła, ile płacimy, ale nie poskutkowało. Babcia co prawda dokłada się do życia, ale wiadomo, że ma malutką emeryturę, więc to są grosze. I to jest dziwne, że nie rozumie, jak wysokie płacimy rachunki. No, ale może wiek też robi swoje.

      1. Ona to rozumie. Myślę, że całkiem dobrze, ale ponieważ ona je tylko ogląda to przestała się nimi przejmować. Przecież Wy zapłacicie i już. Po prostu pokazywanie to za mało Aneczko. Daj jej jeden rachunek i powiedz, że jej kolej na zapłacenie, bo musieliście na coś tam wydać górę pieniędzy i teraz zwyczajnie nie macie, i że wiecie, że ona ma małą emeryturę, ale że taka jest potrzeba aby to ona zapłaciła. Wiem, że to oszukiwanie jest trochę, ale czasem najlepsza nauka jest sposobem, a nie tłumaczeniem. Jak to moja Babcia czasem mawiała: “Trzeba czasem kogoś wziąć pod włos, bo inaczej to się nie naumi!”

        1. Bardzo dobry pomysł! Zmieniamy zasady Babcia sie nie dokłada tylko 3 mieszka czyli kazdy płaci wszystkie rachunki raz na miesiac!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *