Logistycznie oogarniamy

Udało się! Mama ma przedłużony pobyt w domu opieki dziennej o miesiąc. Może dziwią te krótkie terminy, ale z tą chorobą jest niestety tak, że za miesiąc mama może się po prostu nie kwalifikować do takiego ośrodka. Teraz jednak wiem, że procedury przedłużenia trzeba zacząć nie tydzień wcześniej, ale dwa, bo obecnie mama zostaje w domu, ma kilkudniową przerwę. Zupełnie niepotrzebną, bo była już w rytmie codziennych zajęć. Przyzwyczaiła się do opiekunek i innych podopiecznych, a teraz trzeba będzie zacząć od nowa. Mam nadzieję, że dzisiaj dostaniemy decyzję, by od jutra tata mógł ją ponownie zawozić. Okaże się pewnie za kilka godzin.

A tak przy okazji to pomyślałam, że jednak przy takich procedurach to chyba ważniejsze są papiery niż człowiek. Bo jeżeli już wiadomo było, że decyzja lekarza jest pozytywna i wydana w piątek, to co szkodziło, by przedłużyć taki pobyt automatycznie od poniedziałku i po prostu uzupełnić dokumentację w ciągu następnych dni. Ale rozumiem, że to nie zależy od pracowników, bo panie są naprawdę niezwykle miłe, pomocne i bardzo życzliwe. Jesteśmy pozytywnie zaskoczeni.

Mam nadzieję, że nasze przejścia pomogą komuś z Was w radzeniu sobie w podobnej sytuacji. Dlatego o tym piszę. Myślę, że to są ważne informacje.

Zaczęliśmy też proces ubezwłasnowolnienia. Wczoraj złożyłam dokumenty w sądzie okręgowym. Zastanawiałam się, czy nam to potrzebne, ale gdyby się okazało, że mamę trzeba oddać do całodobowego ośrodka, to bez jej zgody jest to niemożliwe. A wiadomo, że przy tej chorobie świadomie zgody nie będzie w stanie wydać na nic, co jest bardziej skomplikowane niż pytanie o to, czy chce pić albo jeść (a to też do czasu).

Proces ubezwłasnowolnienia trwa długo. Podobno około 6-10 miesięcy. Potrzebny do tego jest wniosek (ja wzór dostałam w sądzie rodzinnym), akt urodzenia, akt małżeństwa (bo wniosek składa tu mąż) i zaświadczenia lekarskie. Opłata to 40 zł. Płaci się też 450 zł za biegłych, ale to później, na pewno nie przy składaniu wniosku.

Jakoś to ogarniamy. Czasami dziwię się, że logistycznie dajemy radę, ale jakimś cudem panujemy nad sytuacją.

3 myśli na “Logistycznie oogarniamy”

  1. Jest to trudny temat, piszesz , aby też pomóc komuś w podobnej sytuacji .Jesteś niesamowitą Osobą .Mamie życzę jak najlepiej , Tacie I Wam dużo siły. Gorąco Was ściskam I pozdrawiam .

  2. Bardzo dobrze, że o tym pomysleliscie! Moze nie bedzie potrzebne a moze byc bardzo przydatne. Widziałam w szpitalu pania z demencja – ogolnie bardzo miła i wspołpracujaca no przy zmianie pampersa ale na kroplowke i dializy sie nie zgadzała. Lekarze bez zgody nic zrobic nie moga i w takim momencie wyrazenie zgody przez pełnomocnika jest bardzo wazne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *