I wreszcie wyczekany poniedziałek

Dzisiaj po raz kolejny przeżywamy dzień pobytu mamy w ośrodku. Tydzień temu mieliśmy falstart, ale mam nadzieję, że dzisiaj pójdzie wszystko jak po maśle.

Upiekłam wczoraj ciasto jogurtowe z wiśniami. Tłumaczyliśmy mamie, że będzie miała czym poczęstować nowe koleżanki. Podejrzewam, że nic z tego nie rozumie. W ogóle wczoraj była bardzo pobudzona, czasami na nas krzyczała. Raz nawet było śmiesznie, bo mama znalazła zapinkę do woreczka. Dała mi ją i próbowała wytłumaczyć, że jak zgubię, to będzie musiała mi wlać, bo ona wszystko zbiera dla nas, a my gubimy. Oczywiście mama nie zna już tylu słów, by mi to powiedzieć, ale trochę na migi, trochę półsłówkami i jakoś się zrozumiałyśmy. Zapinkę oczywiście schowałam.

Za to na działce, kiedy zbieraliśmy wiśnie, mama przez chwilę nam pomagała. Potem znalazła dwa patyczki, które pochłonęły jej całą uwagę. Bawiła się nimi, powtarzając sobie pod nosem “chujko, chujko”. Co miała na myśli, nikt nie wie. Za to po powrocie do domu, gdy siedzieliśmy w kuchni, mama nagle zniknęła. Otworzyła drzwi od domu. I kiedy kapnęliśmy się, że są otwarte, Pepcio już był na gigancie.

Ile było nerwówki! Szukaliśmy go wszyscy około czterdziestu minut. Jajo już zaczęło płakać. Ja o mało na zawał nie zeszłam. Biedny tata tak się przejął, że rozbolała go głowa. Wyrzucał sobie, że nie dopilnował mamy, ale przecież nie sposób mieć oczu dookoła głowy.

Na szczęście kiedy już szłyśmy z zasmarkanym Jajem do domu, nagle patrzę, a na drodze Pepcio. Idzie w naszą stronę i “gada”. Kilka metrów od nas położył się na jezdni i czekał, aż go przetransportujemy do domu. Jajo wyło na całego, ale ściskało i całowało. Pepuś za to głośno dyszał. Był zmęczony i przestraszony. Jednak godzinę później już stał koło drzwi i ryczał, by go znów wypuścić, bo to fajna przygoda pójść w nieznane. Urwanie głowy z tym kotem. A Ośka w tym czasie spokojnie się wylegiwała na komodzie. Na szczęście ta nie ma genu uciekinierki (przynajmniej nam tego nie pokazuje).

2 myśli na “I wreszcie wyczekany poniedziałek”

  1. Kochana taki już charakterek ma ten Pepuś, ale to w trosce o was. Doszedł pewnie do wniosku że babcia nie może mieć monopolu na dostarczanie wam adrenalinki 🙂 Zresztą to mądry facet i jak widać turysta amator 🙂 miliony głasków dla niego 🙂

  2. Pomysł z ciastem super! Jakby Pepcio nie uciekł to by Wam było za dobrze – troche adrenalinki dorzucił? GPS musicie mu zamontowac?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *