Bez, bez, bez i płatki róż

Zaczął się sezon na kwiaty czarnego bzu. Już dwie partie przywiozłam do domu i zrobiłam syropy. Przy takich upałach, jakie akurat nas nawiedzają, wyśmienita jest lemoniada z tych kwiatów. Jest niezwykła w smaku. Po prostu uwielbiam! Robicie?

Ja zalewam kwiaty gorącą wodą na noc, potem odcedzam i słodzę miodem, dodaję cytrynę do smaku, a na koniec mocno schładzam. Idealny napój!

A wczoraj pokusiłam się jeszcze o jeden eksperyment. Nazbierałam płatków dzikiej róży. Co prawda to kiepska robota, bo żmudna, a w reklamówce marny efekt. Ale spięłam pośladki i dałam radę. Nazbierałam, przywiozłam do domu i utarłam z cukrem.

Tata przekazał mi rodzinną makutrę. Jemu niepotrzebna, a dla mnie jak znalazł. Ucieranie było prostsze i szło całkiem sprawnie. Jutro rano mam zamiar trzeć dalej. W sumie nie wiem, jak długo trzeba to robić, bo działam intuicyjnie. Zobaczymy, co z tego wyjdzie. Ktoś może eksperymentował z płatkami róży?

Kiedy piszę ten post, jednym okiem zerkam na przepis na konfiturę z płatków róży. I zonk. Bo właśnie dotarło do mnie, że po zebraniu płatków nie wycięłam białej części. Ale w sumie dobrze, że nie wiedziałam tego wcześniej, bo chyba bym zrezygnowała z eksperymentowania już na etapie pomysłu.

Jestem ciekawa, czy ktoś z Was też się w ten sposób „zabawia”. Podzielcie się przepisami i pomysłami, bo może zbieracie co innego.

8 myśli na “Bez, bez, bez i płatki róż”

  1. Ja tylko nie jestem pewna czy kazda dzika roza sie nadaje bo cos gdzies słyszałam że musi byc konfiturowa… Ale moze ona tylko najlepsza?
    Szacun za działania w taki upał!

      1. pani Aniu ja nalewek też nie robię ale ta nalewka jest na zimne deszczowe dni gdy jest nam zimno , łapie nas przeziębienie ta nalewka jest lekarstwem działa przeciew zapalnie , napotnie ,przeciwgorączkowo kieliszek przed snem i do łóżka

        1. Ja wiem, tylko że ja mam takie leki, przy których absolutnie nie można alkoholu, dlatego wspomagam się syropkami. 🙂

  2. Ja w centrum miasta wolę nie zbierać kwiatów, za blisko ruchliwych ulic. Różę raz ucierałam, a właściwie to pomagałam matce. Z całej torby płatków wyszedł jeden słoiczek. Ucieranie było skończone jak wszystko tworzyło jednolitą masę. Teraz na upały piję wodę z octem z kwiatów czarnego bzu. A do domowych sorbetów dodaję syropu z płatków róży i sproszkowanych owoców róży. To drugie smakuje nieciekawie, ale podobno bardzo zdrowe (z akcentem na “podobno”).

    1. My jeździmy zbierać daleko od miasta. A z różą eksperyment się nie udał, pewnie nie te kwiaty co trzeba zbierałam, bo nic nie pachnie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *