Awantura o masło

Kiedyś napisałam na blogu o sposobie babci na długowieczność. Jeżeli chodzi o dietę, to powinny się w niej znaleźć: masło, cukier, śledzie i biały chleb. I to nie w skromnych ilościach. O, nie! Wtedy mogłoby nie zadziałać. A co się dzieje, kiedy brakuje któregoś ze składników? Babcia jest zła i nie waha się tego okazywać.

Ostatnio wybuchła więc „awantura” o masło. We wtorek oburzona seniorka krzyczała do mnie, że jeżeli nie mam pieniędzy na masło, to mi da, ale mam kupić. Oczywiście powiedziałam, że to zrobię. Po prostu nie używam masła, więc nie wiem, kiedy się kończy. Z reguły Sławek pilnuje, by raz w tygodniu kupić odpowiednią ilość, a odkąd mieszka z nami babcia zapotrzebowanie na ten produkt wzrosło o kilkaset procent.

Kupiłam więc masło, włożyłam do maselniczki i byłam pewna, że wystarczy do końca tygodnia. Bo jak? Ile potrzeba masła dla dwóch osób, jeżeli jedna z nich zjada je tylko na kolację?

Opowiedziałam o tym Sławkowi, zaśmiał się i tyle.

Skończył się wtorek… Przyszedł czwartek. Sławek wieczorem robi sobie kolację.

– Dlaczego nie kupiłaś wtedy babci masła? – spytał, podejrzewając mnie chyba o sabotaż recepty na długowieczność.

– Jak to nie kupiłam? – zdziwiłam się. – Przecież we wtorek włożyłam do maselniczki całą kostkę… – niedowierzam i odliczam, ile minęło dni. Szok! Masła faktycznie nie ma.

W piątek rano idę do kuchni i napotykam babcię, która jest już po śniadaniu.

– Masła nie ma! – krzyczy na mnie. Widzę, że jest nieźle wkurzona. – Musiałam suchy chleb jeść! Dlaczego nie kupiłaś?

– Kupiłam we wtorek – tłumaczę. – Nie miałam pojęcia, że tak szybko zużyjesz?

– Jak to ja? To ty!

Wyjaśniam więc, że ja nie jadam masła, co przecież widzi podczas posiłków. Babcia więc dalej zła stwierdza, że pewnie Sławek. Potem strzela focha, jest obrażona, bo przecież co jak co, ale masło być musi.

I przyznam, że nie wiemy, jak ona to robi. Ma taką miażdżycę, że po prześwietleniu lekarz nas zawołał do siebie i pokazał, jak ma żyły zapchane. Stwierdził nawet, że musi żyć siłą woli. Nie dowierzał w to, co widział. A babcia w najlepsze pałaszuje kanapki z centymetrową warstwą masła i czuje się wyśmienicie. Pod warunkiem oczywiście, że niczego jej nie braknie, bo inaczej wybucha złością. No, ale wiadomo, że jak człowiek nie podje, to zły.

11 myśli na “Awantura o masło”

  1. Bo Wy sie nie znacie😜 Trzeba ze 4 kostki masła na tydzien kupic😂😂
    Babcia musi sie poswiecac i jesc Wasz przydział!😂😂😂

      1. Mam to samo ale z dziadkiem . Na maslo obowiązkowo ser topiony w plastrach i dżem razem😂 Czasami na dżemie laduje plaster pomidora. My mamy sposób maslo kupujemy hurtem i do zamrażarki.

  2. Podziwiam Cię. Ja chyba nie wytrzymałabym nerwowo… Dlatego nie mieszkam z moją mamą. No i uważajcie, bo może być tak, że im więcej kupicie “na zapas” tym szybciej się zużyje 😉

    1. Też czasami nie wytrzymuję nerwowo, choć na pewno jest łatwiej niż trzy lata temu. Przed chwilą właśnie babcia spaliła mi bluzkę, bo przecież ona MUSI prasować. Ech… życie.

  3. Aniu, jesli MUSI prasowac, to chowaj to, co jest do prasowania.Zostaw jej rzeczy i takie ,ktore , jesli spali nie beda wielka strata, jakies sciereczki itp.I niech prasuje!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *