Wesołe jest życie staruszki

Po targach zawsze emocje długo opadają. Człowiek ma wrażenie, że wyrosły mu skrzydła i unosi się kilka centymetrów nad ziemią.

Spędziliśmy ze Sławkiem fajny czas. Oprócz tego, że mogłam ściskać swoich czytelników, koleżanki i kolegów po piórze, to jeszcze mogliśmy z mężem pobyć sobie sami ze sobą. Byliśmy dwa razy w teatrze, więc wróciliśmy odpowiednio ukulturalnieni. Oglądaliśmy spektakle: „Moją walkę” i „Zwierzoczłekoupiory”. Oba świetne!

Po powrocie do domu oczywiście nasz entuzjazm lekko opadł. Babcia zaszalała, jak zwykle gdy nas nie ma w domu, bo oczywiście obecność Jaja w niczym jej nie przeszkadza. Jajo to żaden autorytet. Tak więc mam poobcinane hortensje. Elegancko. Babcia właśnie tak lubi. Pędy zeszłoroczne zostały wyciachane. Seniorka oczywiście nie miała pojęcia, co to za roślina i że właśnie ta akurat kwitnie na tychże pędach, które potraktowała nożem.

– Babciu, dlaczego mi wycięłaś kwiaty? – pytam i wskazuję ręką odpowiedni kierunek, by wzrok babci powędrował ku umęczonej roślinie.

– Ja? – zdziwiła się. – Przecież ja nic nie zrobiłam. To nie ja!

Tłumaczę więc, o co mi chodzi. Seniorka wreszcie się przyznaje i zarzeka się, że ona już nigdy, a to nigdy tego nie zrobi. W tym momencie Sławek parska śmiechem. Bo ileż razy my tych obietnic już słuchaliśmy? W sumie możemy się przyzwyczaić, bo to nie pierwsza hortensja potraktowana przez babcię w ten sposób. Co zrobić? Ma pecha roślina i tyle.
Nie wspomnę też o tym, że prosiliśmy babcię, by przez weekend nie wyrzucała śmieci (wszystkie kubły opróżniłam przed wyjazdem). Ale oczywiście pogadać to ja sobie mogę, a babcia robi tak jak lubi. I Pepuś jej prysnął. Na szczęście do ogrodu, ale wrócić nie chciał. Babcia więc w ryk i już prawie swoje tobołki pakowała, by samej sobie wymierzyć sprawiedliwość i skazać się na wygnanie. Pepuś jednak się zlitował i wrócił. Bycie samemu w ogrodzie nie jest fajne. Za to dla babci dom bez nas to istny raj.

12 myśli na “Wesołe jest życie staruszki”

  1. Uśmiałam się. O babci napisałby trylogię. Już widzę jak jej błyszczą oczy gdy zostaje sama. Wyobraź sobie jakbyś miała monitoring. To by były filmy!

  2. Miałam mniej więcej to samo, tylko z dziadkiem. Nie żyje już niestety od trzech lat i teraz to wspominam z rozrzewnieniem, ale wtedy Jego numery mnie nie tylko wkurzały, ale tez powodowały strach o niego. Ledwie wychodziliśmy z domu, a On truchcikiem do garażu po drabinę i brał się np za czyszczenie rynien, albo przycinanie gałęzi jabłonkom, albo chciał przetykac wentylację, bo pewnie kawki gniazdo zrobiły. A miał 97 lat…

    1. No, to dokładnie tak samo jak u nas. Babcia co prawda ma prawie 94, ale gdyby znalazła drabinę, pewnie też jeszcze by wlazła. 🙂

  3. To jest jednocześnie smutne i wesołe, wzrusza i denerwuje. Babcia jest jak duże dziecko, nawet za bardzo gniewać się na nią nie można. Też od niedawna opiekuję się moją babcią i widzę, że lubi się porządzić, gdy jestem w pracy 🙂

  4. Pomyslcie nad kamerami – włączanymi na czas Waszej nieobecnosci a potem zaserwujcie Babci filmik może to ja powstrzyma 🤔 Z tym że kamera musi byc ukryta😂😂😂
    A hortensja bedzie miała swoja szanse w przyszłym roku.
    Najwazniejsze że Pepe nie zaginą bo zawsze sie o to martwie pod Wasza nieobecnosc.

    1. Zawsze jak wyjeżdżamy, Jajo przyjeżdża do domu, bo przecież zawału by dostało na myśl, że koty są sam na sam z babcią. 🙂

  5. Wtóruję za Kasią. Kamerki fajna rzecz. Siostra założyła kamerki i na smartfonie może przejrzeć w stecz “wędrowanie” mamusi. A że nasza rodzicielka jest diabelnie niesforna (lekko mówiąc) kamerki zdały egzamin na 100%.
    Krzaki hortensji odrosną ale.. trzeba poczekać.
    A babunię masz , wspaniałą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *