Początek roku

Smutek po Nutusiu ciągle nas nie opuszcza. Wszystkie jego rzeczy ciągle stoją na swoich miejscach. Ośka od czasu do czasu je wącha i szuka Nutulka. Bez niej pustka byłaby nie do zniesienia.

Nam czas na rozmyślania zabrała przeprowadzka rodziców. W ostatnich dniach działo się tak dużo, że nie mieliśmy głów do analizowania i rozpamiętywania. Z mamą bywa różnie, ale na pewno nie lepiej. Tata też jest lekko zagubiony i bardzo, bardzo zmęczony. Na szczęście przyjechała moja ciocia z wujkiem. Bardzo dużo pomogli w przeprowadzce. Bez nich na pewno nie poradzilibyśmy sobie z niektórymi sprawami. Patrzę z podziwem (i zazdrością), jakie dobre rodzeństwo ma mój tata. Wspierają się, pomagają sobie, gdy jest taka potrzeba. Prawdziwa rodzina…

Rodzice jeszcze na walizkach, bo czekają na szafę i zwolnienie piwnicy przez poprzednich właścicieli mieszkania. Jeszcze więc chaos potrwa. A choroba mamy jest przerażająca coraz bardziej. Niby tyle o niej przeczytaliśmy, że powinniśmy zdawać sobie sprawę z tego, co będzie, ale rzeczywistość jest okrutniejsza niż wszelkiego rodzaju opisy.

Tak więc początek roku nie oszczędza naszych emocji. Mam nadzieję, że u Was spokojniej.

6 myśli na “Początek roku”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *