Dwoje dzielnych pacjentów

Nasz weekend minął pod znakiem chorób i odznak dla wzorowych pacjentów. Oby nie było powtórek.

Nutuś miał w sobotę badania krwi i USG, bo lekarza zaniepokoił jego brzuszek. Nutuś ogólnie w ciągu ostatniego roku bardzo schudł. Kiedy się go głaszcze, to czuć wszystkie kości, a brzuszek faktycznie ma okrąglutki. Myślałam zawsze, że taka jego uroda.

Dla mnie najbardziej wzruszające było zachowanie Nutka podczas badania. Lekarz wziął go w transporterku, a mnie i Sławkowi kazał poczekać, bo podobno koty przy właścicielach robią się bardziej waleczne, więc miało się obyć bez nas. Po kilku minutach jednak poproszono mnie do pokoju, bo ze względu na to, że Nutuś ma chore serce, trzeba było to zrobić bezstresowo. A kot walczył z lekarzem i jego asystentką dość zawzięcie, zapominając o swojej chorobie.

Jak poczytałam w necie, jak to często wygląda, jak koty bronią się i nie dają sobie zrobić badania, sama byłam zestresowana, czy się uda.

Okazało się, że Nutuś to jednak Nutuś. Weterynarz był w szoku, jak szybko się uspokoił, kiedy tylko położyłam na nim dłonie. Bez problemu dał sobie ogolić łapkę i pobrać krew. Potem było USG i golenie brzuszka. Tu, o dziwo, Nutuś był wyluzowany. Nie wyrywał się, nie warczał i nie syczał. Po prostu sobie leżał, a ja trzymałam go za przednie łapki, asystentka „weta” z tylnie. Tak więc Nutuś wrócił do domu z odznaką dzielnego pacjenta i z elegancką fryzurką na brzuchu i łapkach.

Niestety gorzej z diagnozą. Lekarz się nie mylił. Nutuś ma wodę w brzuszku. Jedna nerka kompletnie zniszczona, ale druga, o dziwo, zupełnie zdrowa. Wyniki krwi w miarę dobre. Lekarz był zaskoczony, bo podejrzewał, że jest znacznie gorzej. Jeszcze czeka nas prześwietlenie klatki piersiowej i echo serca. Mam nadzieję, że to będzie tylko serce (choć i tak brzmi groźnie) i dostanie leki. Jest jeszcze podejrzenie guzów na płucach i oby to się nie potwierdziło. Trzymajcie kciuki za naszego dzielnego kocurka.

Za to chyba babcia pozazdrościła, że tak opiekujemy się kotami, że wyżłopała w sobotę wieczorem jakieś ziółka na przeczyszczenie i tak się załatwiła, że o szóstej rano wzywaliśmy pogotowie. Wyglądało groźnie, ale na szczęście skończyło się na strachu, bo już o dwunastej babcia była w domu. Lekarz dyżurny był w szoku, że babcia ma tak dobre wyniki i że jest taka kontaktowa, bo w tym wieku często jest już problem, by się z pacjentem dogadać.

Tak więc bilans mamy następujący: dwoje dzielnych pacjentów. Jeden co prawda z nie najlepszymi prognozami, drugi za to pomimo wieku w rewelacyjnej kondycji.

4 myśli na “Dwoje dzielnych pacjentów”

  1. Wszystkie takie katastrofy to i emocjonalny i realny problem. Moja mama wstała z łóżka po 3 tygodniach ( uszkodziła sobie stopę i to bardzo) ale już jest o,k, trochę mi się humor poprawił 🙂 A za was wszystkich ( kocich członków rodziny też) trzymam kciuki!

  2. Trzymamy kciuki za dzielnych pacjentów! A jeszcze mocniej za bardzo dzielnych opiekunów🍀
    Moja tesciowa załatwiła sie podobnie starą maślanką bo przeciez nie może sie zmarnowac – trzeba wypić!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *