Rozstanie – trudna sprawa

Koty są niezwykłe. (Wiem, wiem, jestem monotematyczna).

Nutuś jest bardzo chory. Od roku mniej więcej wiemy, że ma guza, ale do tej pory nie było widać, że cierpi. A z tego względu, że ma chore serce, nie zaryzykujemy operacji.

Ma często kłopoty z oddychaniem. Są momenty, że to się nasila albo słabnie. Czasami kaszle. Weterynarz podejrzewa, że mogą to być guzy na płucach, bo Nutuś oddycha brzuszkiem, czasami nawet nie przez nos, tylko pyszczkiem. Widać, że jest mu ciężko. Jutro więc kocurek jedzie na pobranie krwi, by zrobić szczegółowe badania i postawić mu konkretną diagnozę. A 21.01 jest zapisany na prześwietlenie klatki piersiowej. Biedaczek. Lekarz twierdzi, że trzeba to zrobić bez narkozy, bo jej Nutuś nie przeżyje.

W ogóle lekarz stwierdził, że Nutuś jest blady (nie wiem, jak) i wygląda słabo.

Wróciliśmy do domu załamani. Kiedy opowiedziałam o tym Jaju, płakało strasznie. Niby od roku liczymy się z tym, że Nutuś może odejść, bo jest schorowany, ale to i tak niezwykle trudne. Z tego względu też wzięliśmy Ośkę, by łatwiej było przeżyć pustkę po Nutusiu. Na razie jednak nie chcę sobie tego nawet wyobrażać. Toż to najlepszy kot pod słońcem.

Wczoraj, kiedy próbował łapać oddech i kaszlał, Ośka zachowała się niezwykle. Przysunęła się do niego na łóżku i położyła mu na łapkach mordkę. Jakby wiedziała, że on czuje się słabo. Po jakimś czasie oczywiście znów chciała się z nim bawić, ale najpierw polizała go po głowie. Wzruszający widok. Przyznam, że łezka zakręciła się w oku.

Zwierzęta są cudowne. Dlatego tak bardzo się cierpi, gdy przychodzi się z nimi rozstać.

9 myśli na “Rozstanie – trudna sprawa”

  1. Myślę, że Ośka wie, że Nutuś choruje. Zwierzęta wyczuwają takie rzeczy. Wyczuwają też emocje.

    Ja z moim lubym przeżyliśmy ostatnio takie trudne rozstanie – z powodu komplikacji po operacji umarł najlepszy przyjaciel Piotra. Nietrudno zgadnąć, że zwłaszcza Piotrek był bardzo smutny i ciężko znosił śmierć przyjaciela. Gdy ja chodziłam do pracy, nasza Zołza leżała przy nim całe dnie i często wygłupiała się, żeby go rozśmieszyć. Na swój sposób chciała mu jakoś pomóc.

  2. 🙁 Nawet nie wiem co napisać… Biedny, kochany Nutuś 🙁 Najgorsze że w takich sytuacjach nawet nie ma jak pomóc, tak medycznie – bo to że Nutusiem jesteście, ma dom, kochających ludzi, teraz małą towarzyszkę to wiadomo.. Trzymajcie się!

  3. Ja mam złe doświadczenia z usuwaniem guza – moje kotce po usunieciu jeszcze szybciej odrósł. Szkoda było męczyć zwierze.
    Leośka mądra dziewczynka, pomaga jak umie.
    Mizianki dla Nutusia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *