Dobrze to znam…

Dzisiaj byłam świadkiem smutnej sytuacji na przystanku autobusowym.

Moją uwagę przykuła młoda kobieta ubrana na czarno. Siedziała na ławce. Miała zbolałą twarz. Widać, że z trudem panowała nad tym, by nie płakać. Drżała jej szczęka.

Zwróciłam na nią uwagę, bo obok niej stał mężczyzna, również ubrany na czarno, rozmawiał przez telefon. Trudno było nie słyszeć, co mówił, bo znajdował się metr ode mnie, a w dodatku mówił głośno. Rozmawiał z kimś o tym, że potrzebują teraz z żoną bliskości i rozmów, że jadą do szpitala zobaczyć… (tu padło żeńskie imię) po… sekcji zwłok.

Mroziło każde słowo, które wypowiadał. Widziałam, jak to, co mówił wbijało się w ciało jego żony. Drżała. Taką wielką ochotę miałam podejść do tej kobiety i ją przytulić. Nagle odżyły we mnie wszystkie wspomnienia sprzed lat. Intuicyjnie czułam, że doskonale to znam, że wiem, co się stało, że znam ten ból. Przez lata go może oswoiłam, ale na pewno nie zapomniałam.

Nie podeszłam jednak, nie przytuliłam. Zabrakło mi odwagi. Za to mąż wziął ją w ramiona i całował w czoło, mówił z czułością. Wsiedli ze mną do autobusu i zaraz wysiedli przy szpitalu. Zwróciłam wtedy uwagę na to, że kobieta ma ciążowy brzuch. A więc to pewnie tak… dziewczęce imię… Intuicja była taka wyraźna. Niemalże poczułam to, co przed 17 laty… (aż trudno uwierzyć, że to tak dawno!).

Wiedziałam, co jeszcze przed nią, brzuch szybko nie zniknie, a jeszcze laktacja… Jakby ciało też nie mogło się pogodzić ze stratą. I będzie o niej przypominać przez następne dni lub tygodnie. Lata.

10 thoughts on “Dobrze to znam…”

      1. Można się tylko nauczyć z tym żyć. Niestety. I żaden czas niczego nie leczy. Jedyne, co daje, to możliwość umieszczenia bólu w takim miejscu żeby dało się go unieść i nosić codziennie. O ile jesteś silnym człowiekiem. Słabszych unieruchamia, przybija do podłoża i zabija na różne sposoby. Ty jesteś silna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *