Przyznaję się, zrobiłam to

Każdemu zdarza się popełniać błędy… Tylko ten, kto nic nie robi, ich nie popełnia… Mylić się jest rzeczą ludzką… I tak dalej, i tak dalej. A i tak ze wstydu człowiek spalił się i rozsypał popiołem.

Sama nie wierzę, co się stało, ale postanowiłam uderzyć się w klatę i przyznać do potwornego przestępstwa popełnionego na języku naszym ojczystym. W ostatnim poście napisałam: na papierze przez „ż”. Nawet nie muszę Was pytać, czy sobie to wyobrażacie, bo było czarno na białym. Gdyby mnie ktoś zapytał, skąd u mnie taki dorodny byk rogaty, pewnie bym musiała się przyznać do jakiegoś całkowitego zaćmienia.

Faktem jest jednak, że podczas mojego pisania w telewizji leciał akurat program dokumentalny o papieżu Polaku. I pewnie zadziałało to na mnie podprogowo. Takie usprawiedliwienie mam na swoją obronę. Wiem, że marne, ale innego nie posiadam. Przyznam jednak, że w takich sytuacjach totalnej głupoty, zaćmienia, czy jak to zwał, tak zwał, zawsze zastanawiam się, czy od mojej mamy dostało mi się co nieco w genach i czy to już ten na „A” nie czai się za drzwiami. Ale by nie czarnowidzieć, odrzucam tę wersję, o ile pozwolicie. Wolę już zostać kretynem roku, gamoniem lekko niedouczonym i niechlujnym.

Nie tylko jednak z papierem mam problem. Jakiś czas temu złapałam się, że skurcz myli mi się ze Skórczem. I przyznam, że ten drugi ładniej mi wygląda i wbił się w czachę. W moim mieście co jakiś kawałek można natknąć się na drogowskaz z napisem „Skórcz”. I powiedzcie, jak to nie ma się człowiekowi utrwalić w łepetynie? Moja chłonie to jak gąbka.

Przepraszam jednak za wszelkie byki, byczki i inną rogaciznę szalejącą w tym miejscu. Chcę przyrzec, że więcej tego nie będzie, ale sami wiecie, jaki omylny i słaby jest człowiek.

11 thoughts on “Przyznaję się, zrobiłam to”

  1. Od razu mnie to dziubnęło w oko 🙂 Pomyślałam jednak od razu, że na pewno masz jakieś święte myśli i papież wlazł Ci na klawiaturę zamiast papieru 🙂 Ty masz Skórcz, my mamy Kórnik, przez który czasem przejeżdżamy i za każdym razem musimy tłumaczyć młodocianym, że to nie ten dla kur 😀

  2. Błędy to moja specjalność, a te ortograficzne to mój osobisty horror, niestety nie zawsze się da ich uniknąć i nie zawsze warto je demonizować, choć czasami mam wrażenie, że polska ortografia została wyprodukowana w czeluściach piekielnych tylko po to, żeby mnie dręczyć, to jednak się nie poddaję…
    Ciekawi mnie za to, czy istnieje pojęcie błędu ortograficznego ( rozumianego z polskim ‘przytupem”) w pisowni chińskiej… I czy tak samo frustruje, bo na przykład w języku francuskim błędy ortograficzne oczywiście istnieją i można je popełniać na każdym kroku, ale nikt za nie nikogo aż tak zawzięcie nie piętnuje…

  3. Zauważyłam, ale pomyślałam, że akurat w tych dniach “papież” z lodówki wyskakiwał, no i wyskoczył i Tobie.
    Mnie błędy ortograficzne strasznie rażą we wszystkich językach. Może dlatego, że jestem wzrokowcem i takie “cuś” okropnie bije po oczach. Jak widzę, co ludzie potrafią wypisać po francusku w internecie, to mi się wnętrzności wywracają. Podejrzewam, że pan, z którym miałam kurs gramatyki francuskiej w LLN z rozpaczy wyrywa sobie włosy z głowy. 🙁
    Jakieś drobne błędy albo regionalizmy mogą się zdarzyć, ale jeżeli w kilku wierszach co drugie słowo zawiera błąd, to coś jest nie tak. Moim zdaniem świadczy to o poziomie piszącego (oczywiście z wyjątkiem róznych przypadków “dys-“).

  4. Nie widziałam, ale ja ostatnio mało czytam na fb… A w kwestii ortografii przyznaję się bez bicia, że czym jestem starsza tym więcej u mnie byków! Jako dziecko i młoda osoba nie miałam z tym żadnych problemów! Wszystkie dyktanda na pięć – szóstek nikt jeszcze wówczas nie wykombinował. Ale teraz – zgroza! Czy to klawiatura czy pismo “ręczne” mnożą się jak grzyby po deszczu! Do czego jeszcze dojdzie? Bo już mi się udało przestawić litery we własnym nazwisku! Dobrze, że imię trzyliterowe! 😉 Mam na to jedno usprawiedliwienie: to wszystko z pośpiechu! 😀

    1. U mnie piątki z dyktand skończyły się w podstawówce, choć i tak pamiętam, że miałam potworne problemy z usłyszeniem różnicy pomiędzy “ć” i “ci”. Na szczęście zaskoczyło. 🙂 W ogólniaku to mieliśmy takie dyktanda, że nasze dwóje różniły się liczbą wykrzykników. Hi, hi 🙂 🙂

  5. Narazie unikam błędów ortograficznych, i nawet w szkole nie miałam z tym problemów… pewnie dlatego, że duuużo czytałam i jako wzrokowiec pamiętałam. W razie wątpliwości pisałam z boku jedna i druga wersje i juz wiedziałam, która poprawna ale teraz atakowani jestesmy taką polszczyzną w około, że strach sie bać…
    Natomiast zwróciłas mi uwage na mi😜

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *