Mój azyl

W tym tygodniu udało się już jedną sprawę wyjaśnić, w dodatku pozytywnie. Wyniki Jaja dobre, groźba poważnej choroby odgoniona. I tak ma zostać. Poproszę o taki constans.

Mam nadzieję, że inne sprawy też jakoś dadzą się naprostować. Jak się okazuje, Wasze kciuki mają moc sprawczą. Tego się trzymajmy. Jeszcze by się przydał jakiś mały cud, ale wiem, że to towar reglamentowany. Nie można więc przesadzać z oczekiwaniami. Czasami może wystarczy, że na zewnątrz świeci słońce.

Pracuję teraz nad książką, która mnie całkowicie pochłania. Przyznam, że w tym zwariowanym czasie, to moja ucieczka od rzeczywistości. Co prawda nie zawsze świat, w który uciekam, jest szczęśliwy, ale odciąga moje myśli od realnych problemów. To mój azyl. Literki wijące się na papierze dają spokój. Może czasami pozorny, ale czasami taka prowizorka życia wystarcza. Czarne wężyki hipnotyzują.

Macie swoje sprawdzone sposoby na ucieczkę od problemów? Co Wam pomaga nie wałkować w myślach po raz setny jakiejś sytuacji, na którą tak naprawdę nie macie wpływu?

 

14 thoughts on “Mój azyl”

  1. Z bardziej przyziemnych sposobów na “doła”, czy nadmiar spraw, zawsze dobrze mi robią porządki, mycie okien itp. Z łagodniejszych sposobów lubię w samotności dość głośno słuchać muzyki. Ekstremalny sposób, to jazda na cmentarz i rozmowa z Rodzicami i ukochanym bratem….

  2. nie wałkować w myślach po raz setny jakiejś sytuacji, na którą tak naprawdę nie mam wpływu 🙂 ?? Stwierdzam, że szkoda mojego zdrowia , bo i tak nic nie mogę zdziałać . Odpuszczam. Nie gryzę się, bo szkoda zębów, zazwyczaj … Bo nie raz się tak nie da!!

  3. Moja odskocznia zawsze byly i sa ksiazki.Otwieram ksiazke i juz jestem w innym swiecie. A ogolnie jestem wielkim optymista. Zycie mnie tego nauczylo, ze myslec trzeba tylko pozytywnie, bo pesymizm nie pomaga a nawet przyciaga zle wydarzenia.
    Pozdrawiam serdecznie z dolu globusa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *