Co zrobić z takim poczochrańcem?

Dawno nie pisałam o Nutusiu. A że wkurza mnie ostatnio, więc czas wyrzucić z siebie emocje.

Czym mnie wkurza?

Czochraniem.

Nutuś ma chyba jakąś nerwicę natręctw. Teoretycznie jest zdrowy, ale w sytuacjach stresowych wyrywa sobie sierść i wylizuje się do krwi. Najgorzej jest, kiedy wyjeżdżamy i zostaje sam z babcią. Wtedy zawsze ma brzuszek wylizany na maksa. Spokojniej jest, kiedy Jajo jest w domu i gdy babcia omija go wielkim łukiem. Nutuś nie akceptuje seniorki, boi się jej, a jej pokój to przestrzeń nietykalna. Kot nie przekracza progu, jakby wyrosła tam szklana ściana, za którą jest kocie piekło. A tam żaden sierściuch nie chciałby trafić.

Najgorsze jest to, że jak on się „depiluje” w nocy, to ja się budzę i stresuję się, że krzywdę sobie robi. Normalnie mam kota, który się samookalecza. Założyłam mu obrożę antystresową, dostaje też weterynaryjną karmę. Czasami jest więc lepiej. Teraz Jajo wyjechało, więc Nutuś ma festiwal czochrania. A ja budzę się i gadam do niego, by tego nie robił. Głaszczę, miziam, przytulam, ale jak tylko zasnę, ten znów się kopie i liże. Normalnie urwanie głowy z tym moim kotem.

Czasami próbuję się z tego śmiać, bo na brzuchu Nutuś właśnie „wydepilował” sobie serce, więc może chciał nam pokazać, jak bardzo nas kocha albo może skłonić do całowania po brzuszku. Bronimy się przed tym, ale może to by załatwiło sprawę. Całusek i zły czar pryśnie?

Do tego czasu chyba osiwieję przez kota. Toż to jak małe dziecko! A czasami sobie myślę, że musimy przypominać rodzinę Adamsów. Co jeden “egzemplarz”, to lepszy.

22 thoughts on “Co zrobić z takim poczochrańcem?”

  1. Aniu ja też tak miałam . Wszystkie badania OK a tu problem, kot zupełnie łysy na brzuchu. Werdykt “to psychiczne sprawy , trzeba się kotem zająć, bawić się z nim, rozmawiać” mój mąż aż parsknął śmiechem u weta :). Ale teraz jest OK . Kocisko chodzi za mną krok w krok więc gadam z nim … chyba rozumie :). Pozdrawiam.

  2. hmmm… gdybym nie widziała takich “odpałów” u swojej psicy i to owczarka niemieckiego to bym się mogła roześmiać i powiedzieć ze łyse koty też są urocze 🙂 a swoją drogą co babcia zrobiła kotu że jej tak unika?

    1. Babcia go tresuje i krzyczy na niego, przegania. Podejrzewam, że laską też potraktowała, bo on kiedy słyszy, że ona idzie, to od razu jest wystraszony.

  3. Nie wiem czy coś pomogę, ale miałam kiedyś psa ( polski owczarek nizinny), no wiadomo – kudłaty na maksa. Też mieliśmy problem, wygryzał sobie sierść podczas naszego nieobecności. Wyglądało to tak, jakby ktoś obcinał mu nożyczkami sierść, równo, jak od linijki….
    Po wizycie u weta okazało się, że nie żadna choroba skóry bądź uczulenie…… a monotematyczna dieta.
    Nie wiem, czy u Nutusia to to, ale jakiś trop jest.

    1. Co do diety, to chyba raczej nie to, bo staram się mu urozmaicać i na śniadanko dostaje codziennie co innego. Chyba że on myśli, że to zbyt monotonne, bo menu co jakiś czas musi sie powtórzyć. 😉

  4. Koty są bardzo towarzyskie nie cierpią samotności gdy wyjechałam do sanatorium kot wpadł w taka depresje mąż myslał , że do mojego powrotu zdechnie z tęsknoty uratowała go córka która już z nami nie mieszka a przychodziła do nas nosiła go na rękach , mówiła do niego i zaczął jeść weterynarz nam powiedział ,że kot wybiera sobie ludzi , których lubi to on wybiera nie my .Do jedzenia w nocy ze wszystkich domowników a było nas sześciu budził tylko mnie a robił to bardzo delikatnie najpierw wąchał mój nos swoim noskiem gdy nie reagowałam dotykał bardzo delikatnie łapką mojego policzka a gdy to nie skutkowało wkładał łapkę w moje włosy i używając swoich pazurków delikatnie masował skórę mojej głowy w końcu wygrywał wstawałam i dawałam mu jeść . Mój mąż nie mógł się napatrzeć na jego mądrość . może to śmieszne ale gdy wychodziliśmy z domu zostawialiśmy mu włączone radio . Po 15 latach miał raka i trzeba było go uśpić żeby nie cierpiał ale my ciągle mieliśmy przez pewien czas zwidy ,że przeleciał przez przedpokój , że siedzi na kaloryferze bo to jego ulubione miejsce . minęły 2 lata bez kota a tu telefon od syna mamo ratuj kuna pogryzła tak bardzo małego 4 miesięcznego kotka , że potrzebna była natychmiastowa amputacja tylniej łapki a ponieważ syn jest cały dzień poza domem kotek wylądował u nas .Uczymy się na nowo opieki nad kotkiem .Koty to bardzo mądre zwierzęta ale pragną dużo pieszczoty przytulenia i może Pani kot bardzo tęskni za córka

    1. Tak podejrzewam. Zbiegły się w czasie dwie rzeczy. Wprowadziła się babcia, której kot nie akceptuje i córka zaczęła wyjeżdżać. Od tego czasu Nutuś ewidentnie stał się bardziej apatyczny. Jak córka wraca z Wrocławia, to kot nie jest ten sam. Widać, że się cieszy. Bawi się z nią i znów przypomina małego kociaka.

      1. proszę spróbować zostawiać włączone radio może trochę zniweluje ciszę dgy wychodzicie z domu nie wpadłam na to sama tylko oglądałam kiedyś wywiad z jakimś aktorem , który ma psa takiej rasy co też nie lubi zostawać sam w domu i pod jego nieobecność niszczył meble wiec nagrał się przez kilka godzin i zostawiał właczony telewizor gdy wracał pies grzecznie leżał przed telewizorem i nic już nie niszczył i to dało mi do myślenia że gdy jesteśmy w domu to ciągle jest hałas to telewizor to żelazko ciągle jakiś szum i dlatego by zagłuszyć ciszę włączam radio może warto spróbować

        1. Tylko u nas w domu zostaje wtedy babcia, a ona to radio wyłączy i nie przekona ją argument, że to dla kota. Trudna sytuacja, bo Nutuś z babcią nie lubi zostawać, a nie da się tego niestety rozwiązać. 🙁

  5. OJej, kochany, wrażliwy Nutuś 🙁 Wiem (chociaż nie z własnego doświadczenia) że dużo osób chwali takie dyfuzory uspokajające dla kotów (feliway?) ale pewnie najskuteczniejszym lekarstwem dla niego jesteście Wy i Wasze towarzystwo 🙂

  6. Z naszym kotem Tofikiem było podobnie. Łyse placki po wcześniej wygryzionej sierści rozdrapywał aż do krwi. Pierwsze pytanie pani weterynarz zabrzmiało dla nas nieco dziwnie : czy coś zmieniło się w domu? Czy kogoś ubyło? Nigdy na to nie wpadlibyśmy, doszukując się przyczyny dolegliwości w jakieś skórnej jednostce chorobowej. A tu proszę…mieliśmy kota z…depresją, bo jego pan na dłużej wyjechał za granicę…leczenie nie było krótkie, bo czy da się wyleczyć z tęsknoty? Oczywiście zastrzyki z witaminami też pewno pomogły, ale nie obeszło się bez noszenia kołnierza, w którym kotek nie zawsze mógł złapać równowagę…pomogły najbardziej dłuższe wakacje świąteczne, na jakie mąż przyjechał…był jeszcze jeden nawrót choroby, nim w końcu Tofik zaakceptował fakt, że ubyło nas w domu. I teraz ma się dobrze! Właśnie leży przy mnie i mruczy…w pewnym sensie to on ratuje przed pustką…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *