Zagłodziła dziecko, bo…

Niedawno obejrzałam program o Chińczykach uzależnionych od gier komputerowych. Podobno Chiny to pierwszy kraj, gdzie to uzależnienie jest jednostką chorobową i funkcjonuje tam już około 400 ośrodków leczenia dla dzieci i młodzieży.

Przyznam, że oglądałam z wielkim zainteresowaniem. To, jak te dzieciaki reagowały na odebranie im dostępu do gier, było przerażające. A kiedy wysłuchałam wywiadu z młodą kobietą, która z powodu swojego uzależnienie zagłodziła niemowlaka, to włos zjeżył mi się na głowie.

Potem rozmawiałam o tym z Jajem, bo studiuje kierunek związany z powstawaniem gier, czyli będzie w jakimś sensie odpowiedzialne za to, że młodzi ludzie będą spędzać czas przed komputerami. Jajo stwierdziło od razu, że Chińczycy są najlepsi, jeżeli chodzi o zawody w graniu. Podobno wymiatają. W sumie nawet mnie to nie zaskoczyło, bo jak jedna z matek takiego nastolatka opowiadała, że jej syn nie wracał na noc do domu, bo siedział w kafejce internetowej, a z czasem zakładał pampersa, by nie marnować czasu na wychodzenie do toalety, to sami przyznajcie, można dostać wytrzeszczu oczu.

Takie wirtualne życie pewnie jest wciągające i fascynujące. Można tam więcej niż w realu, a zarazem mniej, bo przecież wszystkie relacje z bohaterami czy uczestnikami gry są wirtualne. Chociaż z drugiej strony, emocje pewnie są prawdziwe.

Technologia mocno ingeruje w nasze życie, a zdrowy rozsądek czy umiar zachować jest bardzo trudno. Jeżeli w grze mogę być superlaską czy superbohaterem, to dlaczego miałoby mnie to nie wciągnąć, nie? Tam wszyscy muszą mnie lubić (bo jeżeli nie, to mogę ich wyeliminować na tysiące sposóbów), w prawdziwym życiu raczej niekoniecznie.

Tylko teoretyzuję, bo przyznam, że nie gram w gry komputerowe. Raz albo dwa spróbowałam, ale wydało mi się to bardzo nudne. Szkoda na to czasu, którego i tak przecież mam niewiele. Ale program naprawdę zrobił na mnie wrażenie. Zagłodzić dziecko, bo jeszcze jeden level do przejścia?

Jestem ciekawa Waszego zdania. Jak Wasze dzieci funkcjonują (a może i nie) w tym wirtualnym świecie? Co zrobić, by chronić przed uzależnieniem?

6 myśli na “Zagłodziła dziecko, bo…”

  1. No właśnie, dzisiaj rano przed lekcjami dowiedziałam się, że mój syn nie ma o czym rozmawiać z kolegami (zaznaczam, że jest to IV klasa podstawówki), bo nie gra w jakąś tam grę na komputerze (generalnie nie ma dostępu do komputera, chyba, że korzysta z programu do nauki matematyki). Po prostu został od nich odsunięty. I widzę, że jest mu najnormalniej przykro z tego powodu. I co zrobić z zasadami, które wprowadziliśmy w naszym domu?
    Zasady zasadami, ale nie wiem jeszcze co z tym zrobimy.

    1. Zasady dobre, tylko najbardziej przykre, że syn został odsunięty przez rówieśników. A w tym wieku grupa rówieśnicza jest bardzo ważna.

  2. Myślę, że najtrudniej jest znaleźć złoty środek. Gry komputerowe i wszelka elektronika są znakiem naszych czasów i ich nierozerwalnym elementem. Myślę, że niefortunne jest całkowite odcinanie dziecka od techniki. Czy chcemy, czy nie, gry na telefon i komputer są częścią świata naszych dzieci i płaszczyzną rozmów czy zabaw. Dzieciaki, które ich nie znają mogą czuć się wykluczone. Oczywiście to nie może być tak, że jest to jedyna rozrywka i spędzenie wolnego czasu. Pewnie to wygodne, bo młody człowiek, który wszedł w wirtualny świat staje się chwilowo bezproblemowy dla rodzica. Wydaje mi się, że jeśli do gier komputerowych dokłada się rozmowy, książki, planszówki, ruch na świeżym powietrzu może jakieś hobby, wszystko w odpowiednich proporcjach, to gry nie powinny stanowić problemu. Ponadto podobno dzieci grające w gry komputerowe łatwiej się skupiają szybciej, oceniają rzeczywistość i łatwiej podejmują decyzje.

    1. Złoty środek trudny jest do osiągnięcia w każdej dziedzinie. A co do gier i ich pozytywnego działania, to podobno wskazane są jako ćwiczenie mózgu, bo mogą zwalniać choroby otępieńcze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *