Żelazny szop pracz z nożem w dłoni

Czy staruszkom można wierzyć? Oto jest pytanie!

Wczoraj ubierałam się do wyjścia, bo miałam w planie jechać z Jajem na zakupy. Takie zwyczajne związane z rozpoczęciem jesieni i roku akademickiego: kurtka, buty, jakiś sweterek.

Nagle słyszę, że coś skrobie u seniorki w pokoju. Zaglądam i widzę: Babcia stoi nad deską do prasowania. W jednej dłoni trzyma nóż, a w drugiej żelazko. To żelazko, które niedawno zostało kupione – takie dobre, z ceramiczną stopą. A jak się doda jedno do drugiego, to okazuje się, że nasz domowy szop pracz wyszlifował następną rzecz w naszym domu.

Ostatnio pisałam o wyszorowanej blaszce teflonowej, która musiała trafić do kosza, bo nie wytrzymała babcinego drapaka. O czajniku pozbawionym emalii nie wspomnę, o patelniach również. Wczoraj przyszła kolej na żelazko.

Podbiegłam do Babci i krzyczę:

– Nie wolno tego drapać! – I spoglądam na stopę żelazka. Za późno! Cała porysowana, wyskrobana dokładnie.

– Ale to nie ja – odpowiada seniorka.

– Jak to nie ty? – pytam i patrzę na nóż w jej dłoni. – A kto skrobał przed chwilą?

– To nie ja – idzie w zaparte. Zabieram więc nóż, a ona krzyczy do mnie, że potrzebuje tego noża, bo jabłuszko miała sobie właśnie obrać. A! To już sprawa jasna! Dłoń się jej ześlizgnęła z jabłuszka na żelazko!

– Babciu! Nie wolno skrobać żelazka nożem – tłumaczę, a ona się oczywiście obraża i jak zawsze stwierdza, że w takim razie się wyprowadza i kiedy wrócę ze sklepu, jej już nie będzie.

Nie daję się jednak nabrać. Babci szantaż stał się już wyświechtaną mantrą, która na nas nie działa.

Oczywiście gdy wyszłam z domu, Babcia dokończyła swoje dzieło, wyskrobała żelazko BARDZO dokładnie. A kiedy wróciłam, była na swoim miejscu, tak jak być powinna. Tylko niestety żelazko nie wiadomo, czy dalej może spełniać swoją funkcję, ale jakieś ofiary być muszą.

16 thoughts on “Żelazny szop pracz z nożem w dłoni”

  1. Padłam. :):):) Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło,bo……..zbierasz doskonałe historie do powieści na kiedyś tam 🙂 A nie można tych ostrych narzędzi gdzieś pod kluczyk ? 🙂 Babcia lubi jak błyszczy wszystko chyba.
    Pozdrówka serdeczne
    Kasia ze swoim Jajem 🙂

    1. Myślę, że gdybyśmy pochowali ostre narzędzia, babcia szorowałaby kamieniami, bo wszystko musi błyszczeć (nawet jak pokryte jest jakąś niebłyszczącą powłoką). 🙂

  2. Seniorka tłumaczy się zupełnie jak moja trzyletnia wówczas siostra! Na pytanie mamy: Basiu, dlaczego zrobiłaś siusiu do majtek? odpowiedziała ze spokojem: to nie ja! To Ewa!
    A w kwestii żelazka może nowe schować w zupełnie innym miejscu, a to stare pozostawić w znanym Seniorce? Niech skrobie do woli!
    Masz anielską cierpliwość, Dziewczyno! Podziwiam Cię!

    1. Taki mam zamiar. Nowego nie dostanie i niech prasuje tylko swoje rzeczy, bo ona zawsze ściga się do suszarki z praniem, ściąga wszystko i zamyka w swoim pokoju, żeby nikt nie wyprasował przed nią. Nijak nie idzie wytłumaczyć. A moja cierpliwość to już dawno poszła szczekać. 🙂

  3. To jest śmieszne jak się patrzy na to z boku 🙂 a Ciebie czeka zakup nowego i trzymanie go z dala od babcinych pomysłów, proponuję kupić drugie ze zwykłą stopą żeby se mogła czyścić

  4. Z tego co wiem, bo małą wnuczkę mam w Anglii ino, to rodzice wraz dziećmi przyjęli taki zwyczaj, zapraszają niemalże całą klasę, bądź grupę przedszkolną na swoje urodziny, co wiąże się niejako z obowiązkiem rewanżu. Błędne koło, Aniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *