Co tam słychać u seniorki?

Niektórzy z Was pytają, co z seniorką. Donoszę więc, że Babcia czuje się dobrze. Czasami mam wrażenie, że jest nie do zdarcia. Trwa w swoim uporze i nie nagina się do żadnych zasad panujących w naszym domu, bo przecież ich nie lubi. Nie poddała się więc żadnym reformom, a słowo kompromis jeszcze nie zagościło w jej słowniku. Podejrzewam nawet, że zostało z niego wykreślone na amen.

Za miesiąc kończy 93 lata. Już zażyczyła sobie, że w prezencie chce kapcie. Będzie oczywiście też tort, bo bez niego urodziny się nie liczą. A plany ma na najbliższe dziesięć lat.

Babcia ostatnio ma całkiem dobry humor. Jak zwykle dużo czyta, choć ostatnio stwierdziła, że musi z tym skończyć, bo jak się zasiedzi, to ma problem z chodzeniem. Oczywiście nie poddała się naszej presji (i namowom lekarki), żeby wychodziła na spacer i robiła po kilka kroków chociażby wzdłuż płotu. Ulicznicą Babcia nie ma zamiaru zostać. Jeżeli więc ma ochotę na spacer, to bierze worek ze śmieciami. Zrzuca go ze schodów, żeby nie znosić. I potem drepcze do pojemnika. Postoi przy nim chwilę, zlustruje ulicę i wraca. Spacer zaliczony.

Apetyt u Babci też doskonały. Mogłaby służyć za wzór dla innych seniorów. Ostatnio zrobiłam kapuśniak na dwa dni, żeby codziennie nie stać przy garach. Wyszedł pyszny. A jak coś jest pyszne wg Babci, to po pierwsze cud, a po drugie, nie ma szans, by wystarczyło na dwa dni. Babcia jadła, stękała, aż wcisnęła w siebie porcję, której chłop by się nie powstydził. Żołądek ma więc ciągle dobry.

– Nie kupuj szynki – mówi do mnie wczoraj. – Bo ja za szynką nie przepadam.

– Ale przecież nie musisz jej jeść – odpowiadam, bo w lodówce zawsze jest po kilka plasterków różnych wędlin.

– No, ale nie kupuj.

I tak to z Babcią jest. Dobry rocznik. Chyba czym starszy, tym twardszy. A ja przyznam, że odkąd zdecydowałam się na pomoc specjalistów, jest mi lepiej i nawet się nie wkurzam, jak mi Babcia wyszlifuje teflonową blaszkę do ciasta tak, że aż się świeci. Ba, czajnik to już też powoli emalii się pozbywa. Ale co tam, nie? Kompletnie mnie to nie rusza. Nie rusza mnie… Nie rusza…

27 thoughts on “Co tam słychać u seniorki?”

  1. Ale pozytywny wpis z rana. Miło czytać, że seniorka ma się tak dobrze jak na swój wiek. Życzę jeszcze wielu przeczytanych książek, natomiast mniej mytych blaszek 😉

    1. Ha, ha 🙂 Pewnie za kadencji Babci nie kupię już żadnej blaszki. Patelnie już dawno wymieniliśmy na żeliwne. 🙂 🙂

  2. Ale wyrzuć ten teflon wyszorowany, nie trzymaj w domu!
    I powtarzaj często “nie rusza mnie to, nie rusza, nie rusza…”
    Powodzenia! 😉

  3. Mantra jest podobno dobra na wszystko 🙂 🙂 🙂 🙂 wiec pomysły babci najlepiej dalej kwitować stwierdzeniem “nie rusza mnie to” … choć jest tu jeden drobny lapsus językowy w postaci “nie”, z którym podobno nasz mózg ma nieco pod górkę – proponuję więc zmienić mantrę na “poczynania Babci mam gdzieś” , “działania Babci omijają mnie” 🙂 albo coś w tym rodzaju byle pozbawione wyrażenia związanego z użyciem “nie” i pozytywnie naładowane 🙂 🙂

    1. O! To ja muszę chyba inaczej też do babci mówić, bo jak mówię “nie szoruj tego druciakiem”, to zawsze wyszoruje. Przeprowadzę eksperyment, dziękuję za inspirację. 🙂 🙂

      1. czasem zanim babcie przestawisz to może chwilę potrwać, i może oznaczać konieczność przetestowania różnych zwrotów, aby dobrać taki który będzie do Babci trafiał, ale z doświadczenia wiem, że się udaje 🙂 w wielu przypadkach 🙂

  4. Ja zaczełam piec ciasta w szkle żaroodpornym….
    A potem można dać Babci do szorowania😜
    A jak chcesz miec obiad na dwa dni to druga lodówka wskazana! Podzielic na dwa garnki i jeden do potajemnej lodówki zanieść np do garażu albo na piętro😉
    Dużo cierpliwości życzę!

  5. Dopiero teraz mogłam przeczytać, bo skoro środa to ja u Seniora! 😀 Słowo kompromis jest mu znakomicie znane! I często używane! Jeno to ma być kompromis na JEGO warunkach! Znaczy, że jeżeli przyjmę jego wersję “umowy” bez szemrania, mimo buntu w oczach, to znaczy, że osiągnęliśmy… kompromis! 😀 Bo jak nie to strzela wielotygodniowego focha! I jest wówczas koszmarny! Koszmarny Tadeusz!!!
    Z kolei na spacery ma wielki apetyt, ale ostatnio sił mu brak… Bardzo źle znosi nasze lato. Boję się też jesieni.
    I mam wrażenie, że powoli zaczyna się poddawać. Już nie ma tak dalekosiężnych planów jakie miał jeszcze niedawno. Wrócił do przekazywania dokumentów rodzinnych, już bez uprzedniego przeglądania i porządkowania. Jest zgaszony.
    Na szczęście wpadł Marcin, przegadali już poniedziałkowe popołudnie i planują znowu jutro się spotkać. A Młody prosto od niego wraca do siebie.

      1. 🙂 mój ojciec 10 lat młodszy i mieszka sam, ale odkąd mamy zabrakło jak ja do niego jadę powinnam być nie na pigułkach, ale na środkach nasennych 🙂 a już na pewno na jakiś uspokajaczach działających krótko acz intensywnie

  6. To ja poproszę te same pigułki 🙂 Bardzo się za wami stęskniłam i jak tylko wydobrzeję, to przyjadę na kawę. Uściskam też urodzinowo panią Babcię. Zaśpiewamy 200 lat.

  7. Hahaha “Nie rusza, nie rusza” jak zaklęcie 😉 Mój dziadziuś jak żył też moją teflonowa patelnię wyszorował druciakiem tak, że się świeciła 😉 a tak zmywać nie lubił…. 😋 Te roczniki tak mają- nie do zdarcia. Nie to, co teflon 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *