Taki jeden mały puzzelek…

Przeżyłam wczoraj bardzo dziwną sytuację.

Poszłam do urzędu, a tam wiadomo dziwy czasami się dzieją, ale nie przypuszczałam, że aż takie.

Potrzebowałam jedno zaświadczenie. Wypełniłam wniosek. Zostałam poinformowana, że muszę biec do budynku obok, gdzie jest kasa i mam uiścić odpowiednią opłatę. No, to poszłam. Wiadomo, urzędnik każe, petent robi. Na szczęście kolejki nie było.

Wróciłam po kilkunastu minutach z odpowiednim świstkiem. Usiadłam przy biurku i wyczekuję. Pan urzędnik nie był zbyt rozmowny, a ja go nie zaczepiałam, bo jak najszybciej chciałam załatwić sprawę, ponadto nie byłam w nastroju do pogawędki.

I tak sobie siedzimy w ciszy. Pan wpatrzony w monitor, ja w pana.

Nagle jednak pan przeniósł wzrok na mnie. Aż spojrzałam na swoją bluzkę, bo pomyślałam, że może upaprałam się czymś po drodze, bo przecież przyjechałam rowerem i jakiś nisko przelatujący ptaszek mógł mnie trafić i naznaczyć. Nic z tych rzeczy jednak.

– Patrzę na pani splot – mówi nagle, a mnie jedyny splot, jaki się skojarzył, to mój osobisty, w dodatku słoneczny. Już nawet szykowałam się do pomyślenia o cyckach moich, też osobistych, po bokach tegoż splotu słonecznego grzecznie spoczywających po przegranej walce z grawitacją.

Mężczyzna jednak pokazuje na moją bransoletkę, którą dostałam na urodziny od przyjaciółki Anity Scharmach (to jest mały puzzelek na czarnym sznureczku).

– Mogę zobaczyć? – pyta. – To jest splot Shamballa?

Nie mam pojęcia o czym mówi. Nawet się lekko wystraszyłam, bo jego ton głosu wskazuje na to, że to nic dobrego. I zaraz mnie tu na miejscu w świeckim urzędzie piorun trzaśnie.

– Nie wiem – wzruszam ramionami. – To zwykły puzzelek.

Przygląda się z uwagą.

– Bo wie pani, trzeba uważać, co się kupuje, to bardzo niebezpieczne…

Mnie już włos na głowie się jeży, bo nie wiem, czy to zaraz rozsadzi mi rękę, czy czaszkę, czy może co innego.

– Niebezpieczne? – pytam niepewnie i chyba zbyt sceptycznie.

– Ale to nie jest jednak splot Shamballa – stwierdza fachowo, a ja nie wiem, czy się cieszyć. Wtedy on nagle spogląda na mnie i dodaje: – Jest pani katoliczką? – pada pytanie, a mnie w tym momencie szczęka z łoskotem opada na podłogę. Jestem w urzędzie. Jeszcze świeckim. Tak przynajmniej myślę, a urzędnik mówi mi o jakichś splotach i pyta o moje wyznanie.

Chyba zobaczył moje zdziwienie i szok, bo zaraz mnie przeprosił.

Wyszłam z urzędu i nie wierzyłam. No, nie wierzyłam… Bo jak to tak?

24 thoughts on “Taki jeden mały puzzelek…”

  1. Jakiś miłośnik teorii spiskowych skierowanych przeciwko katolikom? Nie ma to jak wiara w zabobony w XXI wieku. Dobrze, że Nutuś nie jest czarny, bo jeszcze zostałabyś… czarownicą.

    1. Też mnie to zadziwia, tym bardziej że to był urzędnik wyższej rangi. Chociażby ze względu na powagę urzędu powinien zachować swoje poglądy dla siebie.

  2. witam
    pani Aniu a tak ze zwykłej ludzkiej ciekawości przeczytała Pani co to jest za splot ,że tak bardzo przestraszył tego mądrego człowieka . Jedyne jego przewinienie to to , że najpierw powinien załatwić do końca urzędową sprawę z którą Pani przyszła a póżniej poprosić panią o prywatną rozmowę na temat splotu , który go bardzo przeraził i to nie jest ważne czy jest ktoś katolikiem czy nie .
    http://www.przymierzebialystok.pl/zagrozenie-duchowe-cz-1-rozance-shamballa/
    troche poczytałam i wywnioskowałam że te robione tylko jako biżuteria nie są zagrożeniem ale zdażają się takie przy plecieniu których są wypowiadane przez satanistów specjalne mantry i te są niebezpieczne dla każdego człowieka .
    Myślę , że trzeba podejść do tego tematu rozważnie a urzędnik biedny tak się przeraził , że zapomniał , że jest w pracy . podziwiam go za wiedzę

    1. Przeczytałam, co to jest. Ja jednak w takie rzeczy nie wierzę. I w urzędzie jednak nie czas i miejsce na takie rozmowy.

      1. Każdy czas jest dobry na ratowanie życia. Może być, że i duszy. Troszczył się o Ciebie, a ponieważ nie każdy wie o zagrożeniach płynących ze splotu Shamballa to może warto uświadamiać ludzi. Chciał dobrze i (jak to się czasem zdarza) swoimi dobrymi chęciami nie zrobił Ci krzywdy.
        Pytał czy jesteś katoliczką, bo widać dla katolików (przynajmniej niektórych) takie rzeczy mają znaczenie a nie wszyscy jeszcze wiedzą o złej mocy Shamballi. Ja też do teraz nie wiedziałam. Nie demonizowałabym tego pana, w końcu jak zobaczył, że nie jesteś zainteresowana przeprosił. Nie próbował nawracać, nie wyraził dezaprobaty. Może dla kogoś taka informacja miałaby znaczenie. O o tym, że trzeba uważać co się kupuje to warto ludzi uświadamiać. Sama to robię u siebie… chociaż ja na innym punkcie mam hyzia.
        I popatrz na to zdarzenie z innej strony – 1) dowiedziałaś się o tym splocie a więc poszerzyłaś horyzonty, 2) masz materiał na wpis na bloga, 3) uświadomiłaś innych do do rzeczonego splotu, 4) kto wie, może w powieści ten motyw wykorzystasz.
        Tak więc nie oburzaj się a raczej podziękuj Bogu/losowi za spotkanie z tym urzędnikiem.

        1. Serio? Mnie niestety to nie przekonuje. Uważam, że urząd to nie miejsce na takie pogaduszki, tym bardziej dotykające spraw związanych z wiarą. Chociaż doceniam, że pan przeprosił.

          1. Serio to po prostu pomyślałam, że może dopiero niedawno się o tym splocie dowiedział i zrobiło to na nim takie wrażenie, że się nie mógł powstrzymać. Bo nawiedzony to raczej by nie przeprosił, tylko w najlepszym razie zrobił zgorszoną minę. Prawda jest jednak taka, że musiałabym zobaczyć sytuację (czyli tego pana, jego minę etc.), żeby ocenić samo wydarzenia.
            A te pozytywne strony to tak trochę na zasadzie pythonowskiego “Always look on the bright side of life”.

        2. Bardzo podoba mi się komentarz JukkaSarasti, mądry, wyważony i przede wszystkim optymistyczny – ja też zawsze patrzę na pozytywy płynące z danej sytuacji, a sytuacje niecodzienne są dodatkowo świetną inspiracją na sceny w książkach 🙂
          A pana urzędnika podziwiam, że miał odwagę mówić o swoich przekonaniach bez względu na to, że naraził się na wyśmianie i że interesuje go coś więcej niż koniec własnego nosa, jak to jest u większości ludzi 🙂

          1. A ja jednak uważam, że w urzędzie nie powinno się wyrażać własnych przekonań. No, taka może nieżyciowa jestem. Ale fakt, że takie zdarzenia są zawsze dobrą inspiracją.

  3. Hi, hi urzednik sie naoglądał polskich seriali i podrywał Cie metoda Czerepaka ( apaszka pani Lodzi)😂😂
    Nie miałaś apaszki to w sploty poszedł!

  4. Przeczytałam,że niby różaniec diabelski ten splot… Ale jak to tak w Urzędzie.We łbie się przepraszam nie mieści😄.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *