Znacie Kociewie?

Dzisiaj muszę Wam opowiedzieć o miejscu, w którym byliśmy na naszym krótkim urlopie. Post nie jest sponsorowany (żeby nie było), ale uważam, że piękne miejsca należy promować. A to przecież nasze Kociewie.

Nocowaliśmy w zamku w Rynkówce. Byłam tam pierwszy raz, ale przyznam, że zamek zachwycił mnie od pierwszego wejrzenia. Wokół niego jest piękny ogród. Mieszkały tam też trzy młode kociaki, które się z nami szybko zaprzyjaźniły.

W zamku pokoje były urządzone bardzo klimatycznie. Nam dostał się apartament z dwiema sypialniami. Na upał (i nie tylko) to idealna miejscówka. Było chłodno! W oknach drewniane okiennice (i moskitiery). W zamku co prawda nie było typowej restauracji, ale śniadania były wliczone w cenę, ale obiad czy obiadokolację trzeba było sobie zamówić (na dowolną godzinę). I muszę przyznać, że wszystko było pyszne, świeże i podane bardzo elegancko.

Bardzo sympatyczna jest właścicielka zamku!

Naprawdę szczerze polecam! Dla nas zamek w Rynkówce stał się bazą wypadową. Byliśmy w Kwidzynie i po raz drugi zwiedziliśmy katedrę (z niesamowitym przewodnikiem). Pojechaliśmy też do Tlenia (przez Osie). Pierwszy raz też byłam w Nowem – w miasteczku z przepięknymi kamieniczkami, biblioteką w zamku, i cudnym widokiem na Wisłę.

Ta część Kociewia zachwyciła mnie bardzo. W poprzednim roku mieliśmy bazę wypadową w Gniewie, ale trasy rowerowe były zdecydowanie mniej ciekawe niż tegoroczne. Teraz czasami miałam wrażenie, że jesteśmy w górach. Lubię, kiedy jest różnorodnie, a tak właśnie było. Gdybyście więc wybierali się na Kociewie, koniecznie zajedźcie do Rynkówki. Warto tam spędzić przynajmniej jedną noc. Warto też pojechać do Tlenia i do Nowego.

Aha! I jest jeszcze jedno miejsce! Mątawy! Tam spotkaliśmy przesympatycznego pana! Zaczepił nas, kiedy robiliśmy zdjęcia. Pokazał nam kościół dawniej należący do menonitów, bo to oni osiedlili się na tych terenach w XVI wieku (na prawie holenderskim). Można ich ślady znaleźć tam i dziś, bo wokół kościoła postawione są tablice pamiątkowe, a we wsi są dwa domy w stylu holenderskim (jeden podcieniowy, obecnie zamieszkały).

Polecam!

8 thoughts on “Znacie Kociewie?”

  1. Na Kociewiu jeszcze nie byłam ale juz mi sie bardzo podoba!
    Wszystkie wskazówki zapisane – wybiore sie na pewno chociaz nie rowerem bo to hardcor😉

  2. Kociewie-to miejsce już chwilę temu polubiłam dzięki powieściom,które czytałam. Co prawda ode mnie z Dukli to cała wyprawa aby tam dotrzeć,ale w planach zamek w Rynkówce i w ogóle Kociewie już mam “zapisane”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *