W pocie, deszczu i bez majtek

Wróciłam. Urlop był krótki, ale bardzo intensywny. Przejechaliśmy 275 km, spaliliśmy tysiące kalorii, a ja do domu dotarłam bez majtek. Tak się bawiliśmy.

W powrotnej drodze było ciężko. Najpierw świeciło słońce, potem wiał wiatr, padał deszcz, grzmiało, a na koniec znów słońce. Istna karuzela. Kiedy spadły pierwsze krople, byliśmy akurat w lesie. Oczywiście ciary szły po plecach, bo w oddali grzmiało. A my usiedliśmy pod drzewem i czekaliśmy, aż trochę przestanie lać. A lało solidnie. Pewnie pogoda nie chciała, żebyśmy wracali do domu. I nawet nie wiecie, jak mi się nie chciało!

A kiedy wreszcie niebo się przejaśniło, stwierdziłam, że mam wszystko mokre, łącznie z gatkami. Początkowo próbowałam to zignorować. Wsiądę przecież na rower i zaraz wyschnie – tak sobie główkowałam. Było jednak tak zimno i nieprzyjemnie w dupkę, że zdecydowałam się przebrać. Ale jak tu z plecaka wygrzebać majtochy, jeżeli nie można wszystkiego wywalić na trawę i szukać? Skończyło się na tym, że nagle na leśnej ścieżce pojawił się księżyc w pełni, za który robiły moje dwa półdupki. A zaszedł dopiero wtedy, gdy wciągnęłam na nie leginsy. I takim sposobem bez gatek wracałam do domu. A straszno było. Oj, straszno! Sportowe leginsy miały gruby szew i to w tak strategicznym miejscu, że kiedy zeszłam z roweru, to do domu musiałam podążać krokiem kowboja po rodeo. Do dziś czuję te leginsy.

Ale zaraz po powrocie zaczęłam zgłębiać temat bielizny na rower. Muszę jeszcze tę kwestię dopracować, bo przy długich dystansach ma to ogromne znaczenie. W zeszłym roku „udoskonaliłam” temat siodełka, w tym pewnie bielizny. Ciekawe, co będzie za rok.

Ale to był bardzo, bardzo udany urlop!

9 thoughts on “W pocie, deszczu i bez majtek”

  1. Ja jestem na etapie zgłębiania tematu siodełka, gdyż nowy rower mam raptem pół roku. Ostatnio, po dłuższej przerwie, po przejażdżce rowerowej, na drugi dzień tyłek był “nie mój” ! 275 km dystansu gratuluję.

    1. Ja w tamtym roku wymieniłam siodełko. Mam takie z dziurą i jestem bardzo zadowolona. To pewnie sprawa bardzo indywidualna, ale warto chyba zainwestować w dobre.

  2. A jak sprawdziły się Twoje majtasy z pieluchą? Wszak nabyłaś przed urlopem? Może trzeba nabyć drugie, na zmianę?
    Mam nadzieję, że już dolegliwości ustąpiły. 😀

    1. Sprawdziły się, ale faktycznie muszę mieć drugie na zmianę. Te, które kupiłam, to krótkie spodenki, ale muszę kupić jeszcze długie.

  3. Siodełko z dziurą… Majtasy z pieluchą… Zielone rajtki Robin Hooda… Ile rzeczy można sie przy Was dowiedzieć…
    Nawet kilka dni urlopowych (ekstremalnie intensywnych) przydaje sie jesli nie można pojechac na zwykły urlop.
    Regeneruj sie szybko 😘 a ja jestem pełna szacunku!

  4. Hej przygodo! Urlop marzenie, chociaż intensywny. Wy to już prawie jak zawodowcy jeździcie 🙂 A majtki ważna rzecz, na rower też 🙂

  5. Spodenki z pieluchą nie potrzebują bielizny (przy długich jazdach mogą pojawić się otarcia, albo odparzenia)… Chyba, że kupisz majtki z wkładką rowerową, wtedy do nich możesz założyć każde ubranie – nawet sukienkę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *