Wesołe jest życie staruszki

Czasami się zastanawiam, z czego moja babcia ma żołądek. Bo na pewno ma inny niż reszta rodziny.

Wczoraj z Jajem przeżyłyśmy szok. Ja mniejszy, Jajo większy. Jajo ma kilka fobii, niektóre związane z jedzeniem, więc ono dostało większego wytrzeszczu oczu.

W sobotę robiłam jajecznicę i miałam pokroić najpierw kiełbasę. Wyjęłam ją z lodówki, ale gdy nieprzyjemnie mi się przykleiła do palców, powąchałam i stwierdziłam, że jest zepsuta. Nie było co ryzykować, więc ją wyrzuciłam, a jajecznica było bez niczego.

A w niedzielę przeżyłam szok.

Tuż po obiedzie zeszłam do kuchni, by zrobić sobie kawę. Jajo było ze mną. Patrzymy, a babcia coś gotuje i spieszy się przy tym, chyba żeby nikt jej nie zjadł. Zaglądam do garnka… A tam… wczorajsza kiełbasa!

– Babciu, skąd masz tę kiełbasę?! Ze śmietnika wyjęłaś?

– Tak – odparła. – Powąchałam i nie śmierdziała.

– Jak to nie? Ona od wczoraj w tym koszu leży! Jest upał! Nie jedz tego! – krzyczę i próbuję coś tłumaczyć na temat jadu kiełbasianego, babcia jednak stwierdza, że ja też mam w sobie jad i jakoś żyję i nie robiąc sobie nic z mojego gadania, szybko wyjmuje kiełbasę z garnka i wrzuca do woreczka foliowego, bo gorąca i w dłoni nie da się przetransportować.

– Ale to jest obrzydliwe… – stęka Jajo. – Jad kiełbasiany jest przecież trujący.

– Trujące to jesteście wy w tej chwili – komentuje oczywiście seniorka.

Babcia chwyta woreczek, pajdę chleba i pomyka do swojego pokoju, by tam w ciszy i spokoju skonsumować swoją zdobycz.

My z Jajem oniemiałe stoimy z tym naszym jadem wewnątrz. To, że babcia grzebie w śmieciach i sprawdza, co wyrzucamy, a potem nadaje rzeczom drugie życie, przemycając je do szafek, to było wiadomo. Ale że aż tak?! Szok. Lodówka pełna. Akurat zakupy zrobione, świeże wędliny, pomidory, sery, usmażone powidła ze śliwek… Ale seniorka wie lepiej, co dobre. No, my byśmy konsumpcji tej kiełbasy nie przeżyli… A babcia w świetnym zdrowiu. Chyba. Bo oczywiście teraz się nie przyzna, że ją coś boli.

24 thoughts on “Wesołe jest życie staruszki”

  1. Tia… Ten typ tak ma… Kiedy przychodzę na dyżur do taty to z reguły zaczynam od chowania do lodówki tego, co zalega na blatach – wędlina, biały ser, rybki w otwartej puszce, sałatki przeróżne… I zastanawiam się jak długo to wszystko jeszcze by się grzało gdyby nie moja interwencja… Kiedy tylko nadarza się okazja robię przegląd zawartości lodówki… I niejednokrotnie później obrywam za wyrzucenie jakiegoś truchła trudnego do zidentyfikowania… A oni to jedzą i chwalą sobie, że są oszczędni…

    1. Moja babcia też mówi, że jest oszczędna, choć trochę w dziwny sposób, bo jak zostaje coś z obiadu, co można zjeść na drugi dzień, a ona tego nie lubi, to nawet nie zdążę nic powiedzieć, a to ląduje w koszu (czym oczywiście mnie wkurza, bo ja lubię gotować na dwa dni). Ziemniaki z obiadu, jak zostaną, też wyrzuca, więc ta oszczędność jest bardzo wybiórcza. 🙂 🙂 Ale co innego taka “fajna kiełbaska”. 🙂

      1. To u mego taty wprost przeciwnie! Wszystkie resztki pokutują w lodówce niemal bez końca! Kiedy się zdarzy, że wyjadą na kilka dni to robię generalną czystkę w lodówce!

  2. Moja Matka Rodzicielka zdecydowanie młodsza jest od seniorki, a od jakiegoś czasu, musimy robić na bieżąco przeglądy w lodowce, gdyż, ona popatrzy, popatrzy i stwierdza, że jeszcze jest jadalne, choć już nie jest… w praktyce niestety nie posiada żelaznego żołądka, ale nawet to, że co jakiś czas się pochoruje po tych wynalazkach, a raczej starociach, które nam czasem umykają, to i tak jest nienaumialna. Na całe szczęście ogranicza się tylko do resztek zapodzianych w lodówce, ewentualnie do jakiś innych puszek, czy słoików, ale kosz omija, bo jak nic, szafka z koszem zostałaby zamknięta na klucz…

      1. Jestem hipokrytką Aniu. Właśnie to sobie uświadomiłam. Nadaje na własną Matkę Rodzicielkę, a dużo lepsza nie jestem od niej. Właśnie sobie uświadomiłam, że w ramach śniadania dojadłam resztkę ubiegłotygodniowej konserwy… no dobrze stała w lodówce, otwarta, ale raczej nie od piątku, tylko wcześniej…

        Także może to niepostrzeżenie przychodzi z wiekiem… to “a jeszcze się nadaje, to zjem”… no może bez ekstremalnych przypadków, ale jednak 😉

  3. Oszczędność bywa strasznie droga. Kiedyś u kogoś z rodziny ( nie powiem u kogo) na wigilię jadło się kaszę jaglaną z grzybami. Potem ktoś zostawił tę kasze przez całe święta na piecu, po czym taka skisłą zjadła kilkuosobowa rodzina, że się nie zmarnowało. jedna osoba w szpitalu, leki dla całej reszty, to kosztowało o wiele więcej niż 10 kilo kaszy i kilogram grzybów… Oszczędność, no nie wiem. Czasami warto coś wyrzucić, żeby nie płacić za leki i lekarzy, pomijając cierpienie 🙁

  4. To się nazywa recycling dla ludzi o mocnych żołądkach i potrzebujących silnych wrażeń ;/
    A tak na poważnie to ludzie ze starszego pokolenia, którzy przeżyli najgorsze lata
    wojny i późniejszą biedę, mają problem z wyrzucaniem jedzenia. I tak się ciesz, że babcia nie zażyczyła sobie kur, żeby dojadały resztki…

    1. Babcia miastowa (odkąd wyszła za mąż), więc kury to ostatnia rzecz, o której by pomyślała. 🙂 🙂 A resztki sama zjada, więc kury padłyby z głodu. 🙂 🙂

  5. Może z moją Teściową nie było aż tak ekstremalnie, ale do pewnego momentu też miała gigantyczny apetyt. Mąż przed wyjściem do pracy jadł jedną kanapkę, a Jej sxykowałam…. siedem, przez cały chleb. Twoja Babcia pamięta zapewne ciężkie czasy wojny, głodu, poniewierki… Stąd pewnie u tego pokolenia nawyk, że jedzenie nie może się zmarnować. Z własnego doświadczenia powiem tylko, że tak dobrze będzie do pewnego momentu, kiedy to przestaje funkcjonować cały organizm, układ trawienny nie działa, itd.
    Wiem, co mówię…. Jak może pamiętasz, opiekowałam się Teściową 11 lat. Odeszła w wieku 103 lat.
    Pamiętam jak często mówiła do mojego męża : daj mi kawałek chleba, bo cały dzień nic nie jadłam….. Możesz sobie wyobrazić jak się czułam, bo oczywiście też byłam ta najgorsza i nawet moje imię nie przechodziło Jej przez gardło.
    Nie jestem przesadnie religijna, ale kiedy odeszła, poszłam przed pogrzebem do spowiedzi, aby uwolnić się od poczucia żalu i krzywdy jaką mi wyrządziła.

    1. Podejrzewam, że moja babcia też może dożyć takiego wieku. Wiem, że nie będzie lepiej, ale co zrobić. Takie jest życie.

  6. Babcia mojej znajomej kiedyś najadła się starego jedzenia. Chorowała kilka dni i oczywiście nie przyznawała się od czego. Jak ją przycisnęli to w końcu powiedziała prawdę. Innej znajomej babcia najadła się chrupek, które jak stwierdziła były trochę stare. Okazało się, że zjadła kocią karmę. Nic jej po tym nie było 😁

  7. Pasują, pasują jak ulał! Zawsze się zastanawiam, jak się wytłumaczę prokuratorowi. Przecież nie uwierzy, że Ojczulek zjadł z własnej, nieprzymuszonej woli. 😀

    1. Ha, ha 🙂 A wiesz, że też o tym pomyślałam, że jak babcia się czegoś naje, to nikt nie uwierzy, że z własnej woli. 🙂

  8. No moje kochane potwierdzam ten fakt ,że to z wiekiem przychodzi.
    Sama się na tym złapałam gdy miałam operowaną prawą rękę a potem jeszcze przez 2 miesiące nie mogłam nic tą ręką robić , więc jak wyciągnąć chciałam bluzkę z półki jedną ręką to oczywiście trzy kolejne bluzki z nią się wysunęły ale same ładnie wejść z powrotem już nie umiały. Pewnego dnia wpada moja córka i mówi , że chętnie mi pomoże posprzątać dom .
    Mówię ,,że ze sprzątaniem tata sobie świetnie radzi ale może pomoże mi poskromić te moje ubrania ,które rwią się do wyjścia ale wrócić na swoje miejsce już nie umią .
    I zaczęła się jazda bo córuś tak się przejęła zadaniem ,że pół szafy chciała mi wyrzucić .
    -Mamo , ta już nie modna .
    -Zostaw ,to moja ulubiona .
    -Mamuś ,no ale w tym golfie już parę lat Cię nie widziałam .
    -Zostaw , przyjdą ostre zimy to się przyda .
    Rezultat był taki , że do szafy wróciły prawie wszystkie bluzki ,pare zgodziłam się oddać na zbiórkę odzieży używanej ,
    a na koniec i tak córka podsumowała , że z babcią łatwiej się robi porządki .
    Można powiedzieć ,że wszystko przychodzi z wiekiem ale zdarzają się wyjątki i do nich należała moja mama ,która do końca swoich dni była wesoła ,tolerancyjna ,kochała czytać książki i pięknie umiała je opowiedzieć ,miała w sobie to coś co przyciągało do niej młodych ludzi.

    1. Ostatnie takie porządki robiłam u moich rodziców w szafie i było podobnie. Nagle wszystko stało się przydatne. 🙂 🙂

  9. Babcia żelazny nie tylko szop pracz! 😂😂😂
    Siły Wam życze i może nastepnym razem niech Jajo nagra Babcie – bedzie argument dla sądu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *