Być jak prosię w deszcz

Dziś wracam jeszcze do tematu depresji. Jest wiele mitów na temat tej choroby i chyba zbyt łatwo się w nie wierzy. Historie na temat leków czasami mrożą krew w żyłach. A warto wiedzieć, że te leki, które oferuje obecnie medycyna, znacznie różnią się od tych sprzed dwudziestu lat. I wcale nie jest diabeł taki straszny, jak go malują.

U mnie mija właśnie pół roku, odkąd zrobiłam pierwszy krok i zaczęłam leczenie. I przyznam, że chwalę dzień, kiedy wreszcie się odważyłam. A strach był potężny. Bo psychiatra, bo antydepresanty, bo terapia… Jak wejść do lekarza i powiedzieć o swoich lękach, jeżeli wszystkim wokół wydaje się, że wystarczy wziąć się w garść? Tylko że to „wziąć w garść” nie działa. Nie da się tego, co dzieje się z człowiekiem, zracjonalizować tak, aby się „wziąć” za siebie. I to nie jest też tak, że wystarczy doceniać to, co się ma i cieszyć z małych rzeczy. To też tak nie działa. Ta choroba obezwładnia ciało, umysł i duszę. Pojawia się z ukrycia. Długo czai się przykurczona tak, aby jej nie zauważyć. A potem nagle wali obuchem w łeb.

U mnie pewnie czaiła się od jakiegoś czasu. Rozwód poprzedzony zdradą męża, strata dziecka, choroba córki, mój nowotwór, seniorka pod dachem, alzheimer mamy… Dużo tego się nazbierało, jak na jednego człowieka.

Czasami denerwuję się, jak przeglądam kobiece pisma czy jakieś strony na FB i czytam, jak to trzeba się cały czas uśmiechać, kochać siebie i być uchachanym przez cały dzień. Jak na moje oko, nie da się. Optymizm jest bardzo ważny, ale chyba nie ma ludzi, którzy nie cierpią, nie płaczą i nie użalają się nad sobą. Taki czas też jest potrzebny. A taka „ideologia” sukcesu, wiecznego szczęścia i miłości do siebie wokół nas może dołować. Bo co ze mną jest nie tak, jeżeli tak nie potrafię? Jestem aż taka beznadziejna? A przecież już ksiądz Twardowski pisał, że nie można iść przez całe życie ”uśmiechniętym jak prosie w deszcz” i popadać w „cielęcy zachwyt/ nieludzki/ okropny jak sztuka bez człowieka”.

Rozpacz też bywa potrzebna.

I nie można się wstydzić depresji, bo to nie nasza wina. To nie tak, że ona wybrała sobie nas, bo jesteśmy tacy beznadziejni. O, nie! Po prostu zachorowaliśmy. A jak zachorowaliśmy, to trzeba się leczyć.

Czy wiecie, że nieleczona depresja albo nerwica mogą doprowadzić do otępienia w młodym wieku? Ja nie wiedziałam.

47 thoughts on “Być jak prosię w deszcz”

  1. Wiesz co Anka – zdrowia, zdrowia , zdrowia i jeszcze raz zdrowia Tobie życzę 🙂 bo siłę masz w sobie, sama chyba sobie nawet nie zdajesz sprawy jaka wielką 🙂

  2. Nowa szkoła, do której się przeniósł mój syn doprowadziła do tego, że najpierw odwiedzał psychologa, a później nawet psychiatrę kilka razy. Na szczęście rozmowy pomogły na tyle, że żadnych leków stosować nie musiał. Zarówno psycholodzy jak i psychiatrzy to normalni ludzie i nie trzeba się ich bać, nawet kiedy ma się 9-10 lat ani jak ma się i nieco więcej 😉 Pozdrawiam pani Aniu i życzę dużo zdrówka!!! Pozdrowienia z Kaszub 🙂

  3. Deprsesja to nie tylko smutek sam w sobie czy apatia. To moga byc bole calego ciala, napady duszności, wieczne zmeczenie czy inne objawy, ktorych bysmy do niej nie przypisali. Ja w gorszych czasach borykam sie tez, co moze niektorych zdziwic, z problemami z pamięcią czy koncentracja. Mam problemy juz ponad 10 lat, kilka chwil z zycia, ktorych nawet nie pamietam. Mam je jakby wycięte z pamieci. Jakos je tam przezylam, ale nie moge sobie przypomnieć jak to zrobilam. Problemy z pamięcią i koncentracja doprowadziły do tego, ze oblalabym studia na ostatnim roku, gdzie wczesniej przez kilka lat poboeralam stypendium za wyniki w nauce. Siedzialam nad materiałem i nje bylam w stanie zadnej wiedzy przyswoic. Na szczescie leczenie przyniosło na tyle skutek, ze jakos sie obroniłam. Na 4, chociaz normalnie (w normalnum stanie) pewnie spokojnie byloby 5. I tak naprawde nie musiał mnie spotkac nic strasznego. Nic, co na tyle by mnie rozwaliło, ze depresja by przyszla z “jakiegoś powodu”. Po prostu sie pojawiła i tyle.

    1. Pani Kamilio a może warto zbadać tarczycę , jej choroby powodują mgłę mózgową. Zapomina się nagle słów, trudno się skoncentrować.
      Warto też odstawić cukier ten przetworzony czyli w torebkach, kostkach , słodyczach itd… on też jest odpowiedzialny za mgłę mózgową.

      1. Problemy z koncentracją też zauważyłam, dlatego kiedy zaczęłam leczenie, to pierwsza rzecz, jaką zauważyłam, to była poprawa koncentracji. Duża różnica. 🙂

  4. Aniu ,depresja to podstępna i wyniszczająca choroba .Cieszę się bardzo że o tym piszesz bo pomagasz innym zrozumieć że to nie ich wina, a bliskie im osoby powinny czytać twoje posty by zrozumiały co się dzieje .Jesteś silną kobietą i wiem że dasz radę.
    Sercem jestem z Tobą wiesz o tym <3

    1. Owszem, zarabiałam pisaniem na blogu. Zaznaczyłam kiedyś, że do momentu, zanim zaczęłam pisać książki. W ogóle nie mam pojęcia, skąd takie pytanie. Przyznam, że zbieram teraz szczękę z podłogi.

      1. Rozumiem ze ta notka o depresji to tak “pod publiczke”. Biedna, chora autorka to bedzie trzeba jej ksiazki kupowac . Niezle sobie to pani wymyslila…

        1. Nieźle, nie? Też jestem z tego bardzo dumna, Pani Aniu czy Kasiu, bo pisze Pani z jednego adresu, tylko imię zmienia, nie mam pojęcia zresztą w jakim celu.

    2. Zło nie odpuszcza. Nigdy. To nie jest Dobro, które po pierwszej porażce wróci do kątka i zawinie się w kłębek, czekając na lepsze czasy. Zło będzie uderzać dotąd, aż zniszczy cel, jaki sobie obrało.
      Katarzyna Michalak (z książki Przystań Julii)
      pani Marto nie boi się pani , że ZŁo które pani rozsiewa wróci do pani ze zdwojoną siłą . Nie żartuję to bardzo bardzo niebezpieczna gra .

  5. Dużo sił Ci życzę, i zdrowia – bo depresja to też choroba, a jak jest się chorym to się leczy, nie ma w tym nic dziwnego 🙂 A co do depresji, z moich obserwacji, najgorsze jest że ktoś z boku powie – no co Ty, masz takie fajne życie/ rodzinę/ pracę/ sukcesy i jak to, depresja? A przecież nikt nikomu w głowie nie siedzi, choroba nie wybiera, a depresja to mimo wszystko wciąż jakiś temat tabu…

    1. No właśnie, te oceny z boku często są krzywdzące, bo z reguły ma się wrażenie, że ten chory udaje, pieści się, nie docenia tego, co ma itp.

  6. Nieleczona depresja może prowadzić do otępienia w młodym wieku – nie wiedziałam ale nie mam powodów zakładać, że tak nie jest. Leczona (farmakologicznie) depresja może prowadzić do samobójstwa. Czyli w sumie od nas zależy na które może się zdecydujemy. Czytywałam wywiady z ludźmi przyznającymi się do depresji i różnie to bywało, niektórym leki pomogły, niektórzy biorą do tej pory i dalej mają depresję. Na mnie tego typu leki wywierają skutek odwrotny od zamierzonego. Cieszę się, że w Twoim przypadku jest inaczej. Chyba pisanie jako forma autopsychoterapii też ma wpływ na to, że jest lepiej, bo chyba dobrze jest umieć wyrazić swoje stany w jakiś sposób. I do tego jeszcze te wycieczki rowerowe w pięknych okolicznościach przyrody. I wspierający mąż. To wszystko razem się liczy, nie tylko leki. Życzę rychłego odstawienia leków bez konieczności powrotu do nich. I dużo siły.

    1. Oczywiście, że wszystko zależy od człowieka, ale nieleczona depresja też może doprowadzić do samobójstwa, więc dla mnie wybór był prosty. Myślę też, że dużo zależy od lekarza, do którego się trafi, od odpowiednio dobranych leków i terapeuty, bo przecież jednak leki to nie wszystko. Jest więc wiele czynników. Ruch też ma znaczenie. Sytuacja w domu itp.

  7. Jestem w depresji od co najmniej 4 lat. Ale ukrywam to przed całym światem. Choć przeszłam terapię i biorę leki to ciągle chcę się zamknąć przed całym światem. Tak bym chciała żeby chciało mi się chcieć. Czytam teraz trylogię kociewską. Lubię bohaterkę i jej życie. Zazdroszczę jej energii i inicjatywy. Ale też ludzi, którzy pojawiają się wokół niej. Ciekawych i zatroskanych o Joannę. Chciałabym uszczknąć choć chwilę z jej życia.

    1. Przytulam mocno i doskonale rozumiem. U mnie na szczęście to był początek depresji, kiedy trafiłam na leczenie, więc nie zdążyła się rozhulać, ale doskonale wiem, jak to jest, kiedy człowiek ma ochotę okopać się w łóżku. Życzę dużo siły.

    1. A ja mam inne pytanie. Dlaczego pisze Pani komentarze za każdym razem podpisując się inaczej? Jakiś problem z tożsamością czy jednak to zwyczajna ludzka zawiść? Nie boi się Pani, że wchodząc tu i komentując, podbija mi Pani statystyki?

    2. Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. Może się bowiem okazać, że znalazł się na dnie przez nieszczęście, chorobę lub ludzką podłość, zaś dla ciebie Los – jako lekcję pokory – szykuje podobną niespodziankę.
      Katarzyna Michalak (z książki Bezdomnna
      – Kto nie miał “raka duszy”, ten nie zrozumie chorego. Nie zrozumie, że nie można “wziąć się w garść”. Że ponad siły jest dożycie następnego dnia. Depresja jest jak brnięcie przez bagno w ciemności i mgle. Nie widzisz drogi, nie widzisz sensu dalszego marszu, dalszego wysiłku.
      Katarzyna Michalak (z książki Sklepik z Niespodzianką. Bogusia)
      Wojowniczki pani Marto i Anno zamiast pisać głupoty to polecam czytanie książek

  8. 😉 Otępienie to są te mury, które nie pozwalają mi się wzbić, poszybować. Wybieram mroki, zapaście, podróż w stronę światła… .;)

  9. Znasz ten film animowany “W głowie się nie mieści”… To o tym, że nie zawsze tylko radość jest dobra. A depresja, jak każdą chorobę, przeżywa prawdziwie tylko ktoś, kto choruję, można próbować zrozumieć, być życzliwym, pomocnym, ale to chory jest chory i nikt nie jest w stanie na 100% wiedzieć co się z nim dzieje.

    Odnosząc się do dziwnych komentarzy, powtórzę co już powiedziane było, Aniu, sława się zaczyna, ludzie zazdroszczą Ci tego jak piszesz, a nawet tego, że masz o czym pisać. 🙂 znani ludzie mają zawsze takich ” fanów”. 😉

    1. Też mi się wydaje, że zawsze radość nie może być dobra, choć na pewno trzeba patrzeć optymistycznie na życie, ale trzeba dać sobie czas na smutek.
      Dziękuję Ci bardzo. 🙂

  10. Mąż wiele lat bał się iść do psychiatry… Na szczęście dojrzał do tej decyzji po nieudanej próbie samobójczej. Diagnoza CHAD (choroba afektywna-dwubiegunowa). Nie było łatwo nauczyć się z nią żyć.

    1. Na szczęście dojrzał do decyzji. Dwubiegunówka nie jest łatwa do “oswojenia”, ale ważne, że jest pod dobrą opieką lekarzy.

  11. Mój Boże, że też tej Kasi/Ani/X chce się wchodzić na bloga i komentować bez sensownymi znakami zapytania…
    Nie podoba się, nie czytaj…
    Najważniejsze jednak: nie zazdrość z brudnej zawiści. A jesli już, to weź się do roboty i pisz sama. A nóż odniesiesz sukces…kto wie….

  12. Witam
    Pani Aniu , książki czyta cała moja rodzina włącznie z teściami i moim mężem , który jest zachwycony Pani piórem. Bloga czytam ja i im przekazuje co u Pani słychać , zamieszkała Pani u nas i cieszymy się z Panią a gdy coś smutnego się dzieje to się martwimy .Mam prośbę proszę nigdy nie odpisywać takim ludziom szkoda tak cennego czasu . Pani Aniu nic się nie zmienia w nas na lepsze boli nas gdy komuś jest lepiej . A to jak nasza kochana Kasia Michalak musiała opuścić kraj bo ktoś groził jej rodzinnie , bo chciał by przestała pisać ,to pewnie większość z nas czytała na jej blogu . do czego to doszło a przecież jak powiedziała Kasia na półkach jest dość miejsca dla wszystkich pisarzy . ZAZDROŚĆ to ciężka choroba czasem nieuleczalna .Pani Aniu tyle musi Pani udżwignąć na swych ramionach tak ktoś może powiedzieć , że nie jest Pani jedyna z taki problemami , że samo życie ale przecież udziela się Pani jeszcze w Hospicjum . Bycie w tym miejscu przepełnionym cierpieniem ,czasem samotnością ,bezradnością i ten ból ,że staje się przed murem i nie da się go przebić to jest wielkie obciążenie psychiczne . Nikt tego nie zrozumie kto nie przeszedł przez nieuleczalną chorobę kogoś bliskiego i jego tygodniowe umieranie tak jak umierała moja mama . Dlatego mam dla Pani wielki szacunek i podziw za to co robi Pani dla innych .A przecież pani Aniu sama pani potrzebuje pomocy.Tak trudno opiekować się kimś, nawet najukochańszym na świecie, gdy samemu potrzebuje się opieki i przytulenia…
    Katarzyna Michalak (z książki W imię miłości).

    1. Dziękuję pięknie. Sprostuję tylko, że to moja bohaterka Asia udziela się w hospicjum, ja tylko przekazałam pieniądze dla chorych dzieci (i “Leniusiołki” oczywiście).
      Pozdrawiam serdecznie 🙂

  13. Są ludzie, którzy pojawiają się w twoim życiu zaledwie na chwilę. Ot parę słów, zamienionych na progu domu, serdeczny uścisk, wspólny uśmiech, albo milczenie- wydawałoby się nic wielkiego, a mimo to twoje życie zaczyna się zmieniać. Pod wpływem chwili podejmujesz decyzje które są kamyczkiem wywołującym lawinę. ,,Anioł stanął na mojej drodze”- powiesz później.
    Katarzyna Michalak (z książki Spełnienia marzeń!)
    Proszę pamiętać , że po deszczu znów przychodzi słońce i że ponad chmurami słońce zawsze świeci . wiem o czym mówię bo od 30 lat walczę z Reumatoidalnym Zapaleniem Stawów i wieloma skutkami ubocznymi tej choroby a zachorowałam gdy miałam 27 lat i troje małych dzieci i jeszcze urodziłam czwarte dziecko .Miałam wielkie wsparcie rodziny ale ból i wewnętrzny strach że dziś znowu będzie ciężko się ubrać , ogarnąć dom i małe dzieci z tym byłam sama . myślę że bardzo pomogła mi wiara w Boga . moja sprawność skończyła się w młodym wieku choroba zaatakowała mnie z wielką siła ; problemy z chodzeniem ,ubieraniem się to choroba prowadząca do niepełnosprawności, teraz po latach wiem że bez wsparcia moich kochanych najbliższych mi osób , osób które nie pozwoliły mi się załamać nie byłabym tym kim jestem czyli osobą , która lubi się śmiać ,żartować . KOCHAM ŻYCIE <KOCHAM MOJĄ RODZINĘ <KOCHAM PRZYJACIÓŁ
    Zyczę Pani takich Aniołów koło siebie , którzy nie pozwolą Pani schować swoich lęków ,zmartwień i kłopotów ale pomogą je Pani nieść

  14. “Uśmiech na twarzy, gdy w sercu jest ból, to najtrudniejsza z życiowych ról”, pamiętam jak sobie te słowa powtarzałam, powtarzałam i powtarzałam i mówiłam sobie, “jesteś silna”. Trudno dyskutować o depresji jak się jej nie doświadczyło, ja niestety znam tę chorobę aż za dobrze, ale ciągle sobie powtarzam, “jesteś silna”. Pamiętam jak kiedyś ktoś mi powiedział, że nie widział szczęśliwszej osoby ode mnie, bo ja zawsze uśmiechnięta, bo zawsze spontaniczna, bo… a ja wtedy byłam w takim dołku, że szok. Najważniejsze, żeby się nie poddawać i walczyć, a ja cały czas walczę i powtarzam sobie “jesteś silna”. Ty też jesteś silna Aniu.

    1. Też jestem silna, staram się w to wierzyć, choć czasami mam wrażenie, że jednak straszny słabeusz ze mnie.

  15. Aniu my kobiety mamy w sobie ogromną siłę, niewiem skąd, ale tak jest. Myślałam, że nie dam rady gdy u męża 4 lata temu zdiagnozowano CHAD (choroba afektywna dwubiegnuowa). Bywa ciężko, ale dałam radę.

    Także głowa do góry, uśmiech na twarz i powtarzaj sobie : Mam tę moc!

    Całuski i do zobaczenia w Krakowie 😀

  16. Ja cię po prostu kocham. Czy masz depresję czy nie. Liczę dni do kolejnej twojej książki i jestem z ciebie mega dumna. Skoro masz już hejterki to jesteś sławna. Ściskam. Twoja fanka, chodząca menopauza z uśpioną depresją na ramieniu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *